Miesiąc od katastrofy lotniczej na Bemowie. Co już wiemy? To powiedział szef PKWL

Za kilka dni minie miesiąc od katastrofy samolotu Cirrus SR22 na warszawskim Bemowie, w której zginęły dwie osoby, a jedna została ciężko ranna. O przyczynach tragedii nadal nie wiadomo wiele. Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych zdradziła nam, na jakim etapie są prowadzone prace i kiedy można spodziewać się odpowiedzi na najważniejsze pytania.

  • PKBWL nadal analizuje zabezpieczone ślady i dokumentację.
  • Komisja nie ujawniła jeszcze prawdopodobnej przyczyny katastrofy.
  • Raport końcowy ma zostać opublikowany w ciągu 12 miesięcy od wypadku.
katastrofa lotnicza bemowo dwie osoby zginely

Śledczy wciąż analizują każdy ślad

25 czerwca samolot Cirrus SR22 lecący z Wrocławia rozbił się podczas podejścia do lądowania na terenie Automobilklubu Polskiego przy ul. Powstańców Śląskich na Bemowie. W katastrofie zginął pilot oraz 27-letni szer. Łukasz P. z 10. Pułku Samochodowego, który uczestniczył w szkoleniu odbywającym się na ziemi. Drugi kursant doznał złamań obu nóg.

Przyczyny katastrofy równolegle wyjaśniają Prokuratura Okręgowa w Warszawie oraz Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Komisja przekazała naszej redakcji, że postępowanie nadal trwa i znajduje się na etapie szczegółowej analizy zgromadzonych materiałów.

- Obecnie zabezpieczony materiał dowodowy jest analizowany. Badamy ślady, dokumentację i wszystkie zgromadzone materiały. W określonym zakresie korzystamy również ze wsparcia naszych zagranicznych odpowiedników, m.in. z kraju producenta statku powietrznego - powiedział se.pl Tomasz Kuchciński, przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.

Na odpowiedź o przyczynach trzeba poczekać

Choć od tragedii minął już miesiąc, Komisja nie zamierza ujawniać hipotez dotyczących przyczyn wypadku.

- Przyczyny lub najbardziej prawdopodobną przyczynę wypadku przedstawiamy dopiero w raporcie końcowym. Do czasu jego publikacji nie komentujemy tych kwestii - podkreślił szef Komisji. Dodał również, że PKBWL nie odnosi się do pojawiających się w przestrzeni publicznej spekulacji.

- Komisja nie spekuluje na temat przyczyn ani innych okoliczności. Weryfikujemy dane, ustalamy fakty i prowadzimy badanie. Stąd nasza wstrzemięźliwość w przekazywaniu informacji na tym etapie - zaznaczył.

Raport może powstać wcześniej

Standardowo badanie katastrofy lotniczej może potrwać do roku i taki termin zakłada obecnie Komisja. Nie oznacza to jednak, że raport na pewno zostanie opublikowany dopiero w przyszłym roku.

- Zakładamy, że raport powstanie w terminie do 12 miesięcy. Jeśli będziemy mogli zakończyć badanie wcześniej, opublikujemy go wcześniej - zapewnił Kuchciński. Jeśli w trakcie analizy pojawią się okoliczności wymagające natychmiastowych działań, Komisja nie będzie czekać na zakończenie całego postępowania.

- Jeżeli w trakcie badania pojawią się okoliczności wymagające wydania zaleceń dotyczących bezpieczeństwa, zostaną one opublikowane niezwłocznie, bez oczekiwania na raport końcowy - dodał. Na razie jednak takich zaleceń nie wydano. - Obecnie nie zostały wydane żadne zalecenia dotyczące bezpieczeństwa w związku z tym wypadkiem.

Ofiarą tragedii był młody żołnierz

Na wyniki analizy PKWL przede wszystkim czekają bliscy ofiar katastrofy. Jedną z nich był 27-letni szer. Łukasz P. z 10. Pułku Samochodowego, który odbywał dobrowolną zasadniczą służbę wojskową. W dniu tragedii uczestniczył na terenie Automobilklubu Polskiego w prywatnym szkoleniu z prowadzenia pojazdów uprzywilejowanych. Chciał zdobyć dodatkowe kwalifikacje, które miały zwiększyć jego szanse na przyjęcie do zawodowej służby wojskowej. Dowódcy wspominali go jako wzorowego żołnierza.

- Miał wszystkie cechy dobrego żołnierza: dyscyplinę, odporność psychiczną, był zawsze gotowy do niesienia pomocy i z dumą nosił mundur. Nie mieliśmy wątpliwości, że zostanie z nami na dłużej. To ogromna strata dla jego rodziny, kolegów, przełożonych i całego wojska. (...) Trudno nam było uwierzyć w tak tragiczny, wręcz surrealistyczny, zbieg zdarzeń - powiedział nam płk Marek Maćkowski, dowódca 10. Pułku Samochodowego.

Co wiadomo do tej pory?

Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie zostało wszczęte cztery dni po katastrofie. Prokuratorzy od początku zabezpieczali miejsce zdarzenia, przesłuchiwali świadków i zlecili sekcje zwłok. Ze względu na stopień zwęglenia ciał początkowo konieczne było również ustalenie tożsamości ofiar. Świadkowie zgodnie relacjonowali, że podczas przelotu nad lotniskiem silnik samolotu pracował normalnie, a pilot nie zgłaszał żadnych problemów ani awarii. Maszyna wykonywała manewr wskazujący na podejście do lądowania. W jego trakcie skręciła nad płytą lotniska, zahaczyła o podłoże w pobliżu wiaty, po czym doszło do gwałtownej eksplozji.

Odpowiedź na pytanie, dlaczego samolot utracił możliwość bezpiecznego lądowania, ma przynieść dopiero końcowy raport Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych oraz ustalenia prowadzonego równolegle śledztwa prokuratury.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki