Spis treści
Wizyta Dody u Łatwoganga wywołała spore poruszenie. Artystka, która doskonale orientuje się w prawach rządzących mediami, zaczęła dzwonić z transmisji do znanych twarzy show-biznesu. To właśnie wtedy doszło do słynnego pogodzenia z Magdą Gessler, z którą wcześniej wymieniała się publicznymi uszczypliwościami dotyczącymi pomocy schroniskom. Rabczewska nawiązała również kontakt z Justyną Steczkowską, Marylą Rodowicz oraz Michałem Wiśniewskim. Widzowie mogli też usłyszeć rozmowę z Łukaszem Litewką, który zginął w wypadku dzień później.
Doda o swoim udziale w streamie Łatwoganga
Pojawiły się głosy, że to właśnie dzięki wizycie popularnej piosenkarki – pierwszej osoby z tak zwanego mainstreamu – zbiórka nabrała ogromnego rozpędu. Podczas gali See Bloggers dziennikarz portalu Eska.pl zapytał artystkę o te opinie, a ona podzieliła się swoimi wrażeniami z początków akcji.
Nie wiem [czy nadałam tempa]. Na pewno byłam jedną z tych pierwszych, które przyszły, jak jeszcze to nie było tak rozdmuchane w mainstreamie. Nie wiem, czy dobrze pamiętam, ale było coś takiego, że zapytałam się go, czy pisał do gwiazd z mainstreamu, a on powiedział, że tak, tylko nikt mu nie odpisał. To chyba na żywo było. Powiedziałam wtedy "dobra, to dzwonimy, jakoś to trzeba rozpromować" - wyjawiła Maksowi Kluziewiczowi.
Doda o działalności Łatwoganga i presji otoczenia
Piosenkarka z własnego doświadczenia wie, jak trudno prowadzić akcje charytatywne, ponieważ często spotykają się one z nieustannie rosnącymi oczekiwaniami. Sam influencer musiał zrobić sobie przerwę od internetu z powodu przytłoczenia całą sytuacją. Wokalistka, poproszona o komentarz do tej sprawy, ostro skrytykowała postawę wielu internautów, którzy mają wygórowane żądania.
To jest absurd, żeby człowiekowi, który tyle zrobił i sam od siebie tyle poświęcił, zabraniać lub wprowadzać go w wyrzuty sumienia, że on ma swoją pracę czy kampanie wizerunkowe, które zakontraktował wcześniej. A nawet, gdyby zrobił to teraz, to ma prawo zarabiać na chleb. To, że komuś pomaga i poświęca swoje życie, nie oznacza, że ma to robić 24h na dobę. To nie jest jego obowiązek. To jest najgorszy paradoks tego państwa. Wszyscy ludzie, którzy tworzą ciśnienie tym, którzy pomagają, powinni się wstydzić, bo są psychopatami - skwitowała.