Niewyobrażalna strata. Jerzy Turek do końca życia nosił w sercu tę tragedię

2026-02-14 4:58

Jerzy Turek (†76 l.) był bardzo lubiany w środowisku aktorskim, ba, uznawany był nawet za duszę towarzystwa. Siadał na korytarzu między studiem a garderobą i bawił swoich kolegów anegdotami. Chętnie opowiadał również o swojej największej pasji, rybołówstwie. Jednak o życiu rodzinnym mówił niewiele. Mało kto zatem widział, z jak ogromną tragedią musiał się zmierzyć. Aktor niedługo przed śmiercią wyznał, że stracił ukochanego syna. Ta niewyobrażalna tragedia na zawsze odcisnęła piętno na jego psychice.

Jerzy Turek był wybitnym aktorem. Jego wielkie role można wymieniać w nieskończoność – szeregowy Orzeszko z „Gdzie jest generał”, Zenon Solski z „Kogla-Mogla” czy trener Jarząbek z „Misia”. Polacy pokochali go również za jego ostatnią rolę, sympatycznego listonosza ze „Złotopolic”. I choć był nazywany mistrzem drugiego planu, podchodził do swojego zawodu bardzo profesjonalnie i nigdy nie miał ambicji bycia pierwszym. – Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że w zespole są aktorzy wiodący i ci, którzy stanowią dla nich tło – mówił w jednym z wywiadów. Co więcej, jego małe role, tak jak np. ta w „Misiu” Stanisława Barei, zapadały Polakom w pamięć znacznie mocniej niż często role pierwszoplanowe innych aktorów. A pamiętne przemówienie do szafy: „Łubu-dubu, łubu-dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu! Niech żyje nam! To śpiewałem ja – Jarząbek”, pamiętamy do dziś.

Jerzy Turek, czyli legendarny listonosz

Choć był aktorem teatralnym, nigdy nie gardził rolami serialowymi. Przez niemal 13 lat związany był z jednym z najpopularniejszych w Polsce seriali – „Złotopolscy”. Polacy pokochali go za rolę listonosza Józefa Garlińskiego, w którego wcielał się od samego początku produkcji, czyli od 1997 roku. Sam gwiazdor powtarzał w wywiadach, że ludzie często brali go za prawdziwego listonosza. – Wszyscy wołają na mnie „panie listonoszu”. Nawet kiedy idę po bułki, ludzie pytają, czy mam dla nich jakąś rentę albo emeryturę. Początkowo mnie to bawiło, potem trochę męczyło, ale w końcu zrozumiałem, że Józef to po prostu mój przyjaciel, z którym muszę żyć – mówił Turek. Koleżanka z planu, Anna Milewska (94 l.), miło wspominała współpracę z Jerzym. Dostarczał ekipie dużo uśmiechu. – Jerzy był bardzo lubiany w ekipie. Siadał na korytarzu między studiem a garderobą i bawił wszystkich anegdotami. Charakteryzacja nie zabierała mu zbyt wiele czasu. Polegała zazwyczaj na przylepianiu wąsika, a potem odlepianiu. Ten wąsik lubił mu się gubić, więc wspólnie szukaliśmy „wąsa pana Turka” albo pytaliśmy, czy wąsy listonosza są uprane? – mówiła w rozmowie z „Super Expressem” niedługo po jego śmierci.

Nagła choroba

Aktor pewnego dnia nie pojawił się na planie serialu „Złotopolscy”. W 2009 roku Turek nieprzytomny trafił do jednego z warszawskich szpitali. Diagnoza – udar mózgu. Ekipa serialu z niecierpliwością czekała na jego powrót. – Mam nadzieję, że Jerzy przed świętami Bożego Narodzenia wróci na plan. Jednak nie mam jeszcze potwierdzenia. Musimy być cierpliwi – mówił Jan Purzycki, scenarzysta. Niestety tak się nie stało. Początkowo po rehabilitacji stan zdrowia Turka poprawił się i gwiazdor wrócił do swojego domu w podwarszawskiej Kobyłce. Zajmowali się nim ukochana żona Bolesława, którą pieszczotliwie nazywano Lesią, i syn Piotr. Niestety osłabiony organizm aktora zaatakowała białaczka. Aktor zmarł 14 lutego 2010 roku.

Niewyobrażalna tragedia została z nim do końca życia

Jerzy Turek jeszcze przed maturą zakochał się w swojej żonie Bolesławie. Szybko postanowili się pobrać. Szybko też zdecydowali się na powiększenie rodziny. W 1964 r., czyli półtora roku od dnia ślubu, na świecie pojawili się ich synowie: Piotr i Paweł. Turkowie wiedli spokojne i szczęśliwe życie. Niestety w 197 r. spotkała ich niewyobrażalna tragedia. Trzynastoletni wówczas syn gwiazdora, Paweł, poważnie zachorował. Lekarze nie byli w stanie postawić diagnozy. Chłopiec został zoperowany w jednym z warszawskich szpitali, jednak jego stan się pogarszał. Paweł zmarł. Jerzy Turek do końca życia nie był w stanie pogodzić się z utratą syna. O swoim dramacie opowiedział dopiero niedługo przed własną śmiercią. – Byłem zupełnie innym człowiekiem do czterdziestego roku życia. Syn mi zmarł. W wieku trzynastu lat. Jeden z bliźniaków. Od tego czasu życie mi się straszliwie zmieniło. Z takim garbem już się do śmierci chodzi. Nie pogodzę się z tym aż do końca – powiedział w wywiadzie, którego fragmenty zostały opublikowane w książce „Mieszanka filmowa. Rozmowy i szkice literackie”.

ZOBACZ: Bożena Dykiel przed śmiercią poważnie chorowała. "Przez lata bagatelizowałam zdrowie"

Super Express Google News
QUIZ. Kto grał kogo w serialu "Złotopolscy"?
Pytanie 1 z 10
Który aktor wcielił się w postać Marka Złotopolskiego?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki