Autobus sam przyspieszał? Szokujące doniesienia po wypadku przy Dworcu Zachodnim

2026-07-06 10:29

Jak donosi nieoficjalnie stacja TVN Warszawa, miejski autobus linii 186, który w niedzielne popołudnie runął do przejścia dla pieszych przy stołecznym Dworcu Zachodnim, mógł ulec awarii systemu przyspieszania. Z ustaleń stacji wynika, że maszyna cały czas samoczynnie zwiększała prędkość, ignorując działania kierującego.

  • Według nieoficjalnych ustaleń problem mógł dotyczyć elektronicznego czujnika pedału przyspieszenia.
  • 58-letni kierowca po wypadku mówił o awarii hamulców.
  • W niedzielnym wypadku rannych zostało sześć osób, w tym 4-letnie dziecko.

Nieoficjalne ustalenia po wypadku linii 186

Po niedzielnym wypadku autobusu przy Dworcu Zachodnim pojawił się nowy trop dotyczący przyczyn całego zdarzenia. Jak podaje TVN Warszawa, w pojeździe mogło dojść do awarii elektronicznego elementu odpowiedzialnego za przekazywanie sygnału z pedału przyspieszenia.

Chodzi o tzw. nadajnik pedału gazu. Jeśli rzeczywiście zawiódł, do sterownika silnika mógł być wysyłany sygnał, że kierowca cały czas wciska pedał przyspieszenia. Taka usterka mogłaby tłumaczyć, dlaczego autobus nie zwalniał nawet po uderzeniu w przeszkody.

Kierowca mówił o hamulcach

Autobusem kierował 58-letni mężczyzna. Po wypadku miał przekazać policjantom, że problem dotyczył hamulców.  Jeden z rozmówców stacji związanych z Miejskimi Zakładami Autobusowymi miał zwrócić uwagę, że gdyby doszło do typowej awarii hamulców, autobus prawdopodobnie zatrzymałby się już po pierwszych zderzeniach z innymi pojazdami. 

Najpierw tramwaj, potem kolejne auta

Do wypadku doszło w niedzielę. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że autobus najpierw zderzył się z tramwajem na skrzyżowaniu ulic Grójeckiej i Bitwy Warszawskiej 1920 r. Później jechał dalej w stronę ronda, po drodze uderzając w kolejne samochody i uszkadzając infrastrukturę. Finał nastąpił przy Rondzie Zesłańców Syberyjskich. Autobus wjechał tam do przejścia podziemnego, spychając do środka również jedno z aut. W całym zdarzeniu ucierpiało sześć osób, w tym 4-letnie dziecko. Kierowca autobusu nie odniósł poważniejszych obrażeń.

Na miejscu zabezpieczono monitoring z autobusu. Teraz śledczy i specjaliści będą analizować zarówno nagrania, jak i zapis z rejestratora jazdy. To właśnie te materiały mają pomóc ustalić, czy rzeczywiście doszło do awarii czujnika przyspieszenia, czy przyczyna wypadku była inna.

Wielki pożar autobusu na Pradze w Warszawie. Spłonęło wszystko! 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki