Obywatelskie zatrzymanie na stacji paliw. Pijany kierowca miał ciekawe wytłumaczenie [GALERIA]

Pijany po rozwodzie podjechał po benzynę
Autor: Tadeusz Mróz

Chwilę po północy na Mokotowie doszło do prawdziwego obywatelskiego zatrzymania. Na stację paliw przy ul. Limanowskiego podjechał opel, którego kierowca był kompletnie pijany! Woń alkoholu poczuł sprzedawca, który wezwał policję. Tłumaczenie nieodpowiedzialnego kierowcy było dość nietypowe…

Kierowca opla zdołał zatankować swój samochód i udać się jak gdyby nigdy nic do kasy. Tam jednak prócz nietypowego zachowania, uwagę kasjera przykuła charakterystyczna woń alkoholu. Sprzedawca postanowił zabrać mężczyźnie kluczyki i zadzwonić na policję.

Z pięściami rzucił się na 70-latka w sklepie! Senior ma ZŁAMANY NOS! O co poszło?

- Zgłoszenie otrzymaliśmy 14 minut po północy. Na miejsce udał się patrol stołecznej drogówki. Funkcjonariusze przebadali 36-letniego kierowcę opla na obecność alkoholu. Podejrzenia pracownika stacji się potwierdziły. Mężczyzna wydychał 1,5 promila - przekazał podkom. Robert Koniuszy z Mokotowskiej komendy policji. 

Wawerscy radni walczą o ciszę! Południowa Obwodnica Warszawy nie daje żyć mieszkańcom

Samochód Roberta K. trafił na policyjny parking, a on sam został zatrzymany. Tłumaczył się, że wypił bo jest po rozwodzie. - Usłyszał zarzut prowadzenia pojazdu po spożyciu alkoholu. Policjanci zabrali mu prawo jazdy. W więzieniu może spędzić nawet dwa lata - podsumował Robert Koniuszy.

MASAKRUJĄ autobusy, bo goni ich rozkład! Były kierowca ujawnia szokującą prawdę o warszawskiej komunikacji

Kolejki ustawiają się do rejestracji do szczepień