Kierowca Porsche bił seniorów. Do prokuratury przyszedł z obrońcą. Aresztu nie ma

2026-11-03 20:08

Amator bicia seniorów na czerwonym świetle wrócił do Polski. Niesławny bohater wydarzeń ze skrzyżowania ul. Czerniakowskiej zgłosił się do mokotowskiej prokuratury w towarzystwie obrońcy. 43-letni Michał K., który 15 października wyszedł ze swojego Porsche Cayenne i zaczął bić starsze osoby, usłyszał cztery zarzuty, złożył wyjaśnienia i wyraził skruchę. Aresztu póki co nie będzie.

Michał K. wrócił z zagranicy

Do głośnego zdarzenia doszło 15 października w rejonie skrzyżowania ul. Czerniakowskiej i al. Witosa na warszawskim Mokotowie. Mężczyzna kierujący Porsche Cayenne zaatakował pasażerkę Toyoty oraz dwóch mężczyzn, którzy próbowali interweniować.

Wszystko miało zacząć się od tego, że kierowca Toyoty klaksonem zwrócił uwagę Michałowi K. na jego niebezpieczną jazdę. Wściekły 43-latek wyszedł z auta, stojącego na czerwonym świetle i zaczął wyładowywać swoją agresję na pasażerce Toyoty.

Po zdarzeniu odjechał przed przyjazdem policjantów, mimo czerwonego światła. Jak ustalili później funkcjonariusze, opuścił następnie Polskę. Auto na niemieckich tablicach rejestracyjnych, którym się poruszał Michał K. zostało znalezione następnego dnia, po formalnym zawiadomieniu na policji.

Przeczytaj także: Groźny wypadek w Alejach Jerozolimskich. Zdjęcia szokują

Według prokuratury nagłośnienie sprawy przez media oraz szeroko zakrojone działania policjantów miały wywrzeć na poszukiwanym presję. Mężczyzna wyjechał z Polski, lecz mundurowi ustalili jego miejsce pobytu za granicą.

Przełom nastąpił 2 listopada. Michał K. wrócił do kraju i wraz z obrońcą stawił się w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Mokotów.

Cztery zarzuty za atak na trzy osoby

Prokurator przedstawił 43-latkowi cztery zarzuty dotyczące zachowania wobec trzech uczestników ruchu drogowego.

Pierwszy obejmuje naruszenie nietykalności mężczyzny, który próbował ochronić zaatakowaną osobę. Podejrzany miał go odpychać i szarpać za ubranie.

Przeczytaj także: W siedmiu miejscach w Warszawie rusza nowa kontrola kierowców, a z popularnego mostu znikną stare fotoradary

Drugi zarzut dotyczy ataku na kobietę. Według ustaleń śledczych 43-latek miał co najmniej dwukrotnie uderzyć ją pięścią i otwartą dłonią w głowę, a także uderzyć łokciem. Kobieta upadła na jezdnię. Następnie podejrzany miał kopnąć ją w prawe udo. Obrażenia pokrzywdzonej zostały zakwalifikowane jako lekkie.

Działkowiec skatował znajomego na śmierć, bo wpadł w amok

Kolejne zarzuty dotyczą drugiego mężczyzny, który zatrzymał się i próbował pomóc uczestnikom awantury. Według prokuratury podejrzany kierował wobec niego groźby uszkodzenia ciała. Miały one wzbudzić uzasadnioną obawę, że zostaną spełnione.

Następnie Michał K. miał kilkanaście razy uderzyć interweniującego rękami i nogami w klatkę piersiową. Mężczyzna przewrócił się na jezdnię.

Na tym atak miał się nie zakończyć. Gdy kierowca odjeżdżał Porsche Cayenne, uderzył zderzakiem w nogi pokrzywdzonego na wysokości kolan, co widać na nagraniu opublikowanym przez policję. Również w tym przypadku obrażenia zakwalifikowano jako lekkie.

Przeczytaj także: Koniec niebezpiecznych manewrów na ulicy Grochowskiej, drogowcy zmieniają znane skrzyżowanie

Michał K. złożył wyjaśnienia i wyraził skruchę

Podczas przesłuchania Michał K., któremu towarzyszył jego obrońca, złożył krótkie wyjaśnienia. Prokuratura przekazała, że mężczyzna wyraził skruchę w związku ze zdarzeniem.

Podejrzany twierdził również, że początkowo chciał sam zgłosić się na policję. Miał jednak zrezygnować z niezwłocznego stawiennictwa z powodu ogromnego zainteresowania mediów oraz pojawiających się pod jego adresem skrajnie nieprzychylnych komentarzy.

Według 43-latka obawiał się dalszej eskalacji sytuacji.

Przeczytaj także: Miauczenie z grobu. Nietypowa akcja ratunkowa w Radomiu

Aresztu nie będzie. Prokurator wycofał wniosek

Jeszcze 22 października Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów skierowała do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanego. W tym czasie mężczyzna pozostawał poza Polską. Zastosowanie aresztu przez sąd umożliwiłoby wydanie listu gończego, a następnie uruchomienie procedur związanych z poszukiwaniami międzynarodowymi.

Posiedzenie Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa zostało wyznaczone na 30 listopada.

Po dobrowolnym stawiennictwie podejrzanego sytuacja procesowa uległa jednak zmianie. Prokuratura uznała, że przyczyny uzasadniające wcześniejszy wniosek przestały istnieć. Tym samym wycofano wniosek o tymczasowe aresztowanie. Zamiast tego Michał K. ma dozór policji, zakaz kontaktowania i zbliżania się do poszkodowanych, zatrzymany paszport oraz poręczenie majątkowe w wysokości 20 tys. zł.

Przeczytaj także: Oskarżony o zabójstwo Mai przerwał milczenie. Zaskakujące słowa Bartosza G.: „Z całego serduszka pozdrawiam”

Podejrzany zadeklarował również, że będzie stawiał się na każde wezwanie policji i prokuratury.

Prokuratura przekazała, że kierowca ma 43 lata, prowadzi własną działalność gospodarczą i nie był wcześniej karany.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI