Wiceprezydent Warszawy zaliczył wpadkę. Pojechał limuzyną po... bułkę [GALERIA]

2020-04-08 6:00 Izabela Kraj ikraj@grupazpr.pl
Wiceprezydent limuzyną wyskoczył po bułkę
Autor: WALDEMAR SKOCZNY/SUPER EXPRESS Wiceprezydent limuzyną wyskoczył po bułkę

No i wpadka. Fotoreporter "Super Expressu" wypatrzył, jak wiceprezydent Warszawy odpowiedzialny m.in. za komunikację miejską podjechał służbowym autem pod znaną cukiernię Magdy Gessler w Śródmieściu. Zgłodniał po prostu. Ale niestety o bezpieczeństwo swoje i innych w stanie epidemii nie zadbał...

Fotoreporter „Super Expressu” ustrzelił we wtorek wiceprezydenta Warszawy Roberta Soszyńskiego w środku dnia (ok. godz. 14), w środku miasta (rejon ul. Pięknej i Kruczej), jak wysiada ze służbowego samochodu tuż przed znaną cukiernią. Kierowca w tym czasie czekał karnie w aucie. A prezydent po chwili wrócił z „zakupami”. W ręku miał bułkę w papierowej torebce.

- No cóż. Żeby nie paść z głodu między kolejnymi spotkaniami służbowymi ratowałem się drożdżówką. Jechałem akurat na spotkanie w Veolii, które się przesunęło, dzięki temu miałem chwilę, by kupić bułkę. Taki lunch w warunkach pandemii – mówi nam jak na spowiedzi zapytany o wizytę w cukierni wiceprezydent Robert Soszyński.

Niestety! Ani rękawiczek na rękach, ani maseczki na twarzy wiceprezydent w czasie pobytu w cukierni nie miał. Gdzie zatem u wysokiego urzędnika miasta podstawowe środki ostrożności przed koronawirusem?

- Niestety nie da się jeść w maseczce. Zapewniam, że zachowuję wszelkie konieczne środki ostrożności tam, gdzie to możliwe – odpowiada wiceprezydent.

Kierowcy władz Warszawy wykazują się za to sporą cywilną odwagą, bo niestety, rzadko który urzędnik wsiada do służbowego auta w maseczce. Owszem, zazwyczaj ją ma, ale w kieszeni.

Tak rośnie w Warszawie liczba zarażonych koronawirusem

Bezdomny z wirusem leżał na przystanku

Przeczytaj też o nowych pociągach dla SKM