Warszawa: Demonstranci szarpali się z policjantami. Mundurowi donoszą do sanepidu i sądu

2021-01-21 11:42 ac PAP
Warszawa: Demonstranci szarpali się z policjantami. Mundurowi donoszą do sanepidu i sądu
Autor: MKU zdjęcie ilustracyjne

Podczas środowych działań policjanci wylegitymowali 213 osób. Zatrzymano 11 osób, w tym 10 miało dopuścić się naruszenia nietykalności cielesnej policjantów - poinformował rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkomisarz Sylwester Marczak. Jak zaznaczył rzecznik stołecznej policji, rannych zostało kilka osób, a policjanci będą kierować wnioski o ukaranie do sądu oraz sanepidu.

W środę w Warszawie m.in. w okolicy ronda de Gaulle'a, pl. Trzech Krzyży, Sejmu, a także ronda Dmowskiego odbył się kolejny z protestów Strajku Kobiet. Na rondzie Dmowskiego doszło do przepychanek policji z demonstrantami, którzy próbowali przebić się przez kordon, który utworzyła policja. Kilku osobom - po użyciu gazu łzawiącego - w tym policjantom, pomocy musiało udzielić pogotowie ratunkowe.

W trakcie środowego protestu zorganizowanego przez środowiska związane m.in. ze strajkiem kobiet i środowiskiem stołecznych antyfaszystów skandowano m.in. hasła: "Zdejmij mundur, przeproś matkę", "To jest wojna", "Policja łamie prawo i ręce kobietom" czy "Warszawa wolna od faszyzmu". Protestujący przynieśli ze sobą bębny, flagi LGBT czy Unii Europejskiej. Widać było symbole i flagi używane przez antyfaszystów.

Rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkomisarz Sylwester Marczak w rozmowie z PAP poinformował, że podczas środowych protestów policjanci wylegitymowali 213 osób. "Do sądu skierowanych będzie ponad 190 wniosków, natomiast do sanepidu trafi 197 notatek" - powiedział policjant.

NIE PRZEGAP: Trzaskowski ROZSIERDZONY jak nigdy. Już dawno się tak nie wkurzył, powiedział wszystko co myśli

"Najważniejsze liczby tradycyjnie dotyczą osób zatrzymanych. Te bowiem związane są z przestępstwami. Łącznie zatrzymano 11 osób. W tym 10 miało dopuścić się naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy, m.in. szarpiąc policjantów" - tłumaczył. Wskazał, że protestujący przeciw policjantom użyli m.in. gazu. "Rzucano także niebezpiecznymi przedmiotami. W jednym przypadku policjant został trafiony w głowę puszką z farbą. Został on zabrany do szpitala, który opuścił po udzieleniu mu pomocy medycznej przez lekarza" - podał.

"Dwie osoby w dalszym ciągu pozostają w policyjnym areszcie. Wynika to m.in. z faktu, że jedna z nich jest osobą poszukiwaną do odbycia kary. Druga była nietrzeźwa, miała blisko 2 promile alkoholu. W takiej sytuacji nie ma możliwości wykonania czynności procesowych. Wśród osób zatrzymanych był także obywatel Niemiec" - dodał.

Środowy protest był wyrazem sprzeciwu m.in. wobec projektu nowelizacji kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. Projekt zakłada m.in. brak możliwości odmowy przyjęcia mandatu, tylko ewentualne późniejsze odwołanie się do sądu przez osobę, która otrzymała mandat.

Protesty w kraju trwają od 22 października br., gdy Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Przepis straci moc wraz z publikacją wyroku, ale ten nie został jak dotąd ogłoszony.

Express Biedrzyckiej - Włodzimierz Cimoszewicz: Trump był politycznym nieporozumieniem