Kaja Paschalska niemal od dziecka jest obecna w show-biznesie i wydawać by się mogło, że czerwone dywany oraz blask fleszy nie robią już na niej większego wrażenia. Gwiazda TVP przyznaje jednak, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Aktorka znana z roli Oli Lubicz w "Klanie" zdradziła nam, że każde publiczne wyjście wiąże się dla niej ze stresem, a pewność siebie, którą widzą inni, często jest jedynie starannie założoną "zbroją".
Nie przegap: Paschalska w "nagiej" kreacji na ramówce TVP. Od tego, co skrywała pod koronkami nie dało się oderwać oczu!
Kaja Paschalska: "Ta pewność siebie dużo mnie kosztuje"
Przez lata Polacy obserwowali Kaję Paschalską nie tylko na planie "Klanu", ale także na scenie i podczas licznych wydarzeń branżowych. Mimo ogromnego doświadczenia, aktorka wciąż odczuwa tremę, gdy staje przed obiektywami fotoreporterów.
Przychodzenie tutaj jest dla mnie zakładaniem pewnego rodzaju zbroi. Ta pewność siebie, którą staram się projektować, dużo mnie kosztuje
- przyznała w rozmowie z nami.
Zobacz także: Kaja Paschalska wrzuciła zdjęcia ze ślubu! Od jej kreacji nie można oderwać wzroku
Jak podkreśla, podczas branżowych imprez trudno o pełen komfort. Każdy detal jest oceniany, a świadomość obecności fotografów i kamer potrafi wywołać stres nawet u osób od lat funkcjonujących w świecie mediów.
Jest tłum ludzi, są fotoreporterzy, wiadomo, że sukienka może źle leżeć albo coś może pójść nie tak. W związku z czym jest to dość stresujące
- stwierdziła Paschalska.
"Nie czuję się jak ryba w wodzie"
Choć Paschalska od lat jest osobą publiczną, prywatnie nie przepada za byciem w centrum uwagi. Dotyczy to również aktywności w mediach społecznościowych, które traktuje bardziej jako element pracy niż sposób na codzienne dzielenie się swoim życiem.
Publikowanie zdjęć na Instagramie też nie jest czymś, w czym czuję się jak ryba w wodzie. Staram się to robić, ponieważ jest to bardzo bezpośrednio powiązane z moim zawodem i w dzisiejszych czasach taka wizytówka się przydaje
- mówiła w rozmowie z "Super Expressem".
Aktorka nie ukrywa również, że zwracanie na siebie uwagi nigdy nie było dla niej czymś naturalnym.
Mimo tego, jak wyglądam, zwracanie na siebie uwagi nie jest dla mnie czymś oczywistym. To jest bardzo złożone.
Paschalska przyznaje, że bywa wobec siebie wyjątkowo wymagająca. Z wiekiem patrzy na siebie jednak z większą wyrozumiałością i dystansem niż kiedyś.
Czuję się świetnie. Ta czterdziestka mnie wcale nie przeraża. Dała mi trochę powietrza w głowie, w sensie dystansu. (...) Trzeba się cieszyć tym, co się ma, i doceniać siebie. Ciężko pracuję przede wszystkim na to, żeby mieć zdrowe ciało. W tym wieku nie jest już tak, że wszystko przychodzi łatwo. Wymaga to dużo zaangażowania, regularnej i systematycznej pracy, rezygnowania z wielu rzeczy i dbania o siebie.