Smolasty i Doda mieli bardzo dobre relacje, a przynajmniej tak się wszystkim wydawało. Stworzyli razem hit "Nim zajdzie słońce", później wielokrotnie występowali razem na scenie, dzieląc się z fanami niesamowitą energią. Wszystko zniszczył jednak sylwestrowy wieczór, podczas którego Smoła postanowił zastąpić Rabczewską... sobowtórem. IMI, czyli Klaudia Jóźwiak, popowa artystka, która jest jednocześnie byłą ukochaną rapera, wystąpiła razem z nim, odśpiewując partię Dody. I to nie spodobało się oryginalnej wokalistce, która uznała, że Smolasty zachował się słabo i bez szacunku wobec niej. W mocnych słowach skomentowała sprawę.
- Smolasty nie zapytał mnie, czy nie mam nic przeciwko, żeby moją zwrotkę zaśpiewała inna osoba. Uważam, że jest to bardzo nieprofesjonalne! I ja śpiewałam na swoim występie, oczywiście, sama. Nie wyobrażam sobie, abym mogła zatrudnić jakiegokolwiek innego rapera na część Smolastego. (...) Byłoby to dla mnie objawem braku szacunku do niego, przede wszystkim - stwierdziła Doda.
Dorota Rabczewska podgrzewała jeszcze atmosferę, publikując na Instagramie dawne nagranie z wywiadu, w którym mówiła, że chętnie podjęłaby ponowną współpracę z którymkolwiek z raperów, z którymi w przeszłości pracowała. - Nieaktualne - dopisała, ewidentnie mając na myśli Smolastego. Jeśli ktoś spodziewał się więcej hitów od tej dwójki, to może te marzenia wrzucić do kosza. A co na to IMI, czyli Klaudia Jóźwiak? Też wrzuciła swoje trzy grosze. Szczegóły poniżej.
Klaudia Jóźwiak nie widzi problemu w tym, że "zastąpiła" Dodę. Mówi o śpiewaniu piosenek innych artystów
Klaudia Jóźwiak podczas relacji na żywo, prowadzonej w mediach społecznościowych, została zapytana przez internautów o całą sytuację. IMI nie widzi problemu w tym, że wystąpiła ze Smolastym. Sugerowała też, choć nie wprost, że Doda przesadza, bo przecież inni wokaliści wykonują utwory innych artystów i to normalna sprawa w świecie show-biznesu. Podobne głosy płyną również z komentarzy, choć i tam nastąpił podział: na tych, którzy uważają, że to inna sytuacja i Doda ma rację, oraz na tych, którzy stoją po stronie Smoły.
- A wczoraj miałem taki sen, że mam nad wodą dom... Taka piosenka mi się przypomniała - zaśpiewała nonszalancko Klaudia Jóźwiak w pewnym momencie swojej relacji, a to zachowanie wywołało burzę.
Internauci nie mają wątpliwości, że IMI wbiła tym samym szpilę w Dodę, nawiązując do afery z utworem Pezeta. Rabczewska swego czasu nagrała cover utworu "Dom nad wodą", odśpiewując refren w stylu piosenkarki Wani, co przełożyło się później na zarzuty wobec "królowej" o próbę przyćmienia młodej artystki. Pezet zresztą do oficjalnego duetu zaprosił właśnie Wani, a nie Dodę, choć jednocześnie stanął w obronie Rabczewskiej. - Dajcie już spokój Dorocie. (...) Niczego to nie zabiera Wani. Jak widzicie, nagraliśmy sobie wersję z Wani i Kroolikiem. Doda też zrobiła bardzo ładny cover i ja nie mam z tym żadnego problemu. Po prostu spodobał jej się numer, więc zrobiła własną wersję, przecież nie tylko ona - podsumował raper.
Fani dostrzegają w tej sytuacji podobieństwa do tego, co teraz dzieje się ze Smolastym oraz IMI. Najwyraźniej Klaudia Jóźwiak również. Coś nam podpowiada, że to nie koniec konfliktu między tymi trzema artystami. Czas pokaże, będziemy się temu przyglądać.
Galeria zdjęć: Gruba afera po sylwestrze Polsatu! Doda dosłownie "rozjechała" Smolastego, który zastąpił ją sobowtórem!