Córka gwiazdy TVN przeżyła ataki na amerykańskiej uczelni! Były strzały i uzbrojeni napastnicy. "Pisałam do rodziców, że ich kocham"

Maria Wrona, córka korespondenta TVN Marcina Wrony, podczas studiów na amerykańskim uniwersytecie aż 3. razy znalazła się w sytuacji zagrożenia życia! Były strzały, podejrzenie kolejnego ataku i uzbrojony w nóż napastnik! Przerażona Maria Wrona wysyłała rodzicom wiadomości, w których pisała, że ich kocha i ma nadzieję, że wyjdzie z tego cało. Poznaj szczegóły.

Uśmiechnięty Marcin Wrona trzyma dyplom córki Marii. O dramatycznych przeżyciach dziewczyny w USA przeczytasz na SE.
Autor: marcinwrona.tvn/ Facebook

Maria Wrona 3 razy uciekała przed napastnikami 

W rozmowie z "Faktem" Maria (używa imienia Maya) Wrona opowiedziała o trzech zdarzeniach, których doświadczyła podczas studiów na Uniwersytecie Wirginii w Stanach Zjednoczonych. Pierwsze miało miejsce cztery lata temu. Sprawcą był student wyrzucony z drużyny futbolowej, który postanowił się zemścić.

Zobacz też: Tak dziś wygląda serialowa Basia Rogowska z "M jak miłość". Jest osobą transpłciową. Teraz to Cody

Zawodnicy wracali wieczorem autokarem, a gdy dojechali na teren uniwersytetu, napastnik zaczął strzelać. Trzy osoby zginęły. Jedna dziewczyna była przez kilka miesięcy w stanie krytycznym, ale z tego, co wiem, przeżyła. W tamtym momencie od razu otrzymaliśmy komunikaty, że mamy się schować

- opowiedziała Maya Wrona.

Kolejne zagrożenie pojawiło się w 2025 r. Policja zatrzymała w pobliżu uniwersytetu mężczyznę, który miał broń w samochodzie. Istniały obawy, że może planować atak na studentów. Wówczas również konieczne było ukrycie się w sali i oczekiwanie na rozwój wydarzeń.

Trzecia sytuacja była szczególnie przerażająca. Tym razem napastnik zaatakował nożem. Przed biblioteką na terenie uniwersytetu śmiertelnie ranił jedną osobę, a następnie biegał z nożem i groził studentom. Maria przebywała wtedy w pomieszczeniu studenckim, w którym nie było zamka. Maya i pozostali obecni na miejscu musieli więc liczyć przede wszystkim na to, że napastnik ich nie odnajdzie.

Czytaj również: Wózek za 7 tysięcy i "prywatna niania". Tak wygląda życie Izabeli Janachowskiej po porodzie

Za trzecim razem nie był to atak z bronią, a z nożem. Napastnik pojawił się na naszym uniwersytecie przed biblioteką i zaatakował człowieka, który zmarł. Potem zaczął biegać z tym nożem i grozić studentom. Wtedy akurat byłam w pomieszczeniu studenckim, które nie miało zamka. Siedzieliśmy na podłodze cicho i po prostu mieliśmy nadzieję, że ta osoba nas nie znajdzie. W międzyczasie studenci wysyłali sobie komunikaty, gdzie ten mężczyzna się przemieszcza, jak jest ubrany. Ostatecznie policja go złapała.

Takie wiadomości Maria Wrona wysyłała rodzicom

Choć amerykańscy studenci przechodzą szkolenia dotyczące zachowania w sytuacjach zagrożenia, przygotowanie nie oznacza, że można pozbyć się strachu. Maria przyznała, że za każdym razem najpierw próbowała znaleźć bezpieczne schronienie, a potem kontaktowała się z najbliższymi.

W pierwszej chwili jest uczucie paniki. Jak dostawałam te komunikaty, to najpierw się barykadowałam, chowałam, ale potem pisałam do rodziców, że ich kocham, że mam nadzieję, że z tego wyjdę. 

Dla jej rodziców takie wiadomości musiały być niezwykle trudne. Kiedy ich córka ukrywała się przed potencjalnym napastnikiem, nie mogli mieć pewności, czy za chwilę sytuacja się nie pogorszy.

Maya Wrona nie ukrywa, że doświadczenia te pozostawiały ślad również po zakończeniu zagrożenia. Przez kilka kolejnych dni towarzyszył jej szok i niedowierzanie, że ponownie musiała przeżywać podobną sytuację. Z czasem jednak wracała do codzienności.

Po tych atakach zawsze przez kilka dni człowiek jest w szoku. Nie mogłam uwierzyć, że znowu coś takiego przeżyłam. Później jednak wracamy do normalnego życia i ze studentami nie wracamy do tych wydarzeń, do których w Stanach jednak często dochodzi

- wyznała córka korespondenta TVN.

Marcin Wrona w listopadzie 2025 r. także podzielił się w mediach społecznościowych dramatyczną relacją dotyczącą córki. Maria przebywała wówczas na terenie amerykańskiej uczelni, gdzie doszło do niebezpiecznego zdarzenia. Studentka wraz z kolegami musiała schronić się w sali wykładowej i zabezpieczyć przed potencjalnym zagrożeniem. Dziennikarz nie krył wściekłości, że szkoły i uniwersytety muszą mierzyć się z takimi sytuacjami.

Nie przegap: Straszne! Nie żyje 23-letni aktor! Zaatakował go tygrys!

Andrzej Grabowski uderza w gry komputerowe? Padły mocne słowa o zabijaniu
Sonda
Śledzisz losy dzieci gwiazd?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI