Podczas kolejnej już rozprawy w związku z tragicznym wypadkiem na Trasie Łazienkowskiej z 2024 roku, sąd wysłuchał opinii biegłej z zakresu medycyny sądowej. Małgorzata B. (66 l.), która przeprowadzała sekcję zwłok Rafała P., szczegółowo opisała obrażenia ujawnione na ciele zmarłego.
Zeznania biegłej sądowej
− Wykonywałam oględziny i otwarcie zwłok zmarłego Rafała oraz wydałam opinię w tej sprawie. Nie zawsze, nawet w przypadku zapięcia pasów bezpieczeństwa, pozostają ślady obrażeń charakterystyczne dla działania narzędzia podłużnego, elastycznego. W konkretnym przypadku opisałam obrażenia w postaci poziomego pasma, w obrębie którego znajdowały się skupiska wybroczyn krwawych, oraz w prawym końcu tego pasma – pole wysychania skóry. Tego typu obrażenia powstają pod działaniem narzędzia podłużnego i odpowiadają lokalizacji poprzecznego pasa bezpieczeństwa. W przypadku pasa piersiowego, po rozpreparowaniu powłok klatki piersiowej, nie stwierdziłam śladów charakterystycznych dla działania takiego narzędzia. Ale tak jak mówiłam, nawet w przypadku użycia pasów bezpieczeństwa, takie pasy nie muszą zostawiać śladów przez odzież. Nie przeprowadzałam oględzin pojazdu, nie jestem specjalistką ruchu drogowego, ale jak mówiłam, te obrażenia są charakterystyczne dla działania podłużnego, elastycznego narzędzia. Wykonałam kilka lub kilkanaście tysięcy sekcji zwłok, a byłam świadkiem drugiego tylu sekcji. Takie obrażenia, o których mówimy, te, które widziałam, były śladami po pasach bezpieczeństwa − mówiła.
Po zeznaniach biegłej przesłuchano także Patrycję R. (21 l.), która opowiadała, co działo się kilka dni po wypadku. Kobieta twierdziła, że nie zna bezpośrednio Łukasza Żaka.
Po zeznaniach biegłej oraz świadka odtworzono nagrania z chwili tragedii. To, co zobaczyli zgromadzeni na sali, było przerażające. Kamera zamontowana w samochodzie, w który uderzył Volkswagen Arteon, zarejestrowała moment zderzenia. Na nagraniu widać dokładny moment uderzenia i to, co się działo chwilę później. Widać nagłe przyspieszenie uderzonego auta, popękane szyby oraz unoszący się w górze dym.
Przebieg wypadku na Trasie Łazienkowskiej
Przypomnijmy − dramat rozegrał się w nocy z 14 na 15 września 2024 roku. Według ustaleń śledczych Łukasz Żak wracał ze swoją dziewczyną Pauliną i kolegami z suto zakrapianej imprezy w klubie. Na nagraniu widać, jak wypożyczonym białym Volkswagenem Arteonem mężczyzna pędzi z niewyobrażalną prędkością 226 km/h przy dopuszczalnej 80 km/h. Najpierw przejeżdża przez tunel, a chwilę później wjeżdża na Trasę Łazienkowską, gdzie dochodzi do tragedii.
Zdaniem świadków Żak był pijany. Jedną ręką trzymał kierownicę, a drugą nagrywał swoją szaleńczą jazdę telefonem. Tuż przed zderzeniem miał jeszcze wcisnąć pedał gazu. Wbił się w samochód, którym podróżowało małżeństwo z dwójką dzieci. Ojciec rodziny zginął na miejscu, matka została ciężko ranna.
Ucieczka i zatrzymanie sprawcy
Po wypadku Żak zostawił ranną dziewczynę i uciekł z miejsca tragedii. W pośpiechu wyjechał z kraju. Dopiero później oddał się w ręce niemieckich służb w Lubece. Po sprowadzeniu do Polski stanął przed sądem. Grozi mu nawet do 30 lat więzienia.
Kolejna rozprawa w tej sprawie zaplanowana jest na 8 kwietnia.