Dominika Rybak zdradza kulisy "Królowej Przetrwania". Czy faktycznie głodzono uczestników?!

Dominika Rybak przebojem wdarła się do świata mediów. Szczera i bezpośrednia Polka błyszczała na początku na TikToku. Gdy dostała propozycję udziału w “Królowej Przetrwania” - wiedziała, że nie może odmówić. Tylko w rozmowie z VOX FM ujawniła, jak wyglądały kulisy programu. O co chodziło w aferze jedzeniowej? Jak wygląda płatność za program?

Kim jest Dominika Rybak? 

Dominika Rybak to popularna polska influencerka, streamerka oraz zawodniczka freak fightów, która zdobyła ogromną rozpoznawalność na TikToku. To tam rozpoczęła swoją działalność w mediach społecznościowych, gdzie opowiadała o swoim życiu, codzienności w Szczecinie, a później wyprowadzce do Tajlandii. Widzowie cenią ją za jej szczerość i bezpośredniość. Dominika nie boi się użyć wulgaryzmów, gdy uzna, że jest to potrzebne. 

Mała Ania: Umiem robić reality-show

Dominika Rybak szczerze o udziale w programie. Nie tylko pieniądze, ale i afery  

Dominika Rybak przebojem wdarła się do “Królowej Przetrwania”. Dla wielu fanów od początku była faworytką do zwycięstwa. W rozmowie z VOX FM opowiedziała, jak w ogóle znalazła się w programie.  

Paula Dąbrowska: Skąd pomysł na udział w Królowej Przetrwania? 

Dominika Rybak: Jest to nietypowa droga, ale telewizja jest jednak poziomem troszkę wyżej niż media społecznościowe, w których zresztą działałam już od pięciu lat. Telewizja to jednak jest trochę inna platforma, szersza, z zupełnie nowym gronem odbiorców. Po prostu wzięłam tę propozycję w ramach eksperymentu. Dostałam maila od Rochstara, że chcieliby porozmawiać ze mną w sprawie udziału w jednym z programów telewizyjnych. Zgadaliśmy się i okazało się, że to jest właśnie „Królowa Przetrwania”. Mieliśmy rozmowę zapoznawczą i po jakimś czasie odezwali się do mnie z wiadomością zwrotną, że chcieliby, żebym wzięła udział. Byłam bardzo zadowolona. 

PD: A czy macie dodatkowo płacone za ten program? Jak to wygląda? 

- Każdy miał jakąś swoją gażę za udział w programie, ale to były zróżnicowane kwoty. Nie są to kolosalne pieniądze, natomiast nie możemy ujawniać stawek. Wydaje mi się, że większość z nas, o ile nie wszystkie, a przynajmniej dziewczyny, z którymi rozmawiałam - były bardziej zajarane perspektywą samej przygody niż ewentualnym zarobkiem. 

PD: Czy twoim zdaniem montaż zmienił niektóre sceny i odbiór niektórych momentów? 

- Moim zdaniem nie. U mnie to działa tak, że po prostu jestem spójna w tym, co mówię i co robię. Wypowiadam się oraz robię rzeczy z pełną świadomością, kontrolą. Pamiętałam, co zrobiłam w danych momentach - dotyczy to zarówno sytuacji, w których było lepiej, jak i tych, w których było gorzej. Moim zdaniem montaż nie zmienił perspektywy i nie przedstawił nikogo inaczej, niż było w rzeczywistości. Pomimo że byłyśmy na Sri Lance prawie miesiąc, a czas antenowy w TVN-ie to zaledwie kilkanaście  godzin, czyli znaczna mniejszość tego czasu, wydaje mi się, że kluczowe momenty zostały zawarte i przedstawione dokładnie tak, jak to było. 

PD: Była pewna afera w mediach społecznościowych dotycząca wyżywienia w waszej edycji. Chciałabyś się jakoś do tego odnieść? 

- Ogólnie jeśli chodzi o żywność, to miałyśmy bardzo dużo jedzenia. Nikt nie cierpiał na braki, ja absolutnie ich nie odczułam. Moim zdaniem produkcja dołożyła wszelkich starań, żeby zapewnić nam bezpieczeństwo i godny pobyt. Pomimo że był to program survivalowy, to na ten survival składały się bardziej relacje międzyludzkie i zadania niż przetrwanie na zasadzie braku jedzenia, bo tak nie było. Jedzenie było, więc nie wiem, skąd takie zażalenia. Też do mnie dotarły te głosy i po prostu nie wiem, dlaczego ktoś się tak wypowiedział na ten temat, bo jest to kłamstwo. 

PD: Z perspektywy czasu – masz jakiś ulubiony moment w programie? 

- Jeśli chodzi o finał, to faktycznie jest to jeden z lepszych momentów w całym programie, ale nie powiedziałabym, że najlepszy. To był moment, w którym po prostu zdałam sobie sprawę, że to już się skończyło i było mi trochę smutno, bo trzeba przyznać, że bardzo fajnie się tam bawiłam. Najlepsza, moim zdaniem i to jest wniosek wyciągnięty z moich doświadczeń także na innych płaszczyznach - jest cała droga do celu. Cel to tylko wisienka na torcie, ale droga jest znacznie lepsza. Jeśli chodzi o najlepszy moment, nie wskazałabym konkretnej konkurencji, bo każda była fajna na swój sposób, z każdej wyciągnęłyśmy coś fajnego i na każdej dobrze się bawiłyśmy. Moim zdaniem najlepszym momentem był czas, w którym wylądowałam z Anią Sowińską w campie i zaczęłyśmy się wtedy bardziej zadawać. Przekłada się to również na nasze życie prywatne do tej pory jesteśmy w stałym i dobrym kontakcie.   

Sonda
Korzystasz z TikToka?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki