Do tej pory Małgorzata Ostrowska rzadko opowiadała o swoim życiu prywatnym. Teraz, gdy jest w żałobie, pielęgnowanie pamięci o mężu stało się dla niej bardzo ważne. Zwłaszcza, że jego nagła choroba i śmierć były dla niej szokiem. W najnowszym wywiadzie wyznała, że żegnała się z Jackiem Gulczyńskim przez pół roku. Po tylu miesiącach od diagnozy chłoniaka zmarł... - Ja miałam świadomość tego, co się dzieje. Wiedziałam, że to się stanie dosyć wcześnie. Od pierwszych badań niestety wiedziałam, jaki będzie finał tego nowotworu - opowiedziała Małgorzata Ostrowska w podcaście radia RMF FM. - Trwało to pół roku od momentu wykrycia, to było późne stadium. Myślę, że żegnałam się przez te pół roku. Ale mam odruch działania, więc przede wszystkim działałam, żeby dostał pomoc. To nie było takie proste - wyznała.
NIE PRZEGAP: Ostrowska pochowała męża w lesie. Nie było księdza, a ten gest przyjaciół chwyta za serce
Mąż Małgorzaty Ostrowskiej umierał w hospicjum
Jacek Gulczyński, wieloletni fotograf Małgorzaty Ostrowskiej, był bardzo związany z ich psami - Felą i Frankiem. Gdy mężczyzna trafił do hospicjum i wiadomo było, że żegna się z życiem, lekarka zaproponowała jego żonie, by przyprowadziła do placówki ich psy.
One miały to szczęście, nieszczęście, że były w hospicjum. Pani doktor, genialna kobieta, zarządziła, żeby przyprowadzić psy, żeby się pożegnały. I Fela sobie z tym dała radę. Skończyła łapkami na łóżko, dała się pogłaskać, polizała rękę. Natomiast Franek nie potrafił się tam odnaleźć. Te zapachy i ta sytuacja nienormalna, za dużo ludzi - to sprawiło, że biegał cały czas. On się z tym nie zgodził. Jego choroba wynika pewnie z tych emocji. Nie był w stanie ich normalnie przeżyć
- wyjawiła Ostrowska.
Dostał padaczki po odejściu Jacka. Teraz jest leczony. Psy bardzo tęsknią za Jackiem. Jak wracamy z nocnego spaceru, to psy najpierw wpadają do kuchni, czy go gdzieś tam nie ma. Cały czas tak jest. Jednocześnie trochę się to unormowało, ale rajd do kuchni cały czas jest
- opowiedziała gwiazda.
Pożegnanie Jacka Gulczyńskiego z psami
Pożegnanie z psami było dla pana Jacka bardzo ważne. - Generalnie rzecz biorąc, w takich miejscach, jak hospicja, w ogóle się o tym nie pamięta. Profesor, który założył to hospicjum, sam w nim zmarł. Miał taką filozofię, że ostatnie chwile człowieka muszą być tak komfortowe, jak się da. Jeśli całe życie Jacka była związane z psami, to nie można mu temu odcinać. Wiem, że w tym momencie jest akcja, żeby to jakoś unormalnić. Ale to nie jest oczywiste. W ogóle się nie spodziewałam, że taka propozycja padnie - powiedziała Ostrowska.
ZOBACZ TAKŻE: Ten sylwester był HORROREM. Gwiazda TVP ukrywała się z psami pod ziemią
Zobaczcie w naszej galerii wspólne zdjęcia Małgorzaty Ostrowskiej i jej ukochanego męża.