- Na Mazowszu strażacy walczą z rozległym pożarem lasów i łąk, który objął już kilkadziesiąt hektarów.
- Silny wiatr utrudnia opanowanie ognia, jednak służby zapewniają, że budynki nie są zagrożone.
- W Pionkach doszło do tragedii – 50-latek zmarł po tym, jak ogień wymknął się spod kontroli.
Ogień objął kilkadziesiąt hektarów
Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do służb o godzinie 10:17. Od tego momentu strażacy walczą z ogniem, który rozprzestrzenił się już na obszar około 25 hektarów lasów i terenów łąkowych. Na miejscu trwa intensywna akcja gaśnicza z udziałem licznych zastępów straży pożarnej i specjalistycznego sprzętu.
- Sytuacja wciąż nie została opanowana, pożar cały czas się rozprzestrzenia ze względu na silny i porywisty wiatr - przekazał st. kpt. Daniel Wachowski z wyszkowskiej straży pożarnej.
Jak podkreślają służby, w zdarzeniu nikt nie odniósł obrażeń, a ogień nie zagraża znajdującym się w pobliżu budynkom.
Niebezpieczne skutki wypalania traw
Strażacy oraz policja ponownie apelują o rozwagę i przypominają, że wiosenne pożary często są wynikiem wypalania traw lub spalania odpadów. Takie działania mogą stanowić poważne zagrożenie dla ludzi, zwierząt, zabudowań oraz terenów leśnych.
Tragiczne skutki takiego postępowania miały miejsce w piątek w Pionkach na Mazowszu. W wyniku odniesionych obrażeń po pożarze zmarł tam 50-letni mężczyzna. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że próbował on spalić śmieci lub trawę, jednak ogień szybko wymknął się spod kontroli.