Grażyna Wolszczak i Marek Sikora: Rodzinne szczęście przerwała tragedia
Drogi Grażyny Wolszczak (67 l.) i Marka Sikory po raz pierwszy przecięły się w jednym z poznańskich teatrów. Młody aktor dzięki roli Ariela w serialu młodzieżowym Stanisława Jędryki "Szaleństwo Majki Skowron", był rozpoznawalny w całej Polsce. Z kolei aktorka dopiero zaczęła rozwijać swoją karierę. Ich związek rozpoczął się od przyjaźni.
Po dwóch latach związku, 29 marca 1986 roku, zdecydowali się na ślub. Po latach aktorka przyznała, że początkowo myślała, że ukochany jest dla niej "za ładny". Po ślubie wyjechali do Warszawy, gdzie Grażyna Wolszczak rozwijała karierę aktorką, a jej mąż reżyserską. W 1991 roku na świat przyszedł jedyny syn pary - Filip. Był to jeden z najszczęśliwszych okresów w życiu młodej aktorki. Miała wszystko - miłość, karierę, stabilizację.
Szczęśliwi małżonkowie nie spodziewali się, że za niedługo fortuna się od nich odwróci. Najpierw Marek Sikora stracił pracę w Teatrze Telewizji, co fatalnie wpłynęło na ich sytuację finansową. Doszło do tego, że musieli wyprowadzić się z domu. Reżyser nie mógł zrozumieć, dlaczego pozbawiono go pracy.
Zobacz również: Piękną miłość przerwała tragedia. Polska gwiazda została sama z dzieckiem
Grażyna Wolszczak o śmierci męża. "Czułam, że coś się stało"
Do prawdziwej tragedii doszło 22 lipca 1996 roku. Sikora postanowił odwiedzić rodziców mieszkających koło Buska-Zdroju. Z tej podróży już nie wrócił. Zmarł niespodziewanie. Przyczyna śmierci był wylew krwi do mózgu. Marek Sikora odszedł miesiąc przed swoimi 37. urodzinami.
Grażyna Wolszczak miała 38 lat i została wdową z małym dzieckiem. Rzadko opowiadała o tragedii. Teraz poruszyła ten temat w rozmowie z Magdą Mołek (49 l.) w programie "W moim stylu". Aktorka opowiedziała m.in. o chwili, w której dowiedziała się o śmierci ukochanego.
Pojechałam do Warszawy i dostałam telefon. Ciotka powiedziała: usiądź. I ja już widziałam, że coś się złego stało i wiedziałam, że tego dnia mieli pójść na lekcję konną. I ja czułam, że coś się stało. I jak ciotka powiedziała, że Marek nie żyje, to ja pierwsze miałam takie: uff, że z Filipem wszystko w porządku. [...] A dopiero później ten drugi rykoszet - wspominała Wolszczak.
Wiedziała jednak, że we względu na Filipa nie może poddać się rozpaczy. Robiła wszystko, by jak najmniej odczuł stratę ojca.
Mówię sobie w tej najtrudniejszej sytuacji, kilka dni po śmierci Marka: mam wybór. Mogę usiąść i płakać, licząc na współczucie innych, albo wziąć sprawy w swoje ręce. Wiedziałam już wtedy, że moment mobilizacji i pomocy ze strony bliskich jest czasowy, więc postanowiłam: nie będę czekać, muszę sama sobie z tym poradzić - przyznała.
Dopiero po wielu latach znalazła miłość i szczęście w ramionach Cezarego Harasimowicza. Filip szybko zaakceptował nowego mężczyznę w życiu mamy. Nie chciał by była samotna. Aktorka i scenarzysta są razem od ponad 20 lat.
Zobacz również: Okrzyknięto ją najpiękniejszą aktorką w Polsce! Ma 67 lat, a formy zazdroszczą jej sporo młodsze koleżanki