To już 3. edycja "Królowej przetrwania" – programu TVN, w którym znane kobiety trafiają do ekstremalnych warunków i muszą ogarniać nie tylko zadania, ale też własne sojusze, konflikty i strategię. Tym razem sezon startuje 4 marca na antenie TVN, a odcinki mają lecieć w każdą środę o 21:30. Jeśli ktoś woli kanapę zamiast telewizora, program będzie też dostępny online w Playerze i HBO Max.
Zanim ruszy walka o przetrwanie, mamy bitwę o uwagę
W tej edycji reality show udział biorą: Ilona Felicjańska, Nicol Pniewska, Dominika Serowska, Maja Rutkowski, Dominika Tajner, Monika Jarosińska, Sofi Sivokha, Natalia Sadowska "Natalisa", Dominika Rybak, Anna Sowińska, Karolina Pajączkowska, Agnieszka Grzelak, Izabela Macudzińska-Borowiak. Program poprowadzi Małgorzata Rozenek-Majdan – a po tym press day widać, że emocje mogą się zacząć szybciej niż pierwszy odcinek.
Tuż przed premierą produkcja zorganizowała press day i dziewczyny nawet nie zdążyły wejść do dżungli, a już zaczęły "walkę" – na razie na stylówki. Jedna ciągnęła tren jak na galę, druga przyszła w koronie, trzecia sypnęła cekinami, a reszta próbowała nie zginąć w tym modowym chaosie.
Kolorowe Serowska, Jarsoińska i Grzelak
Dominika Serowska postawiła na szydełkowy performance. Neonowa, ażurowa "sieć" w różu, fiolecie, pomarańczu i błękicie miała w sobie coś z boho-syreny, coś z festiwalowej narzutki i coś z koca, który nagle dostał ambicje bycia sukienką. Do tego długie pasma materiału ciągnące się po ziemi – jakby tren był ważniejszy niż reszta stylizacji. Efekt na zdjęciach? Nie da się oderwać wzroku od ukochanej Marcina Hakiela. Pytanie tylko, czy to nadal moda, czy już mem w najlepszym znaczeniu.
Monika Jarosińska poszła w drugą stronę – pełna teatralność. Ognista czerwień od stóp do głów, gorsetowa góra z wielkimi rękawami i spódnica z trenem, a na głowie korona z czerwonych róż. Klimat jak z opery albo z finału karnawału w Rio, tylko przeniesiony na telewizyjną ściankę. Tu było "patrzcie na mnie". I w sumie trudno się kłócić: patrzyli wszyscy.
Agnieszka Grzelak poszła w kolor i bandanowe wzory – mini jak z festiwalu, wiązania, drapowania, do tego neonowe włosy i zielony makijaż. Zdecydowanie miała swój klimat.
Tajner, Rutkowski i Rybak postawiły na połysk
Dominika Tajner z kolei postawiła na błysk i koronkę. Ecru komplet z cekinowym połyskiem, krótka góra, koronka i szerokie spodnie – trochę jakby chciała powiedzieć: "ja tu jestem w wersji glamour, reszta niech sobie eksperymentuje". To była jedna z tych stylizacji, które są efektowne, ale nie krzyczą – poza tym, że krzyczą… połyskiem.
Maja Rutkowski zrobiła klasyczny red carpet moment: srebrny, błyszczący gorset i kobaltowa, rzeźbiarska tkanina jak peleryna-spódnica z wysokim rozcięciem. To wygląda jak stylizacja na wielkie wyjście, a nie na konferencję prasową. Ale skoro można przesadzić, to czemu nie. Nawet zakładająć coś, co przypomina koło ratunkowe.
Rybak poszła w klasyczny "night out" z pazurem: dopasowana, bordowo-czerwona sukienka w błysku (cekinowa/krystaliczna faktura), z miękkim marszczeniem przy dekolcie i krojem, który podkreśla sylwetkę. Stylizację budują kontrasty – do eleganckiej, wieczorowej bazy dorzuciła czarne, długie rękawiczki z przezroczystej siateczki i narzutkę/szalik w czerni, co daje klimat retro–burleska.
Felicjańska, Sowińska i Sivokha w czerni
W kontraście Ilona Felicjańska wybrała czarny garnitur i zrobiła to jak kobieta, która nie musi nic nikomu udowadniać. Oversize’owa marynarka, proste spodnie, a do tego perły – dużo pereł – jak mocny podpis pod minimalistyczną bazą. To było "boss vibe", ale bez nachalnego błysku.
Sofi Sivokha postawiła na czarny minimalizm: drapowany top off-shoulder i dopasowany dół z nisko poprowadzoną talią. Mało dodatków, dużo formy i odsłoniętego ciała – zmysłowo, prosto, bez kombinowania.
Anna Sowińska wybrała bezpieczną, klasyczną czerń, ale z koronkowym twistem: długa sukienka, koronka na dekolcie i przy szyi, prosta linia i elegancja, która nie próbuje być przebraniem. W tej stawce to był jeden z bardziej przytomnych wyborów.
Pniewska i Pajączkowska - uliczna moda i militarny luz
Nicol Pniewska przyniosła na ściankę różową chmurę. Gigantyczne futro z kapturem wyglądało jak cosplay "słodko, ale mnie nie dotykaj", a do tego luźne jeansy z printem i sportowe buty. Całość w klimacie młodzieżowego streetwearu z Instagramowym pazurem – i z jasnym sygnałem: ja tu przyszłam po zdjęcia, nie po elegancję.
Pajączkowska idealnie weszła w klimat programu: beżowy, dopasowany T-shirt jako prosta baza + spodnie cargo w szaro-beżowym moro, z kieszeniami i wojskowym sznytem. W talii mocny pas z klamrą (trochę taktyczny vibe), a na nogach cięższe, jasne trapery, które wyglądają jak gotowe do akcji, a nie na czerwony dywan.
I tak właśnie wyglądał press day: jedne panie zrobiły widowisko, reszta rozegrała to między galą a streetwearem. Wyszło nierówno, momentami przesadnie, czasem świetnie, czasem "dlaczego?", ale nudy nie było ani przez sekundę. A w takich programach – to się jednak najbardziej liczy. A show i tak skradła prowadząca.