„Panowie dogadajmy się”. Ukrainiec ma teraz problemy

„Dogadajmy się. Dam wam 500 zł i zapomnijmy o całej sytuacji?” - tak miał powiedzieć do policjantów kierowca zatrzymany przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. 30-letniemu Ukraińcowi w jeździe lexusem nie przeszkadzało to, że miał zatrzymane prawo jazdy. Próba łapówki zakończyła się obezwładnieniem i przejażdżką do policyjnego aresztu.

Obcokrajowca zatrzymano podczas kontroli, do jakiej doszło przy ul. Nowogrodzkiej w Śródmieściu. Oznakowanie lexusa wskazywało, że jest wykorzystywany do odpłatnego przewozu pasażerów w znanej amerykańskiej firmie, z zielonym znaczkiem.

Za kierownicą siedział 30-letni obywatel Ukrainy. Według policjantów od początku interwencji zachowywał się nerwowo. Początkowo nie rozumieli skąd u mężczyzny taka reakcja. Wszystko wyjaśniło się w momencie, kiedy zajrzeli do policyjnej bazy danych.

W Polsce mieszka od ponad 10 lat, a jego pobyt jest w pełni legalny.

Przeczytaj także: Szkoła w Sękocinie pozostanie zamknięta. Rozmowy nie przyniosły skutku

Prawo jazdy stracił za nadmierną prędkość

30-latkowi zatrzymano prawo jazdy jeszcze w czerwcu. Mężczyzna miał przekroczyć dozwoloną prędkość o ponad 50 km na godz. w obszarze zabudowanym.

Pomimo czasowej utraty uprawnień ponownie wsiadł za kierownicę. Co więcej, kierował samochodem oznakowanym jako pojazd wykorzystywany do świadczenia usług przewozu osób.

- Policja sprawdzi teraz, jak długo 30-latek wykonywał kursy bez prawa jazdy, ilu pasażerów mógł w tym czasie przewieźć oraz czy firma, pod której szyldem pracował, kontrolowała aktualność jego dokumentów - komentuje asp. Jakub Pacyniak, oficer prasowy KRP I.

Przeczytaj także: Fałszywi policjanci włamali się do domu i porwali domownika. Przerażające sceny pod Ostrołęką

Zapewniał, że pojedzie do domu

W czasie kontroli mężczyzna miał próbować przekonać funkcjonariuszy, aby pozwolili mu odjechać. Zapewniał, że wróci do domu i więcej nie będzie prowadził samochodu.

W pewnej chwili skierował rękę w stronę przycisku uruchamiającego pojazd. Policjanci natychmiast polecili mu wyjść z Lexusa. Według relacji funkcjonariuszy 30-latek nie zastosował się jednak do wydawanych poleceń, stawał się coraz bardziej agresywny i utrudniał przeprowadzenie interwencji.

Mundurowi użyli wobec niego siły fizycznej. Wyciągnęli kierowcę z samochodu, obezwładnili i założyli mu kajdanki. Mężczyzna miał się wyrywać i nadal nie wykonywać poleceń.

„Zapomnijmy o całej sytuacji”

Zatrzymanie nie zakończyło prób przekonania policjantów do odstąpienia od czynności. W pewnym momencie 30-latek miał wprost zaproponować funkcjonariuszom pieniądze.

 „Dogadajmy się za 500 złotych i zapomnijmy o całej sytuacji” – miał powiedzieć zatrzymany.

W zamian za pieniądze policjanci mieli pozwolić mu odjechać. Funkcjonariusze kilkukrotnie ostrzegali mężczyznę, że zarówno wręczenie, jak i sama obietnica łapówki stanowią przestępstwo.

Według policji pouczenia nie przyniosły skutku. Kierowca miał nadal składać propozycje „dogadania się”.

Lexus trafił na policyjny parking, a 30-latek został zatrzymany i przewieziony do komisariatu przy ul. Wilczej.

Śródmiejscy policjanci prowadzą czynności dotyczące obietnicy udzielenia korzyści majątkowej osobie pełniącej funkcję publiczną, kierowania pojazdem bez wymaganych uprawnień oraz niestosowania się do poleceń funkcjonariuszy.

Przeczytaj także: Z zakazem i pijany jak bela potrącił pieszą. Uciekł bez udzielenia kobiecie pomocy. Nie trafił za kraty

Zatrzymany ma zostać doprowadzony do prokuratury. Dopiero po zapoznaniu się ze zgromadzonym materiałem prokurator podejmie decyzję w sprawie zarzutów i ewentualnych środków zapobiegawczych.

Firma przewozowa również zostanie sprawdzona

Sprawa nie zakończy się na postępowaniu dotyczącym samego kierowcy. Policjanci z wydziału zajmującego się przestępczością gospodarczą zamierzają zwrócić się do firmy, pod której oznaczeniami 30-latek świadczył usługi.

Funkcjonariusze będą chcieli ustalić, w jaki sposób przedsiębiorstwo weryfikuje kierowców i jak często sprawdza dokumenty osób wykonujących przewozy pod jego szyldem. Szczególne znaczenie będzie miała kontrola uprawnień do kierowania pojazdami oraz dokumentacji wymaganej przy legalnym przewozie pasażerów.

Do wyjaśnienia pozostaje, dlaczego firma nie wykryła, że kierowcy zatrzymano prawo jazdy. Policjanci mogą również sprawdzić, czy po czerwcowej decyzji 30-latek nadal był aktywny w systemie i przyjmował zlecenia od pasażerów.

Nie wiadomo obecnie, czy przedsiębiorstwo otrzymało wcześniej informację o utracie uprawnień kierowcy ani czy mężczyzna miał obowiązek samodzielnie zgłosić tę okoliczność.

Pokój Zbrodni - Wjechał w małżeństwo samochodem, przycisnął ofiary do ściany. Sąd potraktował go łagodnie

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki