Spis treści
Serial "Zmora" skupia się na losach niepokornej dziennikarki (w tej roli Magdalena Cielecka), powracającej do rodzinnego Torunia. Ten przyjazd budzi w niej demony przeszłości i nierozwiązane sekrety sprzed lat. Równolegle komisarz Tomasz Korcz wznawia śledztwo w sprawie zniknięcia Piotra, przyjaciela z lat młodzieńczych głównej bohaterki, a ona sama dołącza do dochodzenia. Z biegiem czasu dystans między wczoraj a dziś ulega zatarciu, a dawne tajemnice domagają się wyjścia na światło dzienne.
Robert Małecki o zmianach w fabule. Dlaczego są konieczne?
Krótko przed debiutem "Zmory" w serwisie HBO Max Robert Małecki udzielił wywiadu Natalii Noweckiej z Radia Eska. Padło pytanie, czy brał pod uwagę to, że autorzy scenariusza wprowadzą własne modyfikacje i jaki jest jego stosunek do sytuacji, w których film odbiega od wyobrażeń pisarza.
- Nie jestem Bolesławem Prusem, więc ze skromnością podchodzę do tego typu sytuacji. Racjonalnie. To znaczy dla mnie to jest oczywiście moja opowieść i tak jak zostały na przykład zmienione imiona moich bohaterów, czy tam nazwisko bohatera, to to są zmiany, których mogę nie rozumieć, ale z jakiegoś powodu to zostało zrobione. Akceptuję to po prostu, bo takie są też wymogi twórców serialu i naprawdę nie ma o co tutaj kruszyć kopii - stwierdził pisarz.
PRZECZYTAJ TEŻ: Przystojny gwiazdor "Felicita" ma 46 lat i jest singlem. Alessandro Parrello wybrał karierę zamiast miłości?
Robert Małecki zwraca też uwagę na kluczową kwestię - jaki jest sens robienia kopii? Wskazał, że jego dzieło to propozycja dla czytelników, którzy mogą po nie sięgnąć, kiedy tylko zechcą. Odbiorca serialu ma inne wymagania, a dosłowne przeniesienie kryminału na ekran mogłoby okazać się dla niego trudne w odbiorze - podsumował pisarz.
Ile książkowej "Zmory" zostało w adaptacji HBO Max?
Jak więc ocenić wierność "Zmory" względem oryginału? Autor odparł, że nazwanie jej wierną adaptacją byłoby nieszczere i nie oddawałoby charakteru pracy scenarzystów. Wskazał, że można dostrzec wyraźne modyfikacje w relacjach prywatnych bohaterów oraz że zmieniono początek historii. Jednocześnie ocenia to pozytywnie, dostrzegając zasadność takiego wprowadzenia w fabułę. Dodaje, że mimo ingerencji, produkcja zachowuje klimat jego powieści.
- Te zmiany nie koślawią tej historii. Mam wrażenie, że trochę jej dodają nawet takiej innej optyki. W warstwie w warstwie społeczno-kulturowej są też bardzo ważne wątki poruszone. Ja chyba poszedłem w innym kierunku pisząc tę powieść. Bardziej mnie intrygowała tutaj kwestia przemocy młodzieżowej, a scenarzyści postawili na inny trochę aspekt [...]. Rzeczywiście naprawdę fajnie to wypada, więc myślę, że moi czytelnicy powinni być zadowoleni. Będę bardzo zdziwiony, jeśli spotkam się z negatywnymi opiniami na temat połączenia serialu z książką - podsumował.
PRZECZYTAJ TEŻ: Borys Szyc w więziennym piekle. Netflix zapowiada serial "Bunt"
