Adrian Szymaniak ma raka. Robi, co może, by wrócić do zdrowia
Adrian Szymaniak, którego widzowie poznali w programie "Ślub od pierwszego wejrzenia", od kilkunastu miesięcy mierzy się z jednym z największych wyzwań w swoim życiu. Uczestnik popularnego show ujawnił, że zdiagnozowano u niego glejaka IV stopnia - jeden z najbardziej agresywnych nowotworów mózgu. Mimo ogromnego strachu Adrian nie zamknął się w sobie. Otwarcie opowiedział o chorobie i rozpoczął trudną walkę o zdrowie.
Za nim operacje, radioterapia i chemioterapia, a przed nim kolejne etapy innowacyjnego leczenia oraz codzienne zmagania z konsekwencjami terapii. W tych najtrudniejszych chwilach może liczyć na wsparcie żony Anity, rodziny i tysięcy internautów, którzy nie przestają tmu kibicować. Dzięki nim Adrian może się leczyć bez zamartwiania o fundusze. Blisko 62 tys. osób wpłaciło pieniądze na jego zbiórkę! Obecnie na koncie jest kwota 2 469 736 (i wciąż rośnie)! Ale choroba i pienądze na leczenie to nie są jedyne zmartwienia Adriana i Anity.
Zobacz także: Anita chciała odwołać drugi ślub z Adrianem. Mało brakowało, by nie przysięgli sobie miłości przed Bogiem
Trudny czas dla Anity i jej męża. Walka z chorobą wymusiła podjęcie tej decyzji
Codzienne życie w obliczu nowotworu jest pełne problemów i zmartwień. Walka o zdrowie Adriana jest teraz najważniejsza. Właśnie dlatego małżonkowie postanowili spakować dobytek, zabrać dzieci i przenieść się w okolice miejsce, gdzie od miesięcy odbywa się leczenie onkologiczne Szymaniaka. Musieli to mocno przemyśleć, ale postanowili zapewnić choremu najlepsze warunki, a dzieciom stabilizację. Tym bardziej, że synek pary właśnie idzie do szkoły.
Czas na całkiem nowy rozdział życia... Podjęliśmy ciężką dla nas decyzję o konieczności przeprowadzki. Wyprowadzamy się pod Bydgoszcz, blisko Centrum Onkologii, aby nie pokonywać wciąż setek kilometrów na wizyty. Walka o zdrowie jest teraz najważniejsza, a dom jest dokładnie tam, gdzie możemy być wszyscy razem. Ja zostawiam za sobą wiele wspomnień, przyjaciół, rodzinę, ale wiem, że to jedyna słuszna decyzja. Nasz synek idzie do pierwszej klasy i chcemy mu zapewnić stabilizację zamiast ciągłych zmian. Trzymajcie za nas kciuki. Bydgoszcz zesłała nam wiele dobrych, pomocnych dusz i liczymy na to, że odnajdziemy się tu i właśnie to będzie to nasze miejsce na ziemi - napisała Anita na swoim instagramowym profilu.
I podkreśliła:
Na początku małżeństwa dzieliła nas odległość między Szczecinem a Krakowem, daliśmy radę i śmialiśmy się, że w końcu znajdziemy się w połowie drogi. Wydaje się, że się spełniło. Bydgoszcz - już od teraz nasze miasto.
Zobacz więcej zdjęć. Anna Lewandowska boi się przeprowadzki z dziećmi za ocen. Wszystko wyznała