Julia Wieniawa wyznaje: Ja nie muszę już nikomu nic udowadniać
"Super Express": - Zeszły rok był dla ciebie bardzo muzyczny - nowa płyta, duża trasa koncertowa. Ten zaczyna się bardzo filmowo. W ciągu dwóch tygodni spotkamy się na drugiej premierze twojego filmu.
Julia Wieniawa: - To prawda, ten miesiąc mam bardzo premierowy. Kilka dni temu wyszedł film "Chcę więcej", który jest dla mnie bardzo ważny, bo napisaliśmy piosenki i wreszcie zagrałam z Maćkiem Musiałowskim, z którym przyjaźnimy się od dzieciństwa. A dziś promujemy "Dalej jazda 2", który w bardzo szybkim czasie stał się ikonicznym filmem. Cieszę się, że mam w nim chociaż mały udział.
- Ty mi kiedyś powiedziałaś, że ja cię chwalę prawie za każdą rzecz, jaka robisz. Ale "Dalej jazda" to naprawdę fajny i ważny film. Za co ty go lubisz?
- Oh, dziękuję ci. Ja wiem, że tak zawsze należy mówić na premierze. Ale ten film naprawdę powinien przyjść i obejrzeć każdy niezależnie od wieku. Ludzie starsi po to, by sobie przypomnieć, że warto żyć do końca i życie zaczyna się po 80-tce. Uwierzcie mi, ten film temu dowodzi. A młodsi po to, by zrozumieć, że warto zrobić małą roszadę w priorytetach życiowych. I zrozumieć, co w życiu jest naprawdę ważne.
NIE PRZEGAP: Zborowscy, Pazura, Opania, Rożniatowska… taki tłum gwiazd dawno nie wyszedł na jedną premierę!
- W filmie nie po raz pierwszy już miałaś szansę zagrać mamę. Ale pierwszy raz mamę niemowlaka. To było wyzwanie?
Chyba większym challengem było granie w ciąży. Jak miałam ten wielki brzuch, on naprawdę naciskał mi na pęcherz, aż non stop chciało mi się siku. A teraz graliśmy już z prawdziwymi dziećmi. Podkreślam - dziećmi! Ponieważ naszego małego Józka grały dwie dziewczynki - siostry bliźniaczki. Powiem szczerze, że o dziwo były bardzo współpracujące. Prawie w ogóle nie płakały. Ja nie wiem, gdzie się takie dzieci "hoduje", ale ja się zgłaszam po takie (śmiech).
Wieniawa o pracy z Jane Fondą, Kardashianką i... Adamem Woronowiczem
- Julka, mam takie wrażenie, że jak masz taki "high" - czyli mega wzniosłe wydarzenie - typu pokaz L'Oréal w Paryżu, gdzie spotykasz samą Jane Fondą, to ty bardzo szybko, jak wracasz do Polski, to wracasz też do teatru. Czy to jest coś takiego, co sprowadza cię na ziemię? Przez chwilą Jane Fonda i flesze. Teraz 200 osób w kameralnym teatrze. I ciężka praca na scenie, bo widziałem twój spektakl "Gra" w Teatrze Garnizon.
- Ale ciekawe i w sumie bardzo miłe pytanie! Rzeczywiście, sama miałam taką refleksję, kiedy szłam w pokazie właśnie z Jane Fondą, Kendall Jenner i tymi wszystkimi największymi światowymi nazwiskami. Nie mogłam zostać z nimi i świętować w Paryżu, musiałam za to szybko wracać do Polski, ponieważ miałam spektakl, który gram już od trzech lat z Adamem Woronowiczem. Miałam wtedy taką myśl: "Boże, ja przed chwilą występowałam z Jane Fondą, ale już teraz jestem tu, w moim ukochanym teatrze. To moje życie jest czasem jakieś dziwne. Ja sama czasem nie wierzę. Czy to nie jest sen?!"
CZYTAJ DALEJ POD ZDJĘCIEM
i
- Mam wrażenie, że w twoim przypadku jednak czasem jest.
- Trochę czasami jest jak sen i mam wrażenie, że momentami przeskoczyłam swoje marzenia. Jestem za to bardzo wdzięczna. I tak, jak mówisz, teatr sprawia to, że mnie uziemia, trzyma w ryzach. I jak ktoś dobrze mnie zna - nie z mediów, nie prywatnie - to bardzo często słyszę: "Boże, Julka, jak dobrze, że nie odbiła ci woda sodowa, ty się nic nie zmieniłaś, a jak już, to na lepsze". Ja nie muszę już nikomu nic udowadniać. Naprawdę mogę powiedzieć, że jestem spełniona i robię teraz tylko to, co szczerze sprawia mi radość i mnie rozwija.
ZOBACZ TAKŻE: Leśne wille gwiazd! To nie są zwykłe domy. Królują marmury, betony i nowoczesne meble. Wieniawa, Dygant, Margaret i inni
- Naprawdę nie musiałabyś występować w teatrze, prawda? Zwłaszcza po trzech latach, kiedy pewnie nauczyłaś się dzięki temu spektaklowi tego, czego miałaś się nauczyć.
- Zastanawiałam się parę razy, czy w natłoku wszystkich rzeczy, które robię, powinnam już odpuścić sobie ten teatr. Ale za każdym razem mówię: "nie". To jest taka siłownia dla mózgu! Ja tam idę, wyłączam się totalnie, muszę sobie przypomnieć tekst, rozgrzać aparaty mowy, gram tam tylko z moim kochanym Adamem. Wyżywam się emocjonalnie. A następnie wracam do domu i czuję, jakby nastąpił reset.
- To ja chyba znowu muszę przyjść, bo byłem na premierze - trzy lata temu!
- To już zupełnie inna "Gra". Zapraszam!
Rozmawiał Adrian Nychnerewicz
Cała rozmowa z Julią Wieniawą w naszym wideo.