Chucho jakiś czas temu w duecie z Antkiem Smykiewiczem wypuścił numer, pt. „Carpe Diem”. Nawiązując do tytułu piosenki zapytaliśmy artystę, czy zawsze stara się chwytać każdą chwilę i żyć pełnią życia?
- Sferę muzyczną oddzielam od sfery bardzo prywatnej. Nie da się cały czas żyć na maxa i nie zważać na konsekwencje swoich różnych czynów. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Oczywiście staram się robić wszystko co sprawia mi przyjemność. Wolę żałować, że coś zrobiłem niż, że nie dałem sobie na coś szansy. Chociaż ostatnio bardzo racjonalnie podchodzę zarówno do życia prywatnego, jak i zawodowego. Muzyka jest przede wszystkim moją pasją, a nie głównym źródłem utrzymania. Prowadzę biznes, dzięki któremu mogę inwestować w muzykę i tworzyć ją na wysokim poziomie - opowiada nam Chucho.
Sławek Mazur, bo tak brzmi prawdziwe imię i nazwisko Chucho prywatnie jest szczęśliwym ojcem dwóch synów. Na co dzień, m.in. prowadzi we Wrocławiu salon, w którym panowie mogą zadbać o swój zarost.
- Prowadzę we Wrocławiu wraz ze wspólnikiem jeden z większych barber shopów oraz studio tatuażu. Zarządzam tym biznesem, ale nie jestem barberem - zdradza nam muzyk.
Dlaczego Sławek wybrał akurat latino dance?
- Zawsze chciałem robić muzykę osadzoną pomiędzy disco a popem, która będzie nowym odrębnym nurtem. Ten gatunek doskonale przyjął się w innych krajach. W Polsce dopiero ludzie przekonują się do latino dance - dodaje.
Mimo że ostatnio nastały ciężkie czasy dla branży muzycznej Chucho nie poddaje się i wciąż nagrywa nowe utwory. Właśnie szykuje duet z Nowatorem. Utwór obu panów nosi tytuł „Rio”. Jeśli wszystko pójdzie według planu to jeszcze w marcu zrealizują do niego teledysk.
- Nagrałem z Nowatorem utwór, pt. „Rio”. Zawarliśmy w niej akcenty charakterystyczne zarówno dla Chucho jak i dla Nowatora, czyli mieszanka latino z rapem. Klip zamierzamy nakręcić w Barcelonie. Mam nadzieję, że utwór przypadnie do gustu naszym odbiorcom - opowiada nam Chucho.