Spis treści
Tupac Shakur, uznawany za muzycznego wizjonera i legendę hip-hopu, wywarł niezatarte piętno na kulturze. Jego życie zakończyło się przedwcześnie 13 września 1996 roku, co było następstwem strzelaniny w Las Vegas. To tragiczne wydarzenie wstrząsnęło fanami na całym świecie, pozostawiając więcej pytań niż odpowiedzi. Zabójstwo artysty, o którym wiedziano, że miał powiązania z przestępczym światem, przez blisko trzydzieści lat pozostawało mroczną tajemnicą, rodzącą wciąż nowe domysły.
Przełom w tym trwającym od lat marazmie nastąpił w 2023 roku, kiedy to organy ścigania aresztowały podejrzanego. Obecnie Duane "Keffe D" Davis stanowczo zaprzecza winie, choć wydał nawet książkę, w której opisał swój związek ze sprawą.
Tupac Shakur nie żyje od prawie 30 lat. Teraz sprawa trafiła do sądu
Do feralnej strzelaniny doszło 7 września 1996 roku w Las Vegas. Raper znajdował się w samochodzie marki BMW, prowadzonym przez Suge'a Knighta, znanego producenta muzycznego. Kiedy zatrzymali się przed sygnalizacją świetlną u zbiegu ulic East Flamingo Road i Koval Lane, podjechał do nich biały Cadillac, z wnętrza którego posypał się grad kul. Ranny Knight nie zdołał uciec daleko od miejsca zdarzenia, ale przeżył. Z kolei Tupac, uważany za ikonę rapu, zmarł w szpitalu niespełna tydzień później w wyniku problemów z sercem.
Przez dekady pojawiało się wiele hipotez na temat śmierci artysty. W 2017 roku Suge Knight stwierdził, że to on miał zginąć, co miało ułatwić komuś przejęcie władzy w wytwórni Death Row Records. W kręgu podejrzanych znalazł się także raper The Notorious B.I.G., jednak ten odpierał zarzuty, udowadniając swój pobyt w Londynie. Sam został zamordowany w tajemniczych okolicznościach w 1997 roku. Kolejnym podejrzewanym był gangster Orlando Anderson, z którym Tupac miał starcie zaledwie parę godzin przed śmiercią. Anderson zginął w mafijnych porachunkach w 1998 roku.
ZOBACZ TEŻ: Raye przyłapana z aktorem. Internauci łączą ją z tym gwiazdorem
Duane "Keffe D" Davis napisał książkę, ale dziś zaprzecza jej treści
Innym nieżyjącym podejrzanym był DeAndre "Big Dre" Smith, kryminalista, który według ustaleń śledczych podróżował białym Cadillakiem i zmarł w 2004 roku. Z czwórki rzekomych pasażerów auta do dziś żyje jedynie 63-letni Duane "Kaffe D" Davis, który stanął przed sądem. We wrześniu 2023 roku, po 27 latach od zbrodni, mężczyzna został zatrzymany za swój udział w wydarzeniach, niezależnie od tego, kto faktycznie pociągnął za spust. Warto zaznaczyć, że jest on wujem Orlando Andersona.
Podejrzany potwierdził swoją obecność w samochodzie, z którego padły strzały, lecz jego wersje wydarzeń ewoluowały. W 2018 roku podzielił się wspomnieniami w filmie dokumentalnym, a następnie opublikował książkę, co dało nowy impuls śledczym. Dziś Davis zarzeka się, że część opisanej przez niego historii została zmyślona dla zarobku na spragnionych sensacji czytelnikach, a on sam jest niewinny. Mimo to prokuratura oskarża go o morderstwo z użyciem broni, argumentując to powiązaniami z gangami. Sąd postanowił, że książka z 2019 roku, do której autor dziś się wręcz nie przyznaje, posłuży jako dowód w procesie.
Proces o zabójstwo Tupaca Shakura - co dalej?
Po wielu opóźnieniach, 10 sierpnia w Los Angeles zainaugurowano proces. Duane "Kaffe D" Davis odpiera postawione mu zarzuty, a kolejne posiedzenie zaplanowano na 17 sierpnia, do kiedy to musi zostać skompletowana ława przysięgłych. Zdaniem śledczych, to oskarżony był głównym organizatorem zamachu, by pomścić bójkę Tupaca z Andersonem, jaka miała miejsce tuż przed strzelaniną.
Prokurator federalna Laurie Levenson wskazuje, że to właśnie książka może okazać się decydująca w tej sprawie. "Jeśli zostanie skazany, to prawdopodobnie na podstawie swoich własnych słów" - podsumowała. Sprawa po 30 latach wzbudza ogromne emocje również za sprawą teorii łączących ją z Seanem "Diddym" Combsem, który obecnie odbywa karę 50 lat federalnego więzienia za udział w sutenerstwie.
Polecany artykuł: