Spis treści
Rozprawa przyciągnęła uwagę nie tylko mieszkańców Las Vegas, ale całego globu. Po upływie trzydziestu lat od śmierci Tupaca Shakura po raz pierwszy wydano wyrok skazujący. Za winnego uznano gangstera, który kilka lat wcześniej w wydanej książce omówił atak na artystę, jednak po zatrzymaniu zmienił swoją wersję historii. Wiadomo już, kiedy ogłoszony zostanie wymiar kary.
Tupac Shakur nie żyje od 30 lat. Bliscy i fani doczekali procesu
Do tragedii doszło we wrześniu 1996 roku na ulicach Las Vegas. Do pojazdu, w którym znajdował się Tupac Shakur wraz ze swoim producentem muzycznym Sugem Knightem, podjechał biały cadillac. Padły strzały, w wyniku których niezwykle popularny 2Pac zmarł kilka dni później w szpitalu. W kolejnych latach pojawiło się wiele hipotez dotyczących sprawców i motywów zbrodni, często wiążąc je z powiązaniami rapera z przestępczym podziemiem.
W 2023 roku w ręce policji wpadł Duane "Keffe D" Davis, były przywódca gangu i wujek gangstera, z którym Tupac wdał się w bójkę niedługo przed swoim tragicznym końcem. Według śledczych jest on obecnie jedynym żyjącym pasażerem białego cadillaca z tamtej tragicznej nocy.
Winny kilka lat temu napisał książkę o sprawie
Prokuratura uznała 63-letniego dziś Davisa za głównego organizatora ataku, a jako motyw wskazano chęć zemsty. Proces ruszył w sierpniu. Według oskarżycieli mężczyzna zdobył broń i wraz z członkami gangu Southside Crips wyruszył na poszukiwania 2Paca, aby pomścić wcześniejszą bójkę. Sam opisał te wydarzenia w książce z 2019 roku, wielokrotnie potwierdzając swoją obecność w białym cadillacu. Jednakże, po aresztowaniu, jego linia obrony opierała się na twierdzeniu, że ubarwił wiele detali, aby zwiększyć zyski z sensacyjnej publikacji. Sąd odrzucił te wyjaśnienia, przyjął książkę jako materiał dowodowy i ostatecznie uznał go za winnego zabójstwa. Ławie przysięgłych zajęło niecałe trzy godziny, by podjąć tę decyzję.
Grozi mu dożywocie. Kiedy usłyszy karę?
Po ogłoszeniu werdyktu skazującego, "Keffe D" od razu zapowiedział złożenie apelacji. Rodzina i fani Tupaca obecni na sali sądowej i przed budynkiem nie kryli łez wzruszenia. Zgodnie z procedurami amerykańskiego prawa, decyzja o wysokości kary zostanie podjęta na kolejnym posiedzeniu. Sąd wyznaczył termin na 13 października.
Prokurator okręgowy Steven Wolfson poinformował, że Davisowi grozi kara od co najmniej 40 lat pozbawienia wolności, co w jego wieku i tak raczej oznaczałoby spędzenie reszty życia za kratami, aż do pełnego dożywocia. Prokuratura nie planuje stawiać mu dodatkowych zarzutów związanych z jego wcześniejszą działalnością przestępczą.
- Nie znam oskarżonego skazanego za zabójstwo, który nie planuje się odwołać. Czujemy się jednak pewni w tym, że nasze argumenty są silne - powiedział Wolfson.