Spis treści
Przerażające nagranie zabójstwa Mai z Mławy
To nie jest zwykłe nagranie z akt sprawy. Jak relacjonuje prawnik, zapis zbrodni był tak drastyczny, że nie wszyscy byli w stanie obejrzeć go do końca. Na początku przed ekranem było dziewięć osób. Do samego finału wytrwały tylko dwie.
— To sprawa niezwykle obciążająca psychicznie, jedna z najcięższych w mojej karierze. Fakt tak okrutnego zabójstwa i skala zwyrodnienia są trudne do opisania. Sam mam dzieci — dodaje mec. Kasprzyk.
Tragiczna śmierć Mai wstrząsnęła całą Polską
Maja Kowalska z Mławy zginęła 23 kwietnia 2025 roku. Jej ciało odnaleziono dopiero 1 maja. Było ukryte w kontenerze na śmieci, w zaroślach. Według ustaleń śledczych do tragedii miało dojść w zakładzie należącym do rodziny podejrzanego 17-letniego wówczas Bartosza G. Nastolatek po zdarzeniu wyjechał do Grecji na szkolną wymianę. Został objęty Europejskim Nakazem Aresztowania, a do Polski przetransportowano go dopiero w grudniu 2025 roku.
Dla rodziny Mai każdy kolejny etap tej sprawy to rozdrapywanie rany, która nigdy się nie zabliźni. W rocznicę śmierci dziewczyny bliscy chcieli w ciszy złożyć kwiaty i zapalić znicze. Zamiast modlitwy, wspomnień i łez był strach, policyjna blokada i tajemniczy pakunek znaleziony w pobliżu miejsca, gdzie odkryto ciało 16-latki. Dopiero po interwencji służb rodzice Mai mogli podejść i oddać córce hołd.
Teraz sprawa wciąż czeka na jeden z kluczowych dokumentów: opinię biegłych psychiatrów. To od niej może zależeć dalszy los podejrzanego. Obrona Bartosza G. - zdaniem prawnika Kowalskich - ma walczyć o uznanie go za niepoczytalnego. Jeśli biegli uznają, że w chwili zbrodni był niepoczytalny, może nie trafić do więzienia, lecz na leczenie w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Opinia ma zostać wydana do końca miesiąca.
O tym, czy i kiedy taki pobyt mógłby się zakończyć, decydowałby sąd na podstawie opinii specjalistów. Jeśli natomiast biegli uznają, że był poczytalny, może mu grozić nawet 30 lat więzienia.
"Nic gorszego w życiu nie oglądałem"
Mecenas Kasprzyk podkreśla, że z uwagi na tajemnicę adwokacką nie może opisywać szczegółów nagrania. Nie ukrywa jednak, że to, co zobaczył, było dla niego szokiem.
— Na koniec została ze mną tylko jedna osoba. Musiałem odreagować. Nie mogę opisać tej zbrodni, bo złamię tajemnicę adwokacką, ale to wszystko jest na poziomie najbardziej brutalnych horrorów — mówi pełnomocnik rodziny Mai.
Rodzina 16-latki czeka na sprawiedliwość. Czeka na odpowiedzi. Czeka na moment, w którym przed sądem padną najważniejsze pytania o to, co naprawdę wydarzyło się w dniu śmierci ich córki. Ale jednego mecenas Kasprzyk jest pewien już teraz: to jedna z najbardziej wstrząsających spraw w jego karierze.
Nagranie z zabójstwa Mai oglądało dziewięć osób. Do końca wytrwały tylko dwie. A pełnomocnik rodziny mówi wprost:
— Nic gorszego w życiu nie oglądałem i mam nadzieję, że nie zobaczę.