Piaseczno. Gwałt na policjantce
Ta sprawa wstrząsnęła opinią publiczną. 3 stycznia na terenie koszar prewencji Komendy Stołecznej Policji, które mieszczą się w Piasecznie przy ul. Puławskiej, podczas zakrapianej alkoholem imprezy dowódca kompanii miał zgwałcić młodą policjantkę.
Sprawę wyjaśnia prokuratura. Funkcjonariusz Maciej J. usłyszał zarzut zgwałcenia oraz zmuszenia do poddania się innej czynności seksualnej. Został zawieszony w pełnieniu obowiązków służbowych i tymczasowo aresztowany.
Z kolei komendant główny policji oraz komendant stołeczny zarządzili kontrole w jednostce. Postępowanie sprawdzające prowadzi także inspektor nadzoru wewnętrznego w MSWiA.
Anonimowa skarga na policjanta
Tymczasem „Gazeta Wyborcza” dotarł do informacji, które rzucają nowe światło na sprawę. Okazuje się, że Komenda Głowna Policji już pod koniec minionego roku wiedziała, że z Marcinem J. są pewne problemy. Z ustaleń gazety wynika, że do KGP wpłynęło pismo zawierające anonimową skargę dotyczącą m.in. podejrzenia przekroczenia uprawnień, niedopełnienia obowiązków oraz spożywania alkoholu na terenie jednostki. Miało ono zostać przekazane do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Warszawie, które podlega KGP i zajmuje się przestępstwami popełnianymi przez policjantów.
Kom. Wioletta Szubska z zespołu prasowego KGP potwierdziła w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", że w grudniu minionego roku warszawski wydział BSWP faktycznie prowadził czynności w związku z anonimowym zawiadomieniem. Rzeczniczka nie zdradziła jednak czy prawdziwe są doniesienia, że Marcin J. był jedyną osobą przesłuchiwaną w tej sprawie oraz jakich dokładnie zarzutów dotyczyła wniesiona na niego anonimowa skarga.
Sprawa musiała być jednak poważna, ponieważ jak ustaliła „Gazeta Wyborcza”, policjanci z BSWP skierowali do Prokuratury Okręgowej w Warszawie wniosek o wszczęcie postępowania przygotowawczego.
Alkohol w jednostce, przekroczenie uprawnień, niedopełnienie obowiązków
Więcej informacji w tej sprawie udzielił „Wyborczej” prok. Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. - Pismo to dotyczy nieprawidłowości przy zatrzymywaniu osób, a jego wstępna kwalifikacja dotyczy przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez policjantów. Wśród kilku policjantów wymienionych przez BSWP wymieniono także funkcjonariusza aresztowanego w sprawie gwałtu - wyjaśnił prokurator Skiba, dodając, że policjantów było „co najmniej czterech".
W materiałach, które prokuratura otrzymała od BSWP, znalazła się też informacja o tym, że Marcin J. miał pić alkohol w Oddziale Prewencji Policji. - Tak wynika z notatek Biura Spraw Wewnętrznych Policji - potwierdził „Wyborczej” prok. Piotr Skiba.
Do tej pory prokuratura nie wszczęła jednak śledztwa w tej sprawie. Dlaczego? - Ta sprawa trafiła w dniu 12 stycznia 2026 r. do naczelnika jednego z wydziałów Prokuratury, który podjął decyzję, że sprawa będzie prowadzona na szczeblu Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jednak dotychczas nikt w tej sprawie nie został przez prokuraturę przesłuchany. Notatka służbowa, którą załączono do tych materiałów w kopii zostanie dołączona do sprawy, w której zastosowano areszt w związku z podejrzeniem zgwałcenia w Oddziale Prewencji w Piasecznie - wyjaśnił prok. Piotr Skiba.
Dlaczego KSP nie zareagowało na doniesienia o funkcjonariuszu?
Czy to możliwe, że przełożeni Marcina J. z Komendy Stołecznej Policji nic nie wiedzieli o anonimowej skardze na policjanta? Jak się okazuje, tak. - Jeśli funkcjonariusze BSWP mają podejrzenie, że policjant dopuścił się przestępstwa, to nie informują o tym jego przełożonych, ale zawsze prokuraturę. Wysłanie takiej informacji dokądkolwiek indziej mogłoby utrudnić pracę prokuratury i doprowadzić do próby zatuszowania sprawy. Skierowanie sprawy do prokuratury to najwyższa forma działania w takich przypadkach - wyjaśniła w rozmowie z „Wyborczą” insp. rzeczniczka KGP Katarzyna Nowak.