Horror na torach pod Radomiem. Prokuratura ujawnia szczegóły. Chodzi o śledztwo

Śledczy pracują nad wyjaśnieniem okoliczności koszmarnego zdarzenia w miejscowości Sokolniki Suche (województwo mazowieckie), do którego doszło 9 września. Widok zniszczonego składu zszokował całą Polskę. Niestety, w wyniku zderzenia są ofiary. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu w wywiadzie dla Radia ESKA podała nowe informacje o prowadzonym śledztwie.

Koszmar na Mazowszu. Przerażające zdjęcia pociągu obiegły Polskę

Potwierdzono już śmierć co najmniej jednej osoby, a kolejne zostały poszkodowane. To tragiczny finał koszmarnego zderzenia w miejscowości Sokolniki Suche. Przedstawiciele służb intensywnie pracują nad odtworzeniem przebiegu wypadku z udziałem pociągu i pojazdu ciężarowego. Zdarzeniem zajmuje się już Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych. Własne kroki w tej sprawie podjęła także Prokuratura Okręgowa z Radomia.

- Mamy do czynienia ze zdarzeniem, polegającym na sprowadzeniu katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem w postaci zgonu. Śledztwo w tej sprawie będzie prowadzone przez prokuraturę. Po zakończeniu czynności na miejscu, zgromadzeniu materiału dowodowego, prokurator podejmie decyzję o jego wszczęciu. Członkowie PKBWK będą uczestniczyli w czynnościach oględzin i z racji swojej wiedzy specjalistycznej, będą pomagali organom ścigania. Ustalenia członków komisji będą wykorzystane jako materiał dowodowy

- powiedziała Aneta Góźdź, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu podczas rozmowy z dziennikarką Radia ESKA. Rodzinie oraz bliskim ofiary przekazujemy najgłębsze wyrazy współczucia. Sprawa pozostaje w toku, a o nowych ustaleniach służb będziemy informować w wiadomościach Radia ESKA.

Rzeczniczka szpitala o ofierze śmiertelnej

Smutne doniesienia o zgonie jednej z osób podróżujących pociągiem IC „Koziołek" zostały potwierdzone przez rzeczniczkę lacówki medycznej w Radomiu.

- W wyniku wypadku kolejowego do radomskiego szpitala specjalistycznego trafiły dwie osoby. Jedna z urazem kończyny dolnej, a druga w trakcie reanimacji. Niestety nie udało się jej uratować -

przekazała Wiktoria Kościelniak.

- Wspólnie ze służbami ustalamy tożsamość osób poszkodowanych i również uruchomiliśmy numer telefonu, pod którym osoby z rodziny mogą dowiadywać się informacji o stanie zdrowia swoich najbliższych

wyjaśniła Kościelniak.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki