Protest przed Sejmem. Nie chcą gigantycznych serwerowni obok domów. Zwrócili się do Tuska

Mieszkańcy, związkowcy i ekolodzy protestowali przed Sejmem przeciwko budowie ogromnych serwerowni w Polsce. Domagają się wstrzymania nowych inwestycji i wprowadzenia przepisów, które ochronią ludzi, środowisko i miejsca pracy. Chcą też, by rząd przyjrzał się wydanym już pozwoleniom na budowę.

Protest odbył się w piątek, 6 listopada, o godz. 16. Uczestnicy chcieli zwrócić uwagę posłów na problemy związane z powstawaniem wielkich centrów danych. Ich zdaniem takie obiekty mogą szkodzić mieszkańcom, zużywać ogromne ilości prądu i wody oraz wpływać na ceny energii.

Mieszkańcy Piaseczna boją się serwerowni pod oknami

Protest zorganizowała m.in. grupa Stop Serwerowni Piaseczno. Jej członkowie sprzeciwiają się budowie centrum danych przy ul. Energetycznej. Najbliższy dom ma znajdować się zaledwie 35 metrów od obiektu.

Według organizatorów serwerownia będzie potrzebować ponad 70 MW prądu. W razie awarii zasilanie zapewni jej 49 agregatów. Mieszkańcy obawiają się hałasu, spalin i dużego zużycia wody potrzebnej do chłodzenia urządzeń. Niepokoją ich także zbiorniki, w których ma być przechowywane łącznie 1,3 mln litrów oleju napędowego.

Mieszkańcy twierdzą, że o skali inwestycji dowiedzieli się dopiero wtedy, gdy teren został ogrodzony. Teraz domagają się reakcji rządu i sprawdzenia wydanych pozwoleń.

W Regułach walczą z inwestycją już od czterech lat

Podobny problem mają mieszkańcy Reguł w gminie Michałowice. Od czterech lat próbują zablokować budowę centrum danych w pobliżu swoich domów.

Stowarzyszenie Aktywnych Sąsiadów chce czasowego wstrzymania wydawania pozwoleń na budowę największych serwerowni. Organizacja domaga się również nowych przepisów, które określą zasady powstawania takich obiektów i ograniczą ich uciążliwość dla mieszkańców.

Serwerownie potrzebują ogromnych ilości prądu

Protestujący zwracają uwagę, że problem dotyczy nie tylko osób mieszkających w pobliżu nowych inwestycji. Według danych przedstawionych przez organizatorów do polskiej sieci energetycznej chcą podłączyć się centra danych, które łącznie potrzebują około 14 GW mocy. To niemal połowa maksymalnego zapotrzebowania Polski na prąd.

Zdaniem organizatorów tak duże zużycie energii może przeciążyć sieci i podnieść rachunki za prąd. Może też zabraknąć mocy dla domów, transportu i fabryk.

Obawy dotyczą również miejsc pracy. Właściciel terenów po dawnej fabryce Fiata w Bielsku-Białej planuje budowę centrum danych o mocy 300 MW. Pracownicy działających tam zakładów obawiają się o przyszłość swoich miejsc pracy.

Obawy o wodę i miejsca pracy

Serwerownie potrzebują także dużych ilości wody do chłodzenia urządzeń. Kuba Gogolewski z Fundacji Mission Possible zwraca uwagę, że przed wyborem miejsca pod taką inwestycję trzeba sprawdzić, ile wody jest dostępne w okolicy. Ważne jest też stosowanie rozwiązań, które ograniczają jej zużycie.

Organizatorzy protestu podkreślają, że centra danych służą przede wszystkim do obsługi i rozwijania sztucznej inteligencji. Obawiają się, że rozwój tej technologii może doprowadzić do likwidacji części stanowisk pracy, zwłaszcza w zawodach biurowych. Wskazują też na możliwe zagrożenia dla młodych ludzi.

Protest przeciwko budowie CPK przy Dworcu Zachodnim w Warszawie

Protesty w całej Europie

Warszawska manifestacja była częścią europejskiej akcji Stop Dirty Data Centers. Podobne protesty odbywały się 6 i 7 listopada w innych krajach. Uczestnicy domagają się jasnych zasad budowy wielkich serwerowni. Chcą, by przy podejmowaniu decyzji brano pod uwagę nie tylko interesy inwestorów, ale także mieszkańców, środowisko i gospodarkę.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI