Spalił sklep jedną zapalniczką. Zrównali pogorzelisko z ziemią, trwa odbudowa. Prokuratura ujawnia nowe fakty

Po ogromnym pożarze sklepu Netto w Grodzisku Mazowieckim zostały tylko zgliszcza. Budynek trzeba było wyburzyć, a teraz w jego miejscu powstaje zupełnie nowy obiekt. Tymczasem śledztwo w sprawie podpalenia dobiega końca. Prokuratura ujawnia nowe ustalenia: wiadomo, czym wzniecono ogień, ile dokładnie wyniosły straty i co zmieniło się w zarzutach wobec 30-letniego podejrzanego.

  • Śledztwo ws. pożaru Netto jest na końcowym etapie. 
  • Biegli potwierdzili, że ogień został wzniecony przy użyciu zapalniczki. Straty oszacowano na blisko 6,8 mln zł.
  • Sklep przy ul. Piaskowej jest odbudowywany od podstaw. Zakończenie prac planowane jest na wrzesień.
Zakończyli oględziny pogorzeliska Centrum Handlowego Marywilska 44. Kulisy pracy śledczych i policji

Pogorzelisko zniknęło. Trwa odbudowa sklepu

Po pożarze sklepu Netto przy ul. Piaskowej 20 w Grodzisku Mazowieckim konieczne było wyburzenie pozostałości budynku. W czerwcu 2026 roku rozpoczęła się odbudowa obiektu od podstaw. Z podanych informacji wynika, że zakończenie inwestycji planowane jest na wrzesień. Czekamy jeszcze na stanowisko sieci Netto w sprawie terminu ponownego otwarcia sklepu.

Równolegle do prac budowlanych do końca zbliża się postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Grodzisku Mazowieckim.

Śledztwo na finiszu

Jak przekazała prokuratura w odpowiedzi na nasze pytania, postępowanie znajduje się już na końcowym etapie.

- W sprawie planowane jest przesłuchanie podejrzanego i końcowe zaznajomienie z materiałami postępowania - mówi prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Po wykonaniu tych czynności śledczy planują zamknąć postępowanie i skierować sprawę do sądu.

Spalił sklep zapalniczką? Biegli potwierdzili

Jednym z najważniejszych elementów śledztwa była opinia specjalistów z Akademii Pożarniczej w Warszawie. Potwierdziła ona wcześniejsze ustalenia śledczych. Z ekspertyzy wynika, że pożar rozpoczął się od podpalenia materiałów składowanych przy rampie rozładunkowej sklepu. Ogień rozprzestrzenił się następnie na dach, a później objął całe wnętrze budynku.

Biegli potwierdzili, że źródłem ognia była zapalniczka. W obiekcie znajdowało się tylko jedno ognisko pożaru. - Ekspertyza wykazała także, że nawet gdyby strażacy nie podjęli akcji gaśniczej, ogień nie zagroziłby sąsiednim budynkom ze względu na znaczną odległość od innych obiektów - dodaje prokurator.

Podejrzany był poczytalny

Śledczy zakończyli również badania psychiatryczne 30-letniego Andrzeja K.

- Opinia sądowo-psychiatryczna stanowi, iż w okresie zarzuconego czynu nie ma podstaw do kwestionowania poczytalności podejrzanego. Może on uczestniczyć w prowadzonym postępowaniu - słyszymy. Mężczyzna pozostaje tymczasowo aresztowany. Utrzymanie tego środka zapobiegawczego uzasadnia grożąca mu wysoka kara, obawa ucieczki oraz ryzyko popełnienia kolejnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub bezpieczeństwu publicznemu, zwłaszcza, że Andrzej K. już wcześniej był karany za przestępstwa na terenie Polski i Wielkiej Brytanii.

Nowe ustalenia i wycena strat

W toku śledztwa doprecyzowano opis zarzutu. - Zmiana polega na doprecyzowaniu wysokości szkody oraz kręgu pokrzywdzonych, a także na wskazaniu, że zachowanie podejrzanego zagrażało wyłącznie mieniu w wielkich rozmiarach - czytamy. Prokuratura wykluczyła, że pożar stwarzał zagrożenie dla życia lub zdrowia wielu osób, ponieważ w chwili wybuchu w sklepie nikogo nie było, a ogień nie mógł rozprzestrzenić się na sąsiednie budynki. Nie zmienia to jednak kwalifikacji prawnej czynu ani zagrożenia karą. Andrzejowi K. nadal grozi od 3 do 20 lat więzienia.

Śledczy podali również dokładną wysokość szkód. Wyniosły one 6 797 592,73 zł, czyli o blisko 300 tys. zł więcej niż szacowano tuż po pożarze.

Działał sam

- W toku postępowania nie pojawiły się wiarygodne informacje wskazujące, by podejrzany działał na czyjeś polecenie lub wspólnie z innymi osobami - mówi se.pl prok. Skiba.

Przypomnijmy, że według ustaleń śledczych Andrzej K. miał w nocy z 4 na 5 listopada 2025 roku podpalić palety owinięte folią stretch stojące przy rampie rozładunkowej sklepu. Całe zdarzenie zarejestrowały kamery monitoringu. Tuż po zatrzymaniu mężczyzna przyznał się do zarzucanego czynu, jednak jego wyjaśnienia w dużej części uznano za niewiarygodne i zmierzające do umniejszenia swojej odpowiedzialności.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki