Samotne wakacje Jana Englerta
Jan Englert nie zdecydował się na wypoczynek w tropikach. Choć budżet pozwala mu na najbardziej luksusowe wakacje w ciepłych krajach, mistrz polskiej sceny wolał pojechać nad Morze Bałtyckie, licząc na pomyślną pogodę. Jan Englert pojechał do Juraty sam. W wyprawie nie towarzyszyła mu żona Beata Ścibakówna. Nie było też ukochanej córki Heleny. Aktor został przyłapany na spacerze nad brzegiem. Jak widać na zdjęciach dostępnych w galerii, aktor bez koszulki chodził po plaży, zerkał na turystów i patrzył się w dal. Choć był na wakacjach, wyglądał na smutnego. Może byłoby inaczej, gdyby u jego boku nie brakowało żony. Beata Ścibakówna wybrała jednak inną formę letniego wypoczynku. Kobieta wolała odpoczywać aktywnie.
ZOBACZ TAKŻE: Takiego widoku Beata Ścibakówna długo nie zapomni! Córka w rajstopie zrobiła furorę na Open'erze
Beata Ścibakówna poleciała do Norwegii
Beata Ścibakówna nie chciała opalać się nad Bałtykiem. Zamiast leżeć w bikini na plaży wolała polecieć do chłodnej Norwegii. Radosna chodziła po górach, oglądała fiordy, wodospady i zwiedzała Lofoty i groty lodowe w Svolvær. Swoją wyprawą chętnie chwaliła się w mediach społecznościowych. Z jej słów można wywnioskować, że choć nie towarzyszył jej mąż, była to jedna z najlepszych podróży w jej życiu.
Jestem pod wrażeniem mojej wyprawy do Norwegii. Fiordy, Lofoty, wodospady, drewniane miasteczka, sagi o Wikingach i Trollach, wymagające trekingi, restrykcyjne ograniczenia alkoholowe, wszędobylskie owce i natarczywe mewy, koło podbiegunowe, białe noce, znakomite ryby i te niepowtarzalne widoki…. Nie da się o wszystkim nawet wspomnieć i pokazać w 20 postowych zdjęciach! Spełniłam moje kolejne podróżnicze marzenie - zachwycała się w poście na Instagramie.