Spis treści
Pod koniec 2023 roku polityk Grzegorz Braun użył gaśnicy, aby zgasić świece chanukowe na korytarzach polskiego Sejmu. Zdarzenie to natychmiast stało się tematem numer jeden w mediach, a wideo błyskawicznie rozprzestrzeniło się po rozmaitych platformach internetowych. Wśród osób publicznie komentujących ten incydent znalazła się Natalia Ruś, znana pod pseudonimem Najjjka, która na co dzień tworzy treści skupione wokół wiary katolickiej. Po zawiadomieniu organów ścigania o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na pochwalaniu czynów zabronionych, wymiar sprawiedliwości początkowo oczyścił influencerkę z zarzutu, jednak po uchyleniu tego wyroku i ponownym przeanalizowaniu akt sprawy - zapadł wyrok skazujący.
Najjjka skazana za słowa o incydencie z Braunem. Taka padła kara
Reakcja na wpisy niektórych influencerów zamieszczone po skandalu z Grzegorzem Braunem była zdecydowana, a Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych powiadomił prokuraturę o aktywności katolickiej tiktokerki. Na podstawie artykułu 255 Kodeksu karnego zarzucono Natalii Ruś publiczne aprobowanie przestępstwa. Choć w pierwszej instancji sąd rejonowy zadecydował o uniewinnieniu Najjjki, apelacja złożona przez stronę oskarżającą doprowadziła do przekazania sprawy do ponownego rozpoznania.
- Jako katoliczka jestem z dumna z pana Brauna, że stanął w obronie nas, katolików, czyli mieszkańców Polski, obywateli Polski. [...] Ci, co siedzą w Sejmie powinni być naszym głosem. Głosem Polaków, głosem obywateli polskich, a nie kogokolwiek innego. Nie obcokrajowców, innych wyznań itd. Dlatego szczere brawa dla pana Brauna. Dużo wytrwałości dla niego, bo ciężki czas przed nami - mówiła 26-latka w grudniu 2023 roku.
Zobacz też: Żurek reaguje na słowa Grzegorza Brauna. Negował zbrodnie w Auschwitz: „To przestępstwo”
Zakończone właśnie postępowanie przyniosło wyrok skazujący, w którym wymiar sprawiedliwości ocenił, że internetowe publikacje kobiety w sposób jednoznaczny wyrażały aprobatę dla złamania prawa, i nałożył na nią grzywnę w kwocie 2 tysięcy złotych. Sąd odrzucił linię obrony, w której twierdzono, że Najjjka nie zdawała sobie sprawy z kryminalnego charakteru opisywanego zachowania. Nie uwzględniono również argumentacji opierającej się na fakcie, że sam europoseł Grzegorz Braun nie doczekał się prawomocnego wyroku w związku z sejmowym zajściem.
- W oparciu o materiał dowodowy, zgromadzony w sprawie, przede wszystkim w postaci zarejestrowanego nagrania wypowiedzi pani oskarżonej, sąd nie miał wątpliwości, że pani oskarżona Natalia Ruś swoim zachowaniem zrealizowała znamiona zarzuconego jej występku, ponieważ jej zachowanie polegało na publicznym pochwalaniu przestępstwa - uzasadnił sędzia.
"Skazana dla przykładu"? Influencerka komentuje wyrok i zapowiada odwołanie
Autorka wielu kontrowersyjnych zdaniem internautów wypowiedzi nie akceptuje decyzji sądu i deklaruje dalszą batalię na sali rozpraw. W swoim oświadczeniu podkreśliła, że tylko ona poniosła konsekwencje za wypowiedzi w tej powszechnie dyskutowanej sprawie.
- Jako jedyna osoba w Polsce zostałam skazana za swój komentarz na temat akcji z gaśnicą Grzegorza Brauna. Zostałam skazana dla przykładu. Wyrok nie jest prawomocny - przekazała Najjjka.
W kontekście sporów prawnych influencerki należy wspomnieć, że ma ona już za sobą przegrany proces o zniesławienie, który wytoczyła wcześniej OMZRiK. Jeśli zaś chodzi o głównego bohatera afery, ówczesny marszałek Sejmu Szymon Hołownia podjął decyzję o finansowym ukaraniu europosła, odbierając mu część wynagrodzenia na kilka miesięcy, podczas gdy Kancelaria Sejmu uzyskała stosowne pozwolenia na zawiadomienie odpowiednich służb. W tym samym czasie w przestrzeni publicznej zainicjowano zbiórki pieniężne organizowane przez sympatyków Grzegorza Brauna, mające na celu sfinansowanie jego ochrony prawnej.