Świat filmu i teatru żegna Bret’a Hanna-Shuforda. Amerykański aktor, znany m.in. z produkcji "Wilk z Wall Street", zmarł w wieku 46 lat. Informację o jego śmierci przekazał mąż aktora, Stephen Hanna, publikując poruszający wpis w mediach społecznościowych.
Śmierć gwiazdora w 5. miesięcy od diagnozy
Dramat rozegrał się w bardzo krótkim czasie. Zaledwie pięć miesięcy przed śmiercią u Bret’a Hanna-Shuforda zdiagnozowano niezwykle rzadkie i agresywne schorzenia. Lekarze wykryli hemofagocytarną limfohistiocytozę oraz chłoniaka T-komórkowego, choroby poważnie zaburzające funkcjonowanie układu odpornościowego. Mimo wdrożenia leczenia i prób dostosowywania terapii do postępujących objawów, standardowe metody nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.
O śmierci aktora poinformował jego mąż, publikując łamiące serce oświadczenie.
Z ciężkim sercem informujemy, że rano, 3 stycznia, pożegnaliśmy najwspanialszego mężczyznę, męża i tatę we wszechświecie. Bret Hanna-Shuford odszedł z tego świata w pokoju, otoczony miłością i rodziną
- napisał Stephen Hanna na Instagramie.
Od momentu diagnozy para zdecydowała się dzielić swoją codziennością w internecie. Dokumentowali przebieg choroby, leczenie oraz trudne chwile, jakie przyszło im przeżywać, dając wsparcie innym osobom zmagającym się z podobnymi problemami zdrowotnymi.
Kariera Breta Hanna-Shuford'a
Bret Hanna-Shuford był aktorem filmowym, teatralnym i telewizyjnym, a także aktywnym twórcą internetowym. Wystąpił w takich produkcjach jak "Wilk z Wall Street", "Miłość na ratunek" czy "Mieszkanie Wujka Melvina". Swoją karierę z powodzeniem rozwijał również na scenie teatralnej. Grał na Broadwayu, m.in. w popularnym musicalu "Wicked".
Jego śmierć poruszyła fanów i środowisko artystyczne, które wspomina aktora jako utalentowanego, ciepłego i oddanego rodzinie człowieka. Odejście Bret’a Hanna-Shuforda to ogromna strata dla bliskich i wszystkich, którzy śledzili jego twórczość.
Zobacz też: Tragiczny początek roku. Znany dziennikarz nie żyje. Miał tylko 42 lata