Janusz Chabior o pracy z 17 lat młodszą żoną: "Prędzej pokłócimy się o kanapę"

Janusz Chabior (63 l.), znany z dziesiątek ról w polskim kinie, między innymi w takich filmach i serialach jak "Służby specjalne", "Kobiety mafii", "Dziki", "Druga Furioza", "Listy do M.", "Jak pokochałam gangstera", "Układ", "Odwróceni", "PitBull", zgodził się porozmawiać z nami przy nietypowej okazji. Aktor wcielił się właśnie w nietuzinkową postać Mariana w filmie "Droga rzadziej przemierzana", którego współscenarzystką i odtwórczynią roli głównej jest jego żona, Agata Wątróbska (45 l.). Jak pracuje się z ukochaną osobą na planie, ile mediów wpuszczają do swojego związku i o jakim wyzwaniu aktorskim marzy Janusz Chabior? Sprawdźcie w naszym wywiadzie.

"Super Express": - Jak się pracuje na planie z partnerką życiową? Jak wam się gra razem, czy to powoduje jakieś tarcia, czy wręcz odwrotnie?

Janusz Chabior: - Akurat w naszym przypadku nie ma tarć przy wspólnej racy i mówię to z ręką na sercu - my jakoś się dogadujemy artystycznie. Czasami mamy większy problem, jeżeli wybieramy kanapę, to są większe koszty i nerwy niż plan filmowy, także ja nie zauważyłem żadnych problemów. Agatka chyba też nie.

W ogóle macie w domu, że tak powiem, rodzinę artystyczną, bo pan i żona w aktorstwie, również syn zajmuje się filmem… Czy to ułatwia w relacjach, że wiecie o czym mówicie, kiedy rozmawiacie między sobą o pracy? Czy zostawiacie to poza domem?

- No najchętniej to bym zostawiał poza domem i myślę, że Agatka też by zostawiała pracę poza domem, ale czasami jest to niemożliwe, bo trzeba się z kimś podzielić, porozmawiać o swoich, powiedzmy, wrażeniach z dnia, w którym się wykonywało jakąś pracę, więc ten układ nie tylko takim związkiem małżeńskim, a też takim przyjacielskim układem, gdzie możesz się poradzić – "posłuchaj, bo nie wiem czy dobrze zrobiłem, bo zrobiłem tak i tak".

Ale bardzo szybko chcemy jakby ten dzień podsumować i potem przystępujemy do tego jednak przytulenia i na przykład obejrzenia jakiegoś fajnego filmu.

Zobacz także: Janusz Chabior ma znanego syna. Nikodem to wykapany ojciec, został właśnie nagrodzony

Pewnie takiego, w którym nie gracie (śmiech). "Droga rzadziej przemierzana" to taki film jak na polskie kino nietypowy, bo największą chyba uwagę w kinach przyciągają albo komedie romantyczne, albo strzelanie i gangsterzy. Czy przewidujecie, że mimo to będzie komercyjny sukces, czy w ogóle taki film ma w Polsce szansę na taki sukces?

- Ja nie wiem, ja się nie pokuszę o podsumowanie. Są ludzie, którzy się zawodowo zajmują, niech oni to robią (śmiech). Ja wiem jedno - że pokazaliśmy po raz pierwszy ten film w Cieszynie, na festiwalu "Kino na granicy” i byliśmy bardzo, bardzo, bardzo szczęśliwi, że z taką pozytywną reakcją i odbiorem się ten film spotkał.

Zrobiliśmy ten film, a właściwie raczej powinienem powiedzieć, że to dziewczyny go zrobiły - Zuza go wyreżyserowała, a Agatka z Zuzą napisały scenariusz. My, panowie, partnerzy, jesteśmy tam, w tym filmie, tylko takim dodatkiem. I bardzo dobrze! Bo jest więcej kina męskiego niż kobiecego i cieszę się, że akurat ten projekt położył nacisk na to, że opowiada historię kobiet.

Polecamy: Janusz Chabior nagle pokazał dokument! Wielkie poruszenie w celebryckim świecie

Dla pana osobiście to też jest taka trochę inna rola, bo bardziej jest pan kojarzony z gangsterem, łobuzem, czarnym charakterem, a tutaj jednak jest jakaś taka powaga w tym scenariuszu. Czy to jakaś miła odmiana była dla pana grać w takim kinie?

- To był fajny pomysł. Generalnie to jest tak, że Agata się bardzo przyjaźni z Zuzą, to jest przyjaźń już bardzo mocna i od dawna trwająca. Ja się "dokopotwałem" do tego towarzystwa i w życiu, i w tym filmie. Gram postać Mariana, a moim bratem jest postać, którą gra ojciec Zuzy, czyli Andrzej Grabowski. Można więc powiedzieć, że film powstał w rodzinie. To też jest frajda, ponieważ ten film był robiony jakby na naszych warunkach, nikt niczego nie narzucał. Wiadomo, że jak ktoś daje pieniądze, to chce, żeby to wyglądało tak, a nie inaczej. Tu mieliśmy pewną wolność i, powiedzmy, niepokorność, dlatego pokazaliśmy go na festiwalu BELLA Tofifest w Toruniu, gdzie ta "niepokorność" jest hasłem przewodnim.

Jeszcze o tę niepokorność chciałam zapytać, bo tutaj pan powiedział, że mieliście wolność artystyczną na planie. Czy to się w ogóle często zdarza? Bo wydaje mi się, że jednak w polskim kinie jakby ci sponsorzy i to lokowanie produktu czasami jest nazbyt wpływające na fabułę.

- Strasznie chciałbym być bogatym człowiekiem i po prostu sobie sam finansować granie. Czasami pytają mnie: jakie jest twoje marzenie, co byś chciał zagrać? A ja wiem, że takiej propozycji nigdy nie dostanę.

Ja specjalnie nie mówię o co chodzi, bo chcę sobie to jeszcze zachować w tajemnicy dla siebie, ale wiem jedno: na pewno takiej propozycji nie dostanę, więc będę musiał sam pomyśleć o tym i ewentualnie zainwestować jakieś swoje środki. Wtedy sobie taki projekt wymarzony zrobię.

A na co dzień? Wykonuje swój zawód, czyli są propozycje - jedne fajniejsze, drugie jakby mniej fajne. Kiedyś się tak zdziwiłem, jak ktoś powiedział, że chce mnie zaprosić do programu, bo mam zagranych 120 czy 130 filmów. Ja mówię: Nie, naprawdę?!

A propos zapraszania do programu, to widziałam ostatnio wasz wywiad w "Halo tu Polsat" gdzie opowiadaliście o swojej miłości, o swoim związku. Tak naprawdę jest pan jednym z nielicznych aktorów z takim dorobkiem, o których życiu prywatnym niewiele się mówi. Właściwie tylko o rzucaniu palenia i o różnicy wieku. Czy wy się jakoś na ten show-biznes zapracuje? czujecie, że on się o was upomina?

- Jesteśmy szczęśliwi z tego układu jaki jest teraz. To znaczy wiadomo, że wszelkiego rodzaju kolaboracje wynikają z tego, żeby po prostu zrobić sobie zasięgi, żeby w tej całej masie różnych gwiazd, gwiazdek, gwiazdeczek i meteorytów stać się jakoś tam rozpoznawalnym. Więc stąd te różnego rodzaju medialne relacje, ale chyba po prostu ta droga, którą prowadzimy, jest satysfakcjonująca jakby dla nas.

Muszę też zapytać, abstrahując od filmu, ale zostając przy rodzinie. Osobiście mnie to rozczula potwornie jakie miejsce w waszym domu zajmują psy. Teraz macie pieska z Ukrainy, jak to w ogóle się stało fizycznie, jak to było możliwe?

- Jakoś się tak zdarzyło, że od pewnego czasu przytulamy psy, które są nie do końca sprawne i które mają bardzo niewielkie szanse na to, żeby znaleźć dom. To był wcześniej Batman, który był trójnożnym berneńskim. Batman i tak pociągnął po prostu jak arcymistrz - prawie 24 lata. Bardzo piękny wynik.

Ale przyszedł jego czas i byliśmy bardzo zmęczeni, postanowiliśmy odpocząć z pół roku, ale życie nie zna pustki i wybuchła wojna w Ukrainie. W tym samym miejscu, z którego wziąłem Batmana, czyli w Przemyślu w Lecznicy ADA, pojawił się pies przywieziony z Ukrainy z pomiażdżonymi tylnymi łapami. Zajęliśmy się tym psem, razem z lekarzami z Przemyśla oczywiście. Doprowadziliśmy go do tego, że tak powiem, stanu, że uratowaliśmy mu te łapy. No i cóż, przyjechaliśmy do tego Przemyśla i zakochaliśmy się w nim.

Po prostu już jest członkiem waszej rodziny.

Rozmawiała Aleksandra Pajewska-Klucznik

Szok! Janusz Chabior znów ma włosy. Zadziwiająca przemiana aktora
Sonda
Czy Janusz Chabior to dobry aktor?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki