Domy elit PRL. Jak naprawdę mieszkali najbardziej wpływowi Polacy?

2026-04-04 13:00

Okres PRL wciąż wywołuje w naszym społeczeństwie niezwykle skrajne odczucia. Historie o niewyobrażalnym wręcz przepychu komunistycznych przywódców oraz najpopularniejszych artystów tamtych lat urosły do rangi prawdziwych mitów. Ile w nich prawdy? Sprawdzamy, w jakich warunkach mieszkali artyści i polityczni dygnitarze.

Realia komunistycznej Polski nieustannie przyciągają uwagę milionów naszych rodaków i stanowią obiekt niegasnącego zainteresowania. Młodsze roczniki z wielką chęcią słuchają opowieści o tamtych czterdziestu pięciu latach od swoich rodziców oraz dziadków. Starsi obywatele wspominają ten czas ze sporą dawką nostalgii, chociaż jednocześnie odczuwają głęboką niechęć na myśl o ówczesnym ubóstwie oraz bezwzględnych prześladowaniach politycznych. Do dzisiejszego dnia w przestrzeni publicznej funkcjonują niesamowite mity dotyczące rzekomo królewskiego standardu egzystencji przedstawicieli władzy i popularnych twórców kultury. Postanowiliśmy sprawdzić z bliska warunki bytowe czołowych postaci tamtego historycznego okresu.

Anna Jantar i Maryla Rodowicz czekały na "własne M". Gwiazdy mieszkały w blokach

Schyłkowy okres Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej zazwyczaj przywołuje na myśl powszechną reglamentację i puste półki sklepowe. Gigantyczne ogonki za chlebem czy mięsem stanowiły tylko jeden z wielu elementów nużącej codzienności zwykłych ludzi. Obywatele musieli bowiem uzbroić się w anielską cierpliwość podczas wieloletniego procesu ubiegania się o przyznanie własnego mieszkania spółdzielczego. Ogromną ulgę z powodu przeprowadzki z ciasnej kawalerki do większego lokum na stołecznym Wawrzyszewie odczuła chociażby Anna Jantar, która święciła największe triumfy w latach siedemdziesiątych. Natalia Kukulska znalazła w rodzinnych archiwach oficjalne pisma matki, w których piosenkarka błagała urzędników o awansowanie jej z grupy „estradowej - B” do znacznie bardziej dochodowej stawki „gwiazdorskiej - S”. Obecnie elewację budynku przy ulicy Reymonta zdobi mural upamiętniający zmarłą w katastrofie lotniczej wokalistkę oraz jej męża, Jarosława Kukulskiego.

Podobne wyzwania lokalowe stały na drodze do wielkiego szczęścia Maryli Rodowicz. Uwielbiana przez tłumy wokalistka od momentu rozpoczęcia nauki w Akademii Wychowania Fizycznego nieustannie tułała się po domach studenckich oraz obcych stancjach. Dopiero w 1979 roku artystka o ugruntowanej już pozycji na rynku otrzymała przydział na ursynowskie lokum przy ulicy Cybisa. Procedura ciągnęła się przez długie siedem lat. Wokalistka ucieszyła się z przestrzennego, dwupoziomowego mieszkania, jednak ostatecznie tylko częściowo udało jej się je spektakularnie urządzić.

"Dostałam M-3 z pracownią. I był to dla mnie szczyt luksusu. [...] Wymarzyłam sobie, że będę tam miała tylko czerwone firanki z jedwabiu i wielki czerwony skórzany fotel – taki szpan. Ale kiedy pojawiły się dzieci – najpierw Jasiek, potem Kasia – trzeba było tę przestrzeń podzielić ścianką. I meble jakieś wstawić. Nie miałam za dużo pieniędzy. Szafę więc zrobiłam na gwoździach powbijanych w drewnianą belkę. Urządziłam tylko kuchnię i łazienkę, cała reszta była wielką prowizorką" - opowiadała w wywiadzie dla "Vivy!"

Od biednych domków po okazałe rezydencje. Tak mieszkali Połomski, Osiecka, German i Villas

W zupełnie zwyczajnych warunkach funkcjonowali na co dzień artysta sceniczny Zygmunt Kęstowicz oraz legendarna Anna German. Piosenkarka wracała do zdrowia po tragicznym zdarzeniu drogowym we Włoszech i zdecydowała się na nabycie starego, przedwojennego domu na Starym Żoliborzu. Z relacji zaprzyjaźnionej z nią Anny Kaczeliny wynika, że artystka musiała sfinansować przeprowadzkę dotychczasowych rezydentów sześcioizbowej nieruchomości, aby w ogóle móc przejąć ten zaniedbany budynek. Jerzy Połomski ulokował się natomiast w typowym warszawskim mieszkaniu z wielkiej płyty, chociaż udało mu się także kupić niewielką leśną daczę. Posiadłość tę nabył po wielu dekadach architekt Krzysztof Miruć i poddał ją kompleksowej renowacji. Urokliwą Saską Kępę wybrali z kolei dla siebie aktor Zygmunt Hübner, zmarły w 2025 roku piosenkarz Stanisław Soyka oraz ceniona poetka Agnieszka Osiecka.

Słynna tekściarka, odpowiedzialna za nieśmiertelne słowa „to był maj, pachniała Saska Kępa” w hicie „Małgośka”, opuściła swoje rodzinne gniazdo zlokalizowane przy ulicy Jakubowskiej. Artystka zmieniła adres na opuszczony od dawna, niepozorny domek położony tuż przy ulicy Dąbrowieckiej. Prawdziwym rozkwitem bogactwa mogła natomiast pochwalić się Violetta Villas. Okazała posiadłość w podwarszawskiej Magdalence obfitowała w najwyższej klasy udogodnienia. Wspomniana konstrukcja została ostatecznie zrównana z ziemią w ostatniej dekadzie ubiegłego wieku. Sama gwiazda spędziła jesień swojego życia w o wiele gorszych warunkach, rezydując aż do śmierci w rodzinnym domu w Lewinie Kłodzkim.

ZOBACZ TEŻ: Katarzyna Bovery była na szczycie. Wyjechała w cieniu konfliktu z Violettą Villas

Tajemnice willi Wojciecha Jaruzelskiego. Dom przy ulicy Ikara budzi wielkie emocje

Trudno mówić o przepychu w kontekście słynnej nieruchomości Jaruzelskich przy ulicy Ikara. Jako szef resortu obrony generał Wojciech Jaruzelski pozyskał ten przedwojenny obiekt w 1973 roku. Wojskowy wykupił go sześć lat później za przeszło trzysta tysięcy ówczesnych złotych, odrzucając większość dostępnych dla niego zniżek. O zwrot budynku upomnieli się po wielu dekadach krewni dawnych nabywców, którzy pod koniec lat trzydziestych wzięli kredyt na dom, lecz ostatecznie przestali go spłacać. Sąd rozstrzygnął sprawę własności dopiero po śmierci komunistycznego przywódcy i jego małżonki. Właściwą spadkobierczynią uznano ich córkę Monikę Jaruzelską: dziennikarka wkrótce potem rozpoczęła remont rodzinnego gniazda.

Historyczne archiwalia oraz współcześnie zrealizowane nagrania i fotografie wyraźnie uwidaczniają klasyczny design minionej epoki. Pokoje generała Jaruzelskiego zdobiły uwielbiane przez naród rozkładane tapczany oraz kultowe meblościanki ze Swarzędza. Wszędzie stały potężne zbiory literatury poupychane na szafkach i regałach, a zgodnie z trendami lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ściany pokryto boazerią oraz kuchenną glazurą. Przestrzeń klatki schodowej rozjaśniały modne w tamtym okresie szklane luksfery. Wyposażenie prezentowało się bogato, jednak obyło się bez zbędnego przepychu. Dom generała urozmaicały orientalne akcesoria, które polityk otrzymywał w prezencie od liderów innych państw komunistycznych. Monika Jaruzelska kilkakrotnie pokazała publicznie zbiory matczynych figurek i lalek, żółwia podarowanego przez Fidela Castro, a także wyhaftowany jedwabiem obraz tygrysa wręczony przez Kim Ir Sena.

Zobacz więcej zdjęć: Willa Wojciecha Jaruzelskiego. Tak mieszkał generał

Edward Gierek i Władysław Gomułka żyli w różnych warunkach. Jakie domy mieli komunistyczni dygnitarze?

Pociągu do wielkiego bogactwa nie zdradzał Władysław Gomułka, co mocno odróżniało go od najbliższych współpracowników. Przywódca Polski Ludowej z lat 1956-1970 słynął z ogromnego pragmatyzmu. „Towarzysz Wiesław” przed politycznym upadkiem zaczął wprawdzie rezydować w bogatej, konstancińskiej willi, ignorując doniesienia o szerzącej się biedzie, jednak przez większość urzędowania jako I sekretarz PZPR zajmował niepozorny segment na Saskiej Kępie. Polityk egzystował przy ulicy Saskiej, a poruszając się po warszawskich chodnikach, praktycznie w ogóle nie korzystał z asysty przydzielonych mu ochroniarzy. Odsunięcie od władzy oznaczało dla niego spadek stopy życiowej, przez co popadł niemalże w nędzę.

Zupełnie inaczej do majątku podchodził Edward Gierek, który w przeciwieństwie do poprzednika nie stronił od przepychu. Nowy lider świetnie znał zachodnie standardy życia. Wybudował dla siebie drewniany domek w Zwardoniu. Obecnie działa w tym miejscu górski pensjonat. Mianem „Gierkówki” określano dodatkowo luksusową posiadłość we wsi Konewka, położoną przy głównej trasie z Warszawy do Katowic. Zjawiskowa willa przeistoczyła się z czasem w rządowy ośrodek wypoczynkowy. Po upadku pierwszego sekretarza teren zmieniał właścicieli z rąk do rąk, a dziś po tym okazałym kompleksie nie pozostał prawie żaden ślad.

Aleja Róż i kurorty dla władzy. Wakacyjne ośrodki rządowe zapewniały urzędnikom PRL wielki luksus

Bez względu na to, jak prywatnie żyli komunistyczni liderzy państwa, kurorty należące do Urzędu Rady Ministrów zawsze opływały w przepych. Największą sławą cieszyły się bazy umiejscowione w bieszczadzkim Arłamowie oraz podolsztyńskim Łańsku. Ten drugi punkt stanowił ulubione miejsce odpoczynku i łowów dla przywódców polskich oraz radzieckich. Z kolei górski ośrodek zapisał się na kartach historii jako miejsce internowania Lecha Wałęsy w okresie stanu wojennego. Luksusowe domy na wypoczynek partyjnej elity władze zaaranżowały także w Łęguckim Młynie i nadbałtyckiej Juracie.

Pomijając świat wielkiej polityki, niedostępne dla szarych obywateli udogodnienia posiadały również elity zamieszkujące warszawską aleję Róż. Po zakończeniu II wojny światowej zamieszkali tam wybitni artyści. Obecność Antoniego Słonimskiego oraz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego sprawiła, że kamienica oznaczona numerem 6 zyskała zaszczytne miano „Domu Poetów”. W schyłkowym okresie ustroju komunistycznego przy tej samej historycznej ulicy zamieszkiwał Mieczysław Rakowski, który pełnił funkcję ostatniego premiera rządu PRL.

Najpiękniejsze Polki w PRL. Rozpoznasz je?
Pytanie 1 z 13
Kim jest kobieta na zdjęciu?
Beata Tyszkiewicz kończy 85 lat
Mirella przez 27 lat nie wychodziła z domu. Chcą ją umieścić w DPS-ie

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki