Spis treści
Michał Wiśniewski w "Tańcu z Gwiazdami"
Widzowie telewizyjni z pewnością chętnie zobaczyliby popisy Michała Wiśniewskiego na słynnym parkiecie, jednak wokalista niezmiennie odrzuca propozycje producentów. Twórcy polsatowskiego formatu od pewnego czasu urozmaicają rywalizację i organizują specjalne odcinki poświęcone ikonom polskiej muzyki. W poprzednich odsłonach programu w loży jurorskiej zasiadały już Beata Kozidrak oraz Kayah, a pary rywalizowały w rytm ich największych przebojów. Podczas Polsat Hit Festiwal dziennikarz serwisu ESKA.pl zapytał wokalistę o możliwość podobnej współpracy, na co artysta odpowiedział historią o nietypowej klątwie.
Michał Wiśniewski i jego klątwa w "Tańcu z Gwiazdami"
Piosenkarz kategorycznie wyklucza swoje występy w tanecznym formacie, nie wykazując najmniejszego zainteresowania zarówno rolą uczestnika, jak i sędziego. Michał Wiśniewski zwrócił uwagę na bardzo specyficzną prawidłowość, która powtarzała się podczas jego muzycznych wizyt w stacji. Artysta uświadomił sobie, że każdy jego wokalny występ na żywo kończył się eliminacją wspieranej pary. Taki los w przeszłości spotkał Angelikę Muchę i Rafała Maseraka, a następnie także Milenę Rostkowską-Galant, której na parkiecie partnerował Jacek Jeschke.
Zauważ taką przypadłość. Śpiewałem w "Tańcu z Gwiazdami" trzykrotnie. Śpiewałem. Zawsze odmawiałem udziału. Za każdym razem, jak zaśpiewałem, to para odpadała, więc chyba nie chcielibyście mnie w jury. Generalnie raczej nie przynoszę tam szczęścia specjalnie. Jak para słyszy, że Michał Wiśniewski przychodzi dla nich zaśpiewać, to jest blady strach, no i słusznie - powiedział w rozmowie z Eską.