Autem uderzył w stację benzynową. Kierowca był kompletnie pijany

Ogromna ilość spożytego alkoholu nie powstrzymała tego kierowcy przed szaleńczą jazdą, którą skończył w ścianie stacji paliw. Chwilę potem wrak, z którego udało mu się wyjść o własnych siłach stanął w płomieniach. Strażacy z pożarem przy ul. Ostródzkiej na Białołęce walczyli ponad godzinę. Policja zajęła się nieodpowiedzialnym 31-letnim Polakiem.

Samochodem wbił się w stację benzynową

Służby zgłoszenie o tym niebezpiecznym wypadku otrzymały w niedzielę 4 października, o godz. 23.52. Wynikało z niego, że kierowca osobowego samochodu marki renault z ogromną siłą uderzył w boczną ścianę stacji benzynowej przy ul. Ostródzkiej. Na miejsce natychmiast wysłano strażaków i policjantów.

- Kiedy przybyliśmy pod wskazany adres, okazało się, że zmiażdżony samochód stoi w płomieniach. Ogień zaczął również trawić część budynku, w który wbity był pojazd. Wezwaliśmy łącznie dwa zastępy PSP, czyli 10 strażaków. Z ogniem walczyliśmy niemal godzinę. Ostatecznie przy wykorzystaniu dwóch prądów wody w natarciu ugasiliśmy pożar - mówi w rozmowie z reporterem „Super Expressu” st. kpt. Wojciech Kapczyński ze stołecznej PSP.

Wewnątrz stacji przebywała tylko jedna osoba. Zarówno jej, jak i kierowcy udało się samodzielnie ewakuować. Nikomu nic się nie stało.

Przeczytaj także: „Podłożyliśmy bombę w samolocie”. Policjanci zatrzymali 15-latka

Strażacy następnie sprawdzili stację za pomocą kamer termowizyjnych, w poszukiwaniu ukrytych zarzewi ognia. Do ich pełnego ugaszenia konieczne było rozebranie części stacji paliw. Ostatni strażacy do jednostki wrócili o godz. 1.09, następnego dnia. Wkrótce potem na pogorzelisko weszli policjanci z Białołęki.

Policja zatrzymała pijanego kierowcę

- Kierowcą renault był 31-letni obywatel Polski. Mężczyzna odmówił poddania się badaniu na poziom alkoholu we krwi. Zabrano go więc do szpitala, gdzie pobrano od niego krew. Wstępne wyniki pokazują, że kierowca miał aż 2,9 promila alkoholu w organizmie oraz zażywał środki działające podobnie do alkoholu - przekazuje podkom. Maciej Saciuk z KRP VI.

Policjanci zabezpieczyli już samochód 31-latka, a pożarowi przyjrzy się biegły z zakresu pożarnictwa. Jak ustalił „SE” mężczyzna nadal przebywa w szpitalu ze względu na konieczność przeprowadzenia niezbędnych badań. Prawdopodobnie jeszcze dzisiaj wieczorem lub we wtorek rano czeka go przesłuchanie i postawienie zarzutów. 

Przeczytaj także: Tragiczny wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Świadkowie wyciągali kierowcę przez bagażnik

Policjanci z Białołęki cały czas zbierają materiał dowodowy. Niedługo mają zacząć się przesłuchania świadków. 31-latek był dobrze znany policji ze względu na wcześniejsze wykroczenia. Posiadał uprawnienia do prowadzenia pojazdów. 

Chciał spalić lokatorów, bo pokłócił się z partnerką

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI