Janda przez hejt nie może iść do kawiarni. „Przestałam czytać komentarze. To ściek”

Krystyna Janda w najnowszym wywiadzie dla Polskiego Radia RDC otworzyła się na temat życia w cieniu hejtu. Aktorka, znana z bezkompromisowych opinii i ogromnego dorobku artystycznego, przyznała, że nienawiść w sieci wpłynęła na jej codzienne funkcjonowanie.

  • Krystyna Janda w rozmowie z Polskim Radiem RDC opowiedziała o życiu w cieniu hejtu i przyznała, że z powodu nienawiści w sieci unika miejsc publicznych – nie chodzi na premiery, do kawiarni ani restauracji.
  • Aktorka wyznała, że przestała czytać komentarze, bo – jak mówi – „to ściek”, i nie zamierza pozywać hejterów, by nie „użerać się z takimi gnojami”.
  • Mimo fali krytyki Janda nie zwalnia tempa – prowadzi fundację, tworzy spektakle i podkreśla, że „nie jest już gwiazdą, tylko osobą usługową wobec widzów”.

Choć od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej kultury, Krystyna Janda przyznała, że popularność coraz częściej bywa dla niej obciążeniem. Po latach intensywnej pracy i zaangażowania społecznego przyszło zmierzyć się z brutalną rzeczywistością internetu, gdzie – jak mówi – anonimowość daje ludziom przyzwolenie na wszystko. Aktorka nie ukrywa, że hejt zmienił jej życie prywatne i sposób, w jaki funkcjonuje na co dzień.

Nie prowokuję, bo nie bywam nigdzie prywatnie. Nie chodzę na premiery, właściwie nie chodzę do restauracji i kawiarni

– wyznała 72-letnia aktorka. Jak dodała, woli unikać miejsc publicznych, by nie narażać się na nieprzyjemne komentarze i niechciane spotkania: "Oczywiście chodzę po mieście, robię zakupy, ale robię to w Milanówku, gdzie mnie wszyscy znają i zdarza mi się pobiec po chleb w piżamie" – dodała z uśmiechem.

Zobacz też: Postawiła wszystko na jedną kartę. Janda wyprzedała majątek, a pieniędzy i tak nie starczyło

Janda: „Przestałam czytać komentarze. To ściek”

W rozmowie z Andrzejem Saramonowiczem Janda przyznała, że fala hejtu, jaka wylewa się na nią od lat, nie ma końca.

Po pierwsze przestałam czytać komentarze. Czasem to jest taki ściek, że to się nie mieści w żadnej kategorii. Przestałam to zwyczajnie czytać. Nie usuwam tego, niech to sobie zostanie – to znak czasu

– stwierdziła. Artystka dodała, że nie zamierza walczyć z hejterami w sądach, mimo że kłamstwa na jej temat pojawiają się regularnie:  "Nie odzywam się na ten temat i nie wytaczam procesów. Może powinnam, ale szkoda mi życia, żeby użerać się z takimi gnojami" – podkreśliła.

Zobacz też: Krystyna Janda znów dolała oliwy do ognia. Tak odpaliła się po pytaniu o powrót PiS do władzy. "Może już umrę..."

Życie w cieniu hejtu i pracy

Mimo trudnych doświadczeń, Janda nie przestaje pracować. Od ponad 20 lat prowadzi Fundację Krystyny Jandy na rzecz Kultury, pod której skrzydłami działają Teatr Polonia i Och-Teatr. –"Przez ostatnie 20 lat zrobiłam 38 reżyserii i zagrałam 20 ról. To taki warsztat pracy, że o nic się nie boję" – mówiła w RDC. Aktorka zaznaczyła, że nie uważa się już za „gwiazdę”, lecz za osobę usługową wobec widzów:

Zmieniła się moja optyka na samą siebie. Nie jestem gwiazdą – jestem od 20 lat osobą usługową

Janda przyznała, że z czasem nauczyła się żyć z falą nienawiści, która ją otacza.

Wyzywają mnie od k**w, od żydowskich… Ja już po prostu przyjmuję to w narrację codzienności. Co mam zrobić?*

- powiedziała bez ogródek. .

Choć artystka coraz rzadziej pojawia się publicznie, jej głos wciąż budzi emocje.

Zawsze były pełne sale i zawsze miałam partnera do rozmowy scenicznej na poziomie

– podsumowała Janda, udowadniając, że mimo hejtu w sieci w teatrze wciąż jest jedną z najbardziej kochanych artystek.

Krystyna Janda się nie hamowała. Tak skomentowała wynik wyborów
Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki