- 46-latek ma dożywotni i 7-letni zakaz prowadzenia pojazdów.
- Mężczyzna ma też do odbycia 10 miesięcy więzienia za wcześniejsze złamanie zakazu.
- Prokuratura ponownie chciała aresztu, ale Sąd Rejonowy w Otwocku odmówił.
Skandal z Otwocku. Znów wsiadł za kierownicę mimo zakazów
Policjanci otwockiej drogówki 16 września poinformowali o ponownym zatrzymaniu 46-latka na terenie Wiązowny. Funkcjonariusze dobrze znają już białego Land Rovera i jego kierowcę. Wcześniej do policji trafiały też sygnały od mieszkańców gminy, którzy informowali, że mężczyzna może jeździć mimo sądowych zakazów. Podejrzenia się potwierdziły.
46-latek prowadził samochód, choć ma orzeczone dwa zakazy prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych: jeden na siedem lat i drugi, dożywotni. Został zatrzymany, przewieziony do komendy i usłyszał kolejny zarzut złamania sądowego zakazu.
Ta sama historia wydarzyła się już w lipcu
26 lipca 2026 roku w Emowie na ul. Mlądzkiej policjanci zatrzymali go za kierownicą Land Rovera. Wtedy mężczyzna również prowadził mimo aktywnego zakazu, a dodatkowo był po użyciu alkoholu. 27 lipca Prokuratura Rejonowa w Otwocku przedstawiła mu zarzut z art. 244 Kodeksu karnego, czyli niestosowania się do orzeczonych przez sąd zakazów.
Prokurator Marzena Kiełek-Łopińska w przekazanej nam wtedy odpowiedzi wyjaśniła, dlaczego w tamtej sprawie śledczy domagali się aresztowania.
- Istnieje uzasadniona obawa, że podejrzany pozostając na wolności, będzie bezprawnie utrudniał postępowanie, nie zastosuje się do innych środków zapobiegawczych oraz w dalszym ciągu będzie łamał porządek prawny, prowadząc pojazdy mimo obowiązujących zakazów - poinformowała prokurator.
„Był już wielokrotnie karany”
Prokuratura zwracała uwagę także na wcześniejszą karalność mężczyzny.
- Podejrzany był już wielokrotnie karany za czyny z art. 244 k.k. - napisała prokurator Marzena Kiełek-Łopińska.
W odpowiedzi na nasze pytania wskazała również, że zarzucanego w lipcu czynu Przemysław G. miał dopuścić się jeszcze przed wykonaniem orzeczonej wobec niego bezwzględnej kary 10 miesięcy pozbawienia wolności. Śledczy wskazywali też na obawę ucieczki lub ukrycia się mężczyzny. Jak przekazano, nie ma on stałego zatrudnienia ani trwałego związku z określonym miejscem pobytu.
Miał iść siedzieć, dalej jeździ
8 lipca policja zatrzymała Przemysława G., aby doprowadzić go do odbycia wspomnianej 10-miesięcznej kary więzienia. Dwa dni później mężczyzna został jednak zwolniony.
Prokurator Marzena Kiełek-Łopińska wyjaśniła, że Przemysław G. złożył wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia odwołania od postanowienia dotyczącego wykonania kary. Sąd uwzględnił ten wniosek, dlatego 10 lipca mężczyzna został zwolniony i nie rozpoczął odbywania kary. Kilka dni później znów został zatrzymany za kierownicą.
Sąd nie zgodził się na areszt
Po lipcowym zatrzymaniu prokuratura złożyła wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania.
- We wniosku prokurator podnosił, że czyn zarzucany podejrzanemu zagrożony jest karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat, a Przemysław G. dopuścił się go w warunkach, gdy za podobne przestępstwo orzeczono już wobec niego bezwzględne więzienie. W świetle tych faktów podejrzanemu realnie grozi surowa kara pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia jej wykonania - dodała prok. Kiełek-Łopińska.
Sąd Rejonowy w Otwocku nie przychylił się jednak do tego wniosku i zastosował wobec podejrzanego dozór policji, zakaz opuszczania kraju oraz zakaz wydawania paszportu. Prokuratura zaskarżyła tę decyzję. Jak widać, niewiele to dało, bo Przemysław G. dalej jeździ.
Po najnowszym zatrzymaniu śledczy znów wystąpili o areszt. Wskazywali, że wcześniejszy dozór nie powstrzymał mężczyzny przed ponownym złamaniem zakazu prowadzenia. Także tym razem sąd odmówił zastosowania tymczasowego aresztowania i zdecydował o zwolnieniu 46-latka.
Mieszkańcy wcześniej ostrzegali policję, śledczy ostrzegali sąd
Podkom. Patryk Domarecki z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku podkreśla, że funkcjonariusze znają osoby, które regularnie łamią prawo na ich terenie. W przypadku Przemysława G. policja miała otrzymywać także sygnały od zaniepokojonych mieszkańców gminy, że kierowca Land Rovera może poruszać się po drogach bez wymaganych uprawnień.