Spis treści
Lata 90. to w polskiej muzyce złota era, w której na scenie pojawiło się wiele świeżych, energicznych, utalentowanych postaci. Osiągnięcie spektakularnych sukcesów w młodym wieku, a do tego w realiach transformacji ustrojowej, wiązało się jednak z licznymi wyznaniami. O trudnościach wynikających ze sławy i sukcesu we wczesnej młodości przekonała się na własnej skórze Edyta Bartosiewicz.
Edyta Bartosiewicz była objawieniem lat 90. Sukces gonił sukces
Piosenkarka, która wkrótce miała szturmem podbić polski rynek muzyczny, rozpoczęła pracę artystyczną jeszcze u schyłku PRL-u, z zespołem Staff. Po tym debiucie postawiła jednak na karierę solową, wydając swój pierwszy indywidualny album pt. "Love" w 1992 roku. Od tamtej pory Edyta Bartosiewicz zyskiwała coraz większą popularność, a prawdziwym przełomem okazał się opublikowany dwa lata po poprzednim krążek "Sen". Setki tysięcy sprzedanych płyt, przeboje "Jenny", "Ostatni", "Skłamałam" czy "Zegar" i prestiżowe nagrody - wszystko to wyniosło artystkę na sam szczyt.
Artystka przerwała karierę w szczycie sławy. Teraz wspomina trudny czas
Po kilku latach Edyta Bartosiewicz zaczęła jednak odczuwać fizyczne dolegliwości. Zdecydowanie osłabiła się jej kondycja wokalna, praktycznie uniemożliwiając jej występy. W karierze jednej z największych gwiazd lat 90. już po 2000 roku nastąpiła przerwa. Choć sukcesy wciąż się pojawiały, w czterech ścianach piosenkarka musiała zmierzyć się z własnymi demonami. Ostatnio, w rozmowie z Katarzyną Nosowską w jej podcaście "Bliskoznaczni", Bartosiewicz wróciła do trudnych chwil sprzed ponad dwóch dekad. Jak dziś przyznaje, problemy z głosem nie były chorobą laryngologiczną, a psychosomatycznym objawem. Wiele zmieniła psychoterapia, która rozpoczęła się w 2006 roku i przyniosła upragnioną ulgę.
"Czułam się inwalidą. W 2004 roku nagrałam "Trudno tak" z Krzysztofem Krawczykiem, a już wtedy nie mogłam śpiewać. Jak ktoś ma taką widoczną dysfunkcję, to jest łatwiej. Ktoś może ci współczuć, czuć jakąś empatię" - powiedziała wokalistka.
"Musiałam dotrzeć do wnętrza siebie, żeby go odnaleźć. Taki autentyczny głos, nie tylko ten, którym śpiewam czy mówię, ale mój głos jako opinia, to, co sobą reprezentuję, kim jestem, jakie stanowisko zajmuję w różnych sprawach. [...] Były takie momenty totalnego załamania, gdzie czułam, że nie poruszam się nawet o mały krok" - dodała.