"Zegarmistrzowska precyzja”. Gigantyczna akcja po katastrofie kolejowej

2026-09-10 16:12

Akcja w Sokolnikach Suchych wciąż trwa. Po katastrofie kolejowej, w której pociąg zderzył się z ciężarówką, służby mają za sobą część jednego z najbardziej wymagających etapów. Ciężką lokomotywę, obróconą po uderzeniu o 180 stopni, udało się podnieść i ustawić z powrotem na torach. Teraz do środka wchodzą policjanci, a kolejarze równolegle naprawiają zniszczone torowisko. Przed służbami kolejne trudne zadania: ustawienie przechylonych wagonów pasażerskich.

Akcja w Sokolnikach Suchych. Lokomotywa po zderzeniu wróciła na szyny

Podnoszenie lokomotywy rozpoczęło się przed południem. Zanim ogromne dźwigi mogły ruszyć, trzeba było je odpowiednio zabezpieczyć. Inżynierowie wykorzystali potężne obciążniki, a następnie do pracy poszły liny i łańcuchy.

To była operacja wymagająca ogromnej precyzji. Lokomotywa po zderzeniu z ciężarówką obróciła się o 180 stopni.

Najtrudniejszy etap udało się jednak zakończyć. Maszyna została podniesiona i ponownie ustawiona na torach.

- To musi być bardzo precyzyjna, prawie zegarmistrzowska precyzja - mówił Radiu ESKA Włodzimierz Kiełczyński, dyrektor biura bezpieczeństwa spółki PKP PLK., dyrektor biura PKP PLK.

Teraz policjanci wejdą do lokomotywy

Ustawienie lokomotywy otworzyło drogę do kolejnych czynności. Policjanci będą mogli dokładnie sprawdzić wnętrze pojazdu i zabezpieczyć znajdujące się tam rzeczy.

- Po podniesieniu tego pojazdu wejdziemy do środka, wykonamy oględziny, zabierzemy bagaże, które tam z pewnością są, przedmioty osobiste - zapowiedziała podinspektor Katarzyna Kucharska, rzeczniczka mazowieckiej policji.

W tym samym czasie ekipy techniczne zabrały się za usuwanie skutków katastrofy. Wymieniane są zniszczone podkłady i szyny.

Pierwszy tor ma być gotowy już jutro

Według PKP PLK naprawa pierwszego toru powinna zakończyć się jutro po południu albo późnym wieczorem. Wtedy pociągi będą mogły ponownie z niego korzystać. Drugi tor wymaga więcej pracy. Kolejarze zakładają, że zostanie udrożniony do poniedziałku późnym wieczorem, a w razie potrzeby dopiero we wtorek rano.

Nowa wersja tego, jak ciężarówka znalazła się na torach

W sprawie katastrofy pojawiły się też nowe ustalenia. Początkowo wskazywano, że ciężarówka uderzyła w bok pierwszego wagonu. Odczytany monitoring daje jednak inny obraz. Z ustaleń przekazanych podczas rozmowy wynika, że ciężarówka wjechała na przejazd od strony drogi nr 12, a następnie znalazła się bezpośrednio przed nadjeżdżającym pociągiem.

Nie wiadomo jeszcze, z której dokładnie strony drogi nadjechał ciężarowy pojazd. Śledczy sprawdzają również widoczność sygnałów czerwonego światła na przejeździe. Przeprowadzono w tym celu wizję lokalną o godzinie odpowiadającej porze katastrofy.

117 km/h przed zderzeniem

Z danych GPS wynika, że pociąg poruszał się z prędkością około 117 km/h. Na odczyt czarnej skrzynki trzeba jeszcze poczekać. Według przedstawionego scenariusza ciężarówka mogła wjechać na torowisko tuż przed lokomotywę. Siła zderzenia mogła doprowadzić do odczepienia lokomotywy od składu. Następnie maszyna obróciła się o 180 stopni i przewróciła na pierwszy wagon. To jednak nadal hipotetyczny przebieg wydarzeń. Ostateczną odpowiedź mają przynieść dalsze ustalenia.

Kolejne zadanie dopiero przed ekipami

Lokomotywa została już ustawiona, ale to nie oznacza końca gigantycznej operacji. Przed służbami pozostaje zabezpieczenie kolejnych wagonów. Szczególnie trudny jest trzeci wagon, który nadal stoi mocno przechylony. Jak wyjaśniał przedstawiciel PKP PLK, wagony pasażerskie są długie i bardziej niestabilne, dlatego ich ustawienie na torach wymaga szczególnej ostrożności.

Postępowanie dotyczące katastrofy przejmuje Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych. Zgodnie z przepisami ma ona do 12 miesięcy na przygotowanie pełnych ustaleń.

Źródło: Radio ESKA

Wjechał autem pod pociąg

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki