Blisko 11 lat temu Chajzer stracił jedyne dziecko
16 lipca 2015 roku to był ten dzień, który na zawsze zmienił życie Filipa Chajzera. Rozegrał się wtedy dramat, o którym mówiła cała Polska. 9-letni Maksymilian, ukochany syn prezentera, zginął w tragicznym wypadku samochodowym. Chłopiec podróżował z dziadkiem (ojcem swojej mamy, nie Zygmuntem Chajzerem), gdy ich auto nagle zjechało z drogi i uderzyło w ciężarówkę stojącą na poboczu. Maks nie miał żadnych szans. Zginął na miejscu.
Dla Chajzera to był koniec świata. Gdy dowiedział się o wypadku, natychmiast wrócił z USA do Polski. Towarzyszyły mu rozpacz, bezsilność i niewyobrażalny ból. Jak sam później przyznał, strata dziecka to coś, czego nie da się wytłumaczyć ani zaakceptować. Teraz w swoim podcaście wyznał, że po śmierci syna wydarzyło się coś niezwykłego, wręcz nie do pojęcia.
Zobacz także: Filip Chajzer stracił syna. Wypadek wszystko zmienił
Syn Chajzera zginął, na koszulkach pojawiły się dziwne plamy
Do tej rozmowy zbierałem się od kilku lat. Od kilku miesięcy próbowałem umówić się z Robertem Bernatowiczem. Po to, żeby zrozumieć to, czego wytłumaczyć sobie nie umiałem. Najpierw chciałem spotkać się prywatnie. Potem do podcastu, który ruszył, bo pomyślałem sobie, że ta rozmowa w wydaniu publicznym może dać nadzieję innym ludziom po stracie - napisał Filip na swoim facebookowym profilu.
Z czasem wyszło na jaw, jak ogromną cenę Chajzer zapłacił za tragedię. Dziennikarz zmagał się z ciężką depresją, a jego życie zawisło na włosku, dwukrotnie próbował je sobie odebrać. Ból po stracie syna nie minął do dziś. Filip radzi sobie z żałobą i traumą, opowiadając o dziecku. W podcaście z Robertem Bernatowiczem przytoczył zaskakującą historię.
Kiedy ja straciłem moje dziecko, mojego syna, to było w 2015 roku, kiedy to się wydarzyło, ja byłem w Miami. Do wypadku samochodowego doszło w Warszawie, pod Warszawą. Krzyk, rozpacz, karetka przyjechała. W Miami zaraz potem przeszła taka straszna burza. Ja nie byłem w stanie nic zorganizować, moi rodzice organizowali bilety. W jednej z walizek był prezent, który kupiłem mojemu synowi. On miał wtedy 9 lat i marzył o określonej koszulce (...). Ona była szczelnie spakowana w walizce. Kiedy przyleciałem do Warszawy, rozpakowywałem tę torbę - w tej rozpaczy, w tych łzach. Cała torba była w środku dokładnie taka, jak ją spakowałem. Wszystkie rzeczy były na swoim miejscu - czyste. I doszedłem do tej zafoliowanej torebki na prezent dla mojego dziecka. I wyobraź sobie, że te koszulki dla niego były całe w plamach. Czarne plamy. Ja mam te koszulki do dzisiaj - opowiedział Chajzer.
"Są historie, przy których człowiek po prostu milknie", "Filip przeszedł najgorsze, co w życiu może spotkać rodzica, bardzo mu współczuję", "Wiele przeszedłeś, to piękne, że dziś dajesz ludziom uśmiech i nadzieję" - komentowali internauci.
Zobacz także: Wstrząsające wyznanie Filipa Chajzera. Dwa razy chciał się zabić. To, co przeżył po tragicznej śmierci syna, wyciska łzy
Potrzebujesz pomocy? Nie jesteś sam! Jeżeli przeżywasz trudności i myślisz o odebraniu sobie życia lub chcesz pomóc osobie zagrożonej, pamiętaj, że możesz skorzystać z bezpłatnych numerów pomocowych:
- 800 70 2222 - CAŁODOBOWY - Centrum Wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym
- 800 12 12 12 - CAŁODOBOWY - Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka
- 116 111 - CAŁODOBOWY - Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży
- 116 123 - CAŁODOBOWY - Telefon wsparcia emocjonalnego dla dorosłych
- 112 - CAŁODOBOWY - Numer alarmowy w sytuacjach zagrożenia życia lub zdrowia
Zobacz więcej zdjęć. Honorata Skarbek cierpi przez chore jelita. Wydała 100 tys. zł na leczenie! I nie jest lepiej