Przez wiele lat Tomasz Kammel był jednym z filarów TVP. To tam prowadził takie formaty jak "Randka w ciemno" czy "Pytanie na śniadanie". Po zmianach personalnych w stacji jego zawodowa droga skręciła w nowym kierunku - od jakiegoś czasu współpracuje z internetowym projektem Kanał Zero. Choć zmieniło się medium, jedno pozostało niezmienne, a mianowicie ogólnopolska rozpoznawalność. Niedawno dziennikarz i prezenter opowiedział o blaskach i cieniach sławy.
Zobacz też: Wielka zmiana w życiu Kammela! Nie robił tego od 20 lat. Teraz pokazał zdjęcie na dowód
Mocne słowa Kammela! Rozprawił się z celebrytami jęczącymi na popularność
W rozmowie z podcasterem Cyprianem Majcherem prezenter przyznał, że wejście do show-biznesu zawsze wiąże się z określoną ceną. Jednocześnie podkreślił, że bilans zysków i strat jest według niego jednoznaczny. Sława daje ogromne możliwości, finansowe bezpieczeństwo, ciekawe propozycje zawodowe i społeczne przywileje.
Ale jaka jest nagroda za to, że się zgodzisz! Jeżeli w tym świecie właśnie odnajdziesz się i odniesiesz sukces, bo masz jakąś wyjątkowość, bo masz w sobie coś szczególnego, że cię widzowie polubią, ty wiesz, jaka to jest nagroda? Ja nienawidzę ludzi, którzy jęczą, że są znani, którzy mają z tego tytułu problemy. Uważam to za absolutną obłudę. Ja to od lat powtarzam, bo bycie taką osobą to jest milion zalet i trzy wady - powiedział Kammel.
Kammel stanowczo sprzeciwił się narracji, w której osoby znane publicznie przedstawiają się wyłącznie jako ofiary popularności. Jego zdaniem to nieuczciwe wobec tych, którzy marzą o podobnej pozycji. Wprost przyznał, że nie rozumie ciągłego narzekania na rozpoznawalność.
Na potwierdzenie swojego stanowiska przywołał historię amerykańskiego aktora Kevina Bacona, który postanowił sprawdzić, jak wygląda życie bez sławy. Po zmianie wizerunku i wyjściu na ulicę doświadczył obojętności i chłodu ze strony otoczenia. Dla Bacona anonimowość okazała się trudniejsza niż rozpoznawalność!
Kammel przyznał, że w jego przypadku spotkania z widzami najczęściej mają pozytywny charakter. Ludzie podchodzą, rozmawiają, wspominają programy, które oglądali, dzielą się opiniami. Krytyka zdarza się rzadko.
Prezenter zwrócił też uwagę na wymierne korzyści, jakie niesie za sobą medialna obecność - od ciekawych projektów po przywileje, które dla wielu pozostają poza zasięgiem. Jego zdaniem osoby funkcjonujące w show-biznesie są w uprzywilejowanej pozycji i powinny mieć tego świadomość.
Dlatego uważam, że ludzie tacy jak ja, albo [przyp. red. celebryci] to są ludzie bardzo uprzywilejowani, których los nagrodził. I to nagrodził profitami finansowymi, profitami społecznymi, profitami związanymi z przygodami, jakie za darmo przeżywają. Albo często niezasłużenie, bo - i taka jest prawda (…) - dlatego nie lubię tego, jak ktoś marudzi na to, że jest mu tak ciężko - wyznał Tomasz Kammel.
Zobacz też: Kultowa „Randka w ciemno” wraca na antenę! Gąsowski: „Ten program to fenomen”
Zobacz naszą galerię: Mocne słowa Kammela! Rozprawił się z celebrytami jęczącymi na popularność