Sąd skazał Łukasza Żaka na 20 lat więzienia za wypadek na Trasie Łazienkowskiej
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia skazał Łukasza Żaka (sąd zgodził się na publikację jego imienia i nazwiska) na 20 lat więzienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Żak będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie po 15 latach. Sąd orzekł również dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.
Sąd nakazał mu zapłacenie 10 tys. zł świadczenia na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej. Skazany musi też wypłacić zadośćuczynienia dla poszkodowanych − po 300 tys. zł dla Eweliny, Julii i Jakuba P. oraz 150 tys. zł dla Pauliny K.
− Co trzeba mieć w głowie żeby rozpędzić Arteona do ponad 200 km/h? Przecież to mały czołg. Nie ma wtedy szans na reakcję − mówił sędzia w uzasadnieniu wyroku. Wyrok jest nieprawomocny.
Mecenas Ławińska zapowiada odwołanie od wyroku
Po zakończeniu rozprawy głos zabrała mecenas Izabela Ławińska. Zapowiedziała, że złoży apelację od wyroku skazującego jej klienta. − Wyrok jest bardzo surowy − powiedziała adwokat. Dodała, że jej klient przyjął orzeczenie z pokorą.
Obrończyni zwróciła uwagę na okoliczność, którą uważa za łagodzącą. − Mój klient sam zgłosił się na policję − podkreśliła.
Mec. Ławińska odniosła się również do zainteresowania sprawą ze strony mediów. Jej zdaniem Łukasz Żak został „wytypowany” przez media.
− Ten człowiek został wybitnie postawiony na świeczniku. Zapewne znacie państwo przypadki innych przestępstw, gdzie znacznie gorsze czyny zostały popełnione i nie widziałam wtedy, żeby pojawiały się komentarze czy sugestie co do wyroku. Uważam, że mój klient został tutaj wytypowany, nie wiem z jakich względów − powiedziała mec. Ławińska.
Szczegóły tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej
Do tragedii doszło we wrześniu 2024 roku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Według ustaleń sądu Łukasz Żak prowadził samochód pod wpływem alkoholu i jechał z prędkością przekraczającą 220 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 80 km/h. W zderzeniu z fordem focusem zginął 37-letni pasażer. Jego żona oraz dwoje małych dzieci zostali ranni.