Spór o siano od Niemca. Trzaskowski reaguje na oskarżenia ws. warszawskiego ZOO

2026-06-08 11:48

Rafał Trzaskowski zabrał głos w sprawie kontrowersji wokół warszawskiego ZOO i rzekomego zakupu "niemieckiego siana". Prawicowe media zarzuciły stołecznemu ratuszowi faworyzowanie zagranicznych dostawców karmy dla zwierząt. Prezydent Warszawy wyjaśnia pochodzenie paszy i z ironią odpowiada na zarzuty.

Trzaskowski, siano, żyrafa, flaga Niemiec

i

Autor: ART SERVICE / SUPER EXPRESS, Shutterstock (3)/ Shutterstock

Spór o niemieckie siano w Warszawie

Prawicowa Telewizja wPolsce24 opublikowała niedawno materiał, z którego wynikało, że część siana przeznaczonego do karmienia zwierząt w warszawskim ZOO jest sprowadzana do stolicy Polski z Niemiec. To wpisało się w szerszy krąg oskarżeń obecnej administracji ratusza o szczególne zamiłowanie do zakupów "u Niemca" - wcześniej głośno było m.in. o drzewach z niemieckich szkółek, które były sadzone w Nowym Centrum Warszawy. 

Publikacja wywołała polityczną burzę i oburzenie wśród wielu komentatorów.

Trzaskowski: "czy nie powinniśmy się cieszyć, że Niemcy mają coraz mniej siana?"

W długi weekend do oskarżeń prawicowych dziennikarzy odniósł się sam główny zainteresowany, czyli prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. W komunikacie opublikowanym za pośrednictwem social mediów, włodarz stolicy w ironiczny sposób komentuje medialne doniesienia.

"W tym roku Warszawskie ZOO zakontraktowało 90 ton siana od polskiego rolnika. To podstawowy składnik diety bardzo wielu zwierząt roślinożernych, wymagania co do jego jakości są zawsze bardzo precyzyjnie opisane w warunkach przetargu. Bardziej polsko już się nie da - zapewnia Trzaskowski, zwracając jednak uwagę, że wiele ze zwierząt obecnych w ZOO nie występuje naturalnie w polskim klimacie, a zatem potrzebują diety sprowadzanej spoza naszego kraju.

"Byłbym zachwycony, gdyby żyrafy i bongo jadły ze smakiem swojski żurek. Niestety, wolą lucernę, której najlepszą jakość zapewniają kraje z południa Europy. I stamtąd pochodzi również produkt zakupiony przez nasze zoo, którym tak bardzo ekscytuje się jedna z prawicowych redakcji" - tłumaczy polityk.

A co z wątkiem niemieckim? Trzaskowski zapewnia, że siano ani lucerna nie pochodziły z Niemiec, a niemiecki był jedynie dystrybutor odpowiadający za sprowadzenie pokarmu dla egzotycznych zwierząt do stołecznego ZOO.  

"I na koniec pytanie do arcypatriotycznej redakcji, która pochyliła się nad tym problemem: nawet gdyby siano było rzeczywiście z Niemiec, to czy nie powinniśmy się cieszyć, że Niemcy mają coraz mniej siana?" - kończy sarkastycznie swój wpis Rafał Trzaskowski. 

Znowu posadzili niemieckie drzewa w Warszawie:

Mieszkańcy podzieleni ws. Rafałą Trzaskowskiego. Jak warszawiacy zagłosowaliby w referendum w stolicy?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki