- Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy miała być jednorazową akcją, a stała się jednym z najważniejszych filarów wsparcia polskiej ochrony zdrowia – szczególnie pediatrii i ratownictwa.
- Jerzy Owsiak od początku budował WOŚP na emocjach i oddolnym zaangażowaniu, co przyniosło ogromny sukces, ale też regularnie wywołuje kontrowersje i podziały społeczne.
- 34. Finał WOŚP pokazuje, że Orkiestra wciąż jest potrzebna, choć coraz częściej pojawiają się pytania, czy to jeszcze ruch społeczny, czy już system, bez którego państwo nie daje sobie rady.
W żółtej koszuli i w czerwonych spodniach, z charakterystycznym „Sie ma!”, z energią, której wielu młodszych mogłoby mu pozazdrościć. Jerzy Owsiak to człowiek, który dla jednych jest symbolem dobra i obywatelskiej siły, a dla innych – figurą kontrowersji, prowokacji i niepotrzebnych emocji. WOŚP nie jest jednak bajką. A Owsiak nigdy nie był jej grzecznym bohaterem.
Zobacz też: Wielkie zmiany w WOŚP! Jerzy Owsiak potwierdza. "Ja swoje zrobiłem"
Wielka Orkiestra miała być jednorazową akcją
Historia Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy nie zaczęła się od wielkich planów ani strategii na dekady. Zaczęła się od konkretnego braku – sprzętu w szpitalach, pieniędzy na ratowanie dzieci z wadami serca, bezradności lekarzy i systemu, który nie potrafił odpowiedzieć na elementarne potrzeby. Owsiak był wtedy radiowcem i telewizyjnym showmanem. Prowadził programy, które łamały konwencje, mówiły językiem młodych i – co ważne – uczyły, że można działać oddolnie. W audycji „Brum” w radiowej Trójce apelował o pomoc dla kardiochirurgii dziecięcej. Listy zaczęły przychodzić same. Koperty z pieniędzmi. Jedna, druga, trzecia. Jak wspominał po latach, po kilku tygodniach miał „szufladę pełną banknotów”, które zaniósł lekarzom z Centrum Zdrowia Dziecka.
Kiedy ogłosiliśmy zaproszenie do pierwszego finału, myśleliśmy o jednorazowym happeningu i wielkiej zabawie, która miała przynieść wymierne korzyści. Ale jakie? Tego nikt nawet nie przewidywał
– mówił później Owsiak w wywiadach. A jednak trwa. I to jak. Kilka dni temu dyrygent orkiestry zachęcał do udziału w tegorocznej akcji:
33 lata temu chcieliśmy zagrać ten jeden jedyny raz. Okazuje się, że robimy Finał po raz 34. Jeśli nie czujesz mięty, żeby robić go z nami, odpuść. Jeśli czujesz naszą energię, klimat, radość i satysfakcję – bądź z nami, bo to jest napędem całej machiny WOŚP.
Orkiestra zamiast państwa
Pierwszy Finał WOŚP w 1993 roku był improwizacją w najczystszej postaci. Mróz, prowizoryczne puszki, studio telewizyjne, które bardziej przypominało magazyn niż scenę wielkiego wydarzenia. A mimo to – pieniądze popłynęły. I to w skali, której nikt się nie spodziewał. To był moment przełomowy. Okazało się, że społeczeństwo chce pomagać. Że ufa. Że jest gotowe wyjść z domu w środku zimy i wrzucić do puszki coś więcej niż drobne. WOŚP bardzo szybko przestała być tylko akcją charytatywną. Stała się realnym wsparciem systemu ochrony zdrowia. Sprzęt z czerwonym serduszkiem trafiał do szpitali w całej Polsce – od neonatologii po onkologię dziecięcą, od diagnostyki po ratownictwo. Dla wielu lekarzy był to pierwszy nowoczesny sprzęt, na jakim mogli pracować. Dziś mówi się wprost: bez WOŚP polska pediatria wyglądałaby zupełnie inaczej. I to jest fakt, nie hasło.
Nie przegap: Burza po wpisie Anny Popek o Owsiaku. Przed laty chętnie pozowała z serduszkiem WOŚP
Owsiak świadomie gra na emocjach
Jerzy Owsiak nigdy nie udawał urzędnika. Nie zakładał garnituru, nie mówił językiem raportów. Był – i jest – frontmanem. Świadomie gra na emocjach, bo wie, że emocje poruszają ludzi bardziej niż tabelki. To cała tajemnica sukcesu jego akcji. Hasła WOŚP są proste, czasem wręcz naiwne. „Róbta, co chceta”. „Gramy do końca świata i jeden dzień dłużej”. Ale właśnie w tej prostocie tkwi ich siła. Owsiak nie dystansuje się od ludzi. Krzyczy, śmieje się, wzrusza, czasem irytuje. Nie jest przezroczysty – i nigdy nie próbował być. To również sprawia, że nie da się wobec niego przejść obojętnie.
Nie ma dnia, aby ogromna ilość filmików, rolek, z uśmiechem i niesamowitą wyobraźnią nie zapraszała lokalnie do wspólnego grania. Czy ktoś każe ludziom morsować? Każe im na mrozie organizować potańcówki, zabawy i koncerty? Czy po prostu ludzie chcą to zrobić, bo chcą razem z nami tworzyć Orkiestrę, która wraca do nich w postaci ratowania ich zdrowia i życia? – relacjonuje Owsiak.
Kontrowersje, które wracają co roku
Od lat WOŚP budzi emocje nie tylko pozytywne. Zarzuty dotyczą kosztów organizacji, rzekomej polityczności, stylu Owsiaka, zatrudniania rodziny, festiwalu Woodstock (dziś Pol’and’Rock), a nawet jego światopoglądu. Dla części środowisk Orkiestra jest symbolem wszystkiego, co drażni – luzu, hałasu, braku hierarchii, braku „powagi”. Owsiak nie uciekał od tych sporów. Czasem wręcz dolewał oliwy do ognia. Wchodził w polemiki, odpowiadał ostro, bywał impulsywny. Sam przyznawał, że nie potrafi być letni. Albo coś go obchodzi – albo wcale.
Ta nienawiść grzeje od lat. Dostaję groźby, listy, wiadomości. To nie jest abstrakcja
– mówił po zamachu na Pawła Adamowicza.
Zobacz: Arystokrata broni Owsiaka! Lubomirski-Lanckoroński: "Szokuje mnie ta nagonka"
Kim jest dziś Owsiak, czym jest dziś WOŚP?
13 stycznia 2019 roku finał WOŚP w Gdańsku zakończył się tragedią. Zamach na prezydenta Pawła Adamowicza był wstrząsem nie tylko dla Orkiestry, ale dla całego kraju. Dla Owsiaka – także osobistym. Dzień później ogłosił rezygnację z funkcji prezesa fundacji. Mówił o zmęczeniu, o strachu, o odpowiedzialności. Wtedy wydarzyło się coś, czego chyba się nie spodziewał – fala społecznego wsparcia. Listy, maile, transparenty „Murem za Owsiakiem”. Ludzie, którzy nie chcieli, by odszedł. Wrócił więc. Nie z kalkulacji. Jak sam tłumaczył – z poczucia, że to jest jego miejsce.
Dziś Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to ogromna, profesjonalna fundacja. Z procedurami, przetargami, programami medycznymi, sprawozdaniami. Ale jej sercem wciąż pozostaje emocja – i człowiek, który ją uruchamia. Owsiak jest starszy, może bardziej zmęczony, ale wciąż na scenie. Człowiek z wadami, temperamentem, historią. WOŚP też się zmieniła. Jest instytucją, bez której wielu nie potrafi już sobie wyobrazić stycznia – ani polskich szpitali. I może właśnie to rodzi kolejne pytania: czy to wciąż ruch oddolny, czy już system? I dlaczego wciąż tak bardzo jest potrzebny?
Zobacz koniecznie: Gwiazdy grają z WOŚP na całego. Od sukni Santor po rakietę Świątek. Są też nocowanka z Wieniawą, pląsy z Musiałem i pranie z Dereszowską
34. Finał WOŚP
W dniu Finału, 25 stycznia 2026 roku znów wyjdą na ulice wolontariusze. Ktoś wrzuci monetę, ktoś banknot, ktoś tylko się uśmiechnie. Jedni przypną serduszko z dumą, inni przejdą obok z dystansem. I to też jest część tej historii. Jerzy Owsiak porwał miliony. I od lat dzieli Polskę. Ale jedno trudno mu odebrać – zmienił sposób, w jaki myślimy o pomaganiu. Nawet jeśli nie wszyscy chcą to przyznać.