„Zamienił nasze życie w piekło. Groził nam bronią”. Dramatyczna historia młodej pary. Sąsiad zgotował im prawdziwy horror

Weronika (22 l.), obywatelka Ukrainy, wprowadzając się do mieszkania przy ul. Bolivara na warszawskim Targówku nie spodziewała się, że jej życie zamieni się w piekło. Przez ostatni rok Robert (51 l.), sąsiad z parteru, znęcał się nad Bogu winną lokatorką i jej partnerem. Dramat pary zakończył się po akcji kontrterrorystów w ostatnią niedzielę (13 października). Policjanci otrzymali bowiem zawiadomienie, że mężczyzna groził im bronią.

Sąsiad zamienił życie Weroniki i Dimy w prawdziwe piekło. 51-letni Robert wpadł w ręce policji

Funkcjonariusze interweniowali po dramatycznym zgłoszeniu, które otrzymali od 22-latki. Weronika zadzwoniła na numer alarmowy po tym, jak sąsiad z parteru zaczął grozić jej i jej partnerowi bronią. Wszystko zaczęło się jednak ponad rok temu. − Na początku (Robert - red.) zaczął do mnie przychodzić i mówić, że zalewam mu mieszkanie. To nie było prawdą. Specjaliści sprawdzali u mnie rury w łazience, wszystko było w porządku. Musiałam zapłacić za to ze swojej kieszeni. Potem zaczął puszczać głośno muzykę. Krzyczał przez okno, że to specjalnie dla mnie − opowiada reporterowi „Super Expressu” wstrząśnięta 22-latka.

Dziewczyna próbowała reagować. Pierwszym razem odwiedziła 51-letniego Roberta w jego mieszkaniu i poprosiła go o ściszenie muzyki. − Zaczął krzyczeć do mnie: „nie będziesz ku*** rządzić Polakami”. Powiedział mi również, że będzie robił tutaj, co chce, że mieszka tutaj dłużej niż ja i nikt go stąd nie wyrzuci. Później dzwoniłam jeszcze na policję, ale nikt nie zareagował na zgłoszenie. W ostatnią niedzielę włączył głośnik około 3 w nocy. Obudziłam się i ze złości tupnęłam w podłogę. Kilka minut później przyszedł do mnie. Miał w rękach rewolwer. Krzyczał i machał nim. Przestraszyłam się i zamknęłam drzwi. Natychmiast zadzwoniłam na numer alarmowy − relacjonuje dalej dziewczyna.

Zgłoszenie potwierdziła nam nadkom. Paulina Onyszko z policji w Targówku. Jak słyszymy, informacja dotyczyła mężczyzny, który groził sąsiadce. Funkcjonariusze pojawili się pod wskazanym adresem kilka minut po zgłoszeniu. − Nie było możliwości wejścia do mieszkania podejrzanego. Policjanci musieli użyć siły. Okazało się, że lokal jest pusty. W jego mieszkaniu znaleziono trzy pistolety i kilkaset sztuk amunicji. Mężczyzna posiadał je bez wymaganego zezwolenia − słyszymy.

Ze względu na to, że agresor uciekł z miejsca zdarzenia, rozpoczęto obławę, która trwała zaledwie kilka godzin. − 51-latek jest już w naszej dyspozycji. Został zatrzymany na terenie Legionowa − podsumowała nadkom. Onyszko. 

Po tym dramacie Weronika (22 l.) wraz ze swoim partnerem zastanawiają się nad wyprowadzką z osiedla. Dziewczyna powiedziała, że nie czuje się tam bezpiecznie. Co więcej, w trakcie rozmowy młodej pary z reporterem „Super Expressu” z lokalu obok wyszła starsza kobieta. Zaczęła krzyczeć w naszym kierunku: „przestańcie go (podejrzanego − red.) oczerniać, bo wy się wprowadziliście i to wszystko przez was się stało”.

Sonda
Czy kiedykolwiek groził Ci ktoś, że Cię zabije?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki