- Daniel zadał ojcu około dziesięciu ciosów w głowę i go dusił.
- Po wszystkim próbował reanimować Marka, a później napisał znajomemu, że zabił ojca.
- Sąd uznał, że działał z bezpośrednim zamiarem zabójstwa i prawomocnie skazał go na 18 lat więzienia.
Awantura po alkoholu zakończyła się zbrodnią
Do dramatu doszło w styczniu 2024 roku w Ostrowi Mazowieckiej. Daniel i jego ojciec Marek mieszkali razem. W dniu zabójstwa między mężczyznami wybuchła awantura. Obaj wcześniej pili alkohol. Z ustaleń śledztwa wynikało, że 35-latek najpierw został zaatakowany przez ojca. Później jednak doszło do brutalnego ataku z jego strony. Sekcja zwłok wykazała rozległe obrażenia głowy. Ofiara została uderzona około dziesięciu razy tępym narzędziem. Jak ustalono, przedmiotem tym mogła być drewniana kolumna głośnikowa. Marek był także duszony.
„Zabiłem ojca”. Kolega myślał, że to żart
Po ataku Daniel miał zobaczyć, że jego ojciec nie daje oznak życia. Według ustaleń próbował go reanimować. Później za pośrednictwem internetowego komunikatora napisał znajomemu, że zabił ojca. Kolega nie potraktował tej wiadomości poważnie i uznał ją za żart. Polecił jednak Danielowi, żeby wezwał pogotowie. 35-latek zadzwonił pod numer alarmowy. Po przyjeździe medyków i stwierdzeniu zgonu Marka został zatrzymany. W chwili zatrzymania Daniel był pijany. Badanie wykazało ponad 1,2 promila alkoholu we krwi.
Sąd: „Zmasakrował swojego ojca”
W czerwcu Sąd Okręgowy w Ostrołęce skazał Daniela na 18 lat więzienia. Obrona odwołała się od tego wyroku. Sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Białymstoku. W piątek sąd oddalił apelację, uznając ją za bezzasadną. Tym samym kara 18 lat więzienia stała się prawomocna.
Podczas uzasadniania wyroku sędzia Sławomir Wołosik zwrócił uwagę na liczbę oraz siłę ciosów zadanych Markowi. - Oskarżony zmasakrował ojca - mówił sędzia. Sąd uznał, że Daniel działał z bezpośrednim zamiarem zabójstwa. O takim zamiarze świadczyły przede wszystkim intensywność ataku, liczba ciosów oraz miejsca, w które zostały zadane.
Zasłaniał się niepamięcią
Daniel w toku śledztwa i procesu zmieniał swoje wyjaśnienia - „ewoluowały”. 35-latek powoływał się na niepamięć związaną z ilością wypitego alkoholu. Sąd nie uznał jednak, że alkohol sprawił, iż Daniel nie wiedział, co robi. - O ile można uznać, że oskarżony został zaatakowany przez ojca butelką w głowę, to na pewno nie było tak, że później nie wiedział zupełnie, co robił - mówił sędzia. Sąd nie zgodził się również z argumentacją obrony dotyczącą tego, że ojciec miał znęcać się nad synem.
„Pasożytniczy tryb życia”
W uzasadnieniu prawomocnego wyroku sędzia odniósł się także do życia Daniela przed zabójstwem. Jak mówił, przed tragedią 35-latek prowadził „pasożytniczy tryb życia”. Nie pracował, a oprócz spożywania alkoholu trudno było powiedzieć, czym jeszcze się zajmował. Biegli uznali natomiast, że Daniel był w pełni poczytalny. Sąd Apelacyjny w Białymstoku nie znalazł podstaw do obniżenia wymierzonej kary. 35-latek spędzi więc w więzieniu 18 lat.