- 47-letni kierowca z czterema dożywotnimi zakazami prowadzenia pojazdów został tymczasowo aresztowany.
- Pijany spowodował kolizję na przejeździe kolejowym. Pociąg Intercity musiał awaryjnie hamować.
- Mężczyzna tłumaczył, że po kilku latach abstynencji wypił alkohol, bo obchodził imieniny. Grozi mu do 12 lat więzienia.
Kolizja na przejeździe kolejowym. Pociąg musiał awaryjnie hamować
25 lipca na ul. Purzyckiego w Bieniewicach Krzysztof T., jadąc citroenem C8, uderzył w tył poprzedzającego go samochodu osobowego. Siła zderzenia sprawiła, że na przejeździe kolejowym zostały liczne odłamki z uszkodzonych aut. Kilka chwil później na przeszkody najechał pociąg PKP Intercity relacji Kołobrzeg - Warszawa Wschodnia. Konieczne było awaryjne zatrzymanie składu. Według prokuratury sytuacja stworzyła bezpośrednie zagrożenie katastrofą w ruchu lądowym.
Alkomat nie pozostawił wątpliwości
Badanie trzeźwości wykazało, że kierowca był kompletnie pijany. Pierwszy pomiar wskazał 1,50 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu, co odpowiada ponad 3 promilom alkoholu we krwi. Kolejne badania potwierdziły podobny poziom alkoholu. Śledczy ustalili również, że mężczyzna nie miał prawa prowadzić samochodu. Obowiązywały go aż cztery dożywotnie zakazy prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, orzeczone przez sądy w Pruszkowie, Grodzisku Mazowieckim, Kolbuszowej i Żyrardowie.
Za podobne przestępstwa siedział już w więzieniu
To nie pierwszy konflikt Krzysztofa T. z prawem. Jak wynika z ustaleń prokuratury, w latach 2019–2022 odbywał trzyletnią karę więzienia za wielokrotne prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu i łamanie sądowych zakazów. Mimo wcześniejszych wyroków ponownie usiadł za kierownicą.
Podczas przesłuchania przyznał się do zarzucanego mu czynu. Tłumaczył, że przez kilka lat nie pił alkoholu, jednak w dniu zatrzymania zrobił wyjątek, ponieważ obchodził imieniny.
Sąd zdecydował o areszcie
Prokuratura wystąpiła o tymczasowe aresztowanie mężczyzny. Sąd przychylił się do tego wniosku, uznając, że istnieje potrzeba zabezpieczenia postępowania oraz ochrony bezpieczeństwa innych uczestników ruchu. Śledczy podkreślają, że sprawa nie jest jeszcze zakończona. Konieczne będzie m.in. ustalenie liczby pasażerów znajdujących się w pociągu, przesłuchanie świadków oraz uzyskanie opinii biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków i medycyny sądowej. Krzysztofowi T. grozi do 12 lat pozbawienia wolności.