Choć obrońcy byłego męża Edyty Górniak (43 l.) dwoili się i troili, aby podważyć opinię biegłego, ich starania poszły na marne. Zbigniew Wawer (58 l.) nie ugiął się pod gradem pytań mecenasów i każdym kolejnym wywodem pogrążał Dariusza K. Według fachowca wersja, którą na pierwszej rozprawie przedstawił oskarżony, nie ma nic wspólnego z prawdą. - Nie jest możliwe, żeby Dariusz K. zażywał narkotyki dobę wcześniej na imprezie, bo w chwili wypadku nie byłoby już po nich śladu w jego organizmie. Jeśli się zażyje jedną dawkę, to kokainy nie widać już zwykle po trzech godzinach. Oskarżony kłamie jak z nut - twierdzi Wawer w rozmowie z "Super Expressem".
Zobacz: Mysłowice. Dzielny strażak uratował niemowlaka!
- Musiał wziąć narkotyki około półtorej godziny przed wypadkiem i był pod ich wpływem w chwili zdarzenia. Badania wykazały zresztą, że Dariusz K. zażywał kokainę częściej niż okazjonalnie - zapewniał przed sądem biegły i prezentował skomplikowane wyniki naukowej analizy. W czasie gdy dwóch mecenasów walczyło, by uchronić Dariusza K. przed wieloletnią odsiadką, muzyk zdawał się ich w ogóle nie słuchać. Przez blisko trzy godziny wpatrywał się w ukochaną Izę, przekazywał jej na migi intymne wiadomości i szukał sposobu, by choć ukradkiem pocałować dłoń, która nosi jego obrączkę.