Karolina P. była oskarżona o kierowanie luksusową agencją towarzyską „Rasputin”, która działała w willi przy ul. Wiertniczej w Warszawie od grudnia 2014 do listopada 2016 roku. Lokal formalnie funkcjonował jako firma „Chocolate Event”. To właśnie od jej nazwy wziął się pseudonim właścicielki.
Według ustaleń śledczych klienci mogli tam korzystać z usług seksualnych, kupować alkohol, za wszystko mogli płacić kartą. W lokalu działały terminale płatnicze oraz bankomat. Prokuratura wyliczyła, że osoby prowadzące agencję miały osiągnąć korzyści majątkowe w wysokości co najmniej 4,5 mln zł.
Luksusowy biznes i miliony zysku
Agencja była czynna codziennie od godziny 20 do ostatniego klienta. Prokuratura ustaliła też, że początkowo godzina spędzona z prostytutką kosztowała 300 zł, a później 350 zł. Z tej kwoty 100 zł otrzymywała kobieta świadcząca usługę, 50 zł trafiało do kierownictwa, a 200 zł do taksówkarzy dowożących klientów. W ofercie były też usługi w basenie lub jacuzzi za 600 zł oraz napoje i alkohol, w tym szampan kosztujący od 500 do nawet 20 tys. zł.
Zatrzymanie Karoliny P.
W listopadzie 2016 roku funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali osiem osób należących do zorganizowanej grupy przestępczej. Wśród nich byli Karolina P. i jej partner Norbert K. Śledczy zarzucali grupie werbowanie i zmuszanie kobiet do prostytucji.
Pierwszy wyrok w sprawie
W 2020 roku Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że Karolina P. nadzorowała działalność agencji, rozdzielała zadania, dzieliła zyski i wyznaczała kary za niesubordynację. Skazał ją na cztery lata więzienia, 25 tys. zł grzywny oraz przepadek majątku o wartości ponad 4 mln zł. Norbert K. usłyszał wyrok roku i 10 miesięcy więzienia.
Karolina P. od początku nie zgadzała się z zarzutami. W śledztwie początkowo nie przyznawała się do winy. Później przyznała jedynie, że założyła firmę „Chocolate Event” i czerpała korzyści z cudzego nierządu, wskazując jednocześnie, że za organizację pracy odpowiadał jej były partner. On z kolei twierdził, że to właśnie ona kierowała „Rasputinem”.
Przed sądem w marcu 2020 roku mówiła: − Media przedstawiły mnie w bardzo niekorzystnym świetle, wręcz mnie obrażając. Nie spodziewałam się w ogóle takich sytuacji. Zostałam wmanewrowana w sytuację, która jest po prostu nieprawdziwa.
Twierdziła również: − Nigdy nie pobieraliśmy żadnych pieniędzy z nierządu! Gdybym wiedziała, że dziewczyny robią coś takiego, nigdy nie podjęłabym się prowadzenia tego klubu. Jedyne co mogę potwierdzić, to sprzedaż alkoholu bez koncesji. Ale ja nie wiedziałam, że ona jest potrzebna. Dorota B., od której przejęliśmy biznes, nic mi o tym nie powiedziała.
Obrońcy zaskarżyli wyrok. Postępowanie apelacyjne trwało kilka lat. Rozprawy były przekładane m.in. z powodu usprawiedliwionej nieobecności jednego z oskarżonych, zmian referentów oraz konieczności ustalenia, czy jeden z oskarżonych może brać udział w rozprawie.
Aż w końcu prawomocny wyrok zapadł 14 lutego 2025 roku.
Sąd Apelacyjny łagodzi karę dla Karoliny P.
Jak poinformowała rzeczniczka prasowa ds. karnych Sądu Apelacyjnego w Warszawie, SSA Ewa Leszczyńska-Furtak, sąd częściowo zmienił wyrok wobec Karoliny P. Zastosował wcześniejsze przepisy jako względniejsze dla oskarżonej, zmienił kwalifikację prawną jednego z czynów i obniżył karę za ten czyn do roku i 10 miesięcy więzienia. W efekcie kara łączna została zmniejszona z czterech do trzech lat pozbawienia wolności. Sąd orzekł także 400 stawek dziennych grzywny po 50 zł oraz zaliczył na poczet kary okres tymczasowego aresztowania. Zmniejszono również kwotę przepadku korzyści majątkowej z ponad 4 mln zł do 1 mln zł. Sąd uznał, że zyski z działalności były dzielone pomiędzy członków zorganizowanej grupy przestępczej, którzy również zostali skazani i obciążeni środkami kompensacyjnymi. Dlatego cała kwota nie mogła zostać przypisana wyłącznie Karolinie P.
− Z pisemnych motywów wynika, że Sąd odwoławczy nie podzielił zarzutów apelacji obrońców, za trafne uznał oceny dowodowe podjęte przez Sąd I instancji − przekazała „Super Expressowi” SSA Ewa Leszczyńska-Furtak.
Jak wynika z pisemnego uzasadnienia, Sąd Apelacyjny nie zgodził się z zarzutami obrońców dotyczącymi oceny dowodów. Zmiana wyroku dotyczyła wyłącznie błędnej kwalifikacji prawnej jednego z czynów i wynikającego z tego złagodzenia kary.
Kasację od prawomocnego wyroku wniósł jedynie Norbert K. Sąd Najwyższy 11 marca 2026 roku oddalił ją jako oczywiście bezzasadną. Pozostali skazani nie składali kasacji. Akta wróciły do Sądu Apelacyjnego 5 maja 2026 roku. Tym samym postępowanie zostało ostatecznie zakończone, a sprawa działalności agencji „Rasputin” definitywnie dobiegła końca.